Obowiązkowy pobór do wojska – moja koncepcja przywrócenia służby

Mam kilka dylematów, co do zapowiadanego powrotu obowiązkowego poboru do wojska. Sam, mówię to otwarcie, od wojska uciekłem. Z jakich powodów? Po pierwsze młodzieńczy bunt.

Już w okresie nastoletnim patrzyłem na fałszywe pyski polityków, którzy notorycznie kłamią i rozkradają Polskę. O dziwo rządzą właściwie te same ekipy co teraz, zmieniały się rotacyjnie od ’89go roku jedynie szyldy partyjne i przynależność. Ludzie w większości są ci sami. Ja mam walczyć za ich interesy w jakiś wojenkach kolonialnych typu Irak? Mam ewentualnie strzelać do ludzi na Bliskim Wschodzie  by firmy czerwonych baronów i resortowych dzieci dostawały kontrakty na import ropy? Nie, cholera, to nie zgodne z moimi poglądami. Powinnyśmy zwiększać polski potencjał energetyczny na bazie naszych zasobów, których mamy pod dostatkiem (np. gazyfikacja węgla), a nie robić głupie rzeczy.

Po drugie wojsko jako takie nie oferowało mi za wiele. Od starszych osób z rodziny i otoczenia słyszałem jaką degeneracją i patologia było wojsko polskie w końcówce lat 90-tych. Owszem były nieliczne elitarne jednostki, ale weź i się tam dostań – ot tak, jako przeciętny chłopak, owszem były szkoły wojskowe na wysokim poziomie, ale znów – bez tzw. pleców wystartuj, dobre sobie. W większości przypadków naokoło pobór do wojska był raczej jak wyrok więzienny, przypadki ucieczki przed służbą za granicę nie były rzadkości, uciekł tak np. brat mojej byłej dziewczyny. Reszta, która się dostała? Nasłuchałem się opowieści o jednym wielkim ćpaniu i pijaństwie, przerywaną tzw. falą – czyli totalnym gnojeniem i koceniem młodszego rocznika przez rocznik starszy, mycie schodów i zasranych kibli szczoteczką do zębów, sceny jak z filmu „Samowolka”.

Proszę bardzo – klasyk do oglądnięcia. Opowieści kuzynów czy starszych kolegów były jeszcze barwniejsze niż film.

Jeśli chodzi o czynnik obronności. Niektórzy znajomi przez okres służby, całej służby wystrzelili na strzelnicy 7 do 9 nabojów. Co „wojo” miało wspólnego z obronnością (poza oczywiście nielicznymi elitarnymi jednostkami) – zupełnie nie wiem. Rzeczywiście było to w moich oczach coś a’la wyrok więzienny, dla tych co byli nie dość cwani by się wymigać.

Co powinno dać współczesne wojsko?

Mówi się teraz o przywróceniu obowiązkowej służby? W porządku. Czy jednak ma to byś system a’la lata 90-te i film „Samowolka”? Nie – to byłby zupełny debilizm.

Wojsko powinno dawać młodemu żołnierzowi szereg umiejętności i uprawnień specjalistycznych, nie tylko w dziedzinie obronności, ale takich uprawnień, które mogłyby się potem przydać w cywilu. Np. szereg uprawnień na prowadzenie i obsługę maszyn. Uprawnienia kierowców. Uprawnienia medyczne. Różne uprawnienia zawodowe. np. uprawnienia pracowników ochrony. Licencje na broń do celów sportowych, lub zawodowych. Szkolenia sztuk walki z możliwymi do uzyskania stopniami trenerskimi. Szkolenie na tłumaczy specjalistycznych na potrzeby współpracy NATO oraz wiele, wiele więcej.

Jeszcze jakieś pomysły? Piszcie!

Robić „spęd bydła’ i wyławianie nieudaczników do jednostek a’la „obóz koncentracyjny na wesoło” to był największy grzech systemu poboru za moich czasów. Wojsko powinno być tak atrakcyjne (np. oferować dostęp do wspomnianych kursów specjalistycznych za darmo, w ramach służby, dawać rzeczy, uprawnienia, za które w cywilu płaci się nie małe pieniądze), że chłopaki sami by się garnęli drzwiami i oknami, a służba byłaby tęsknie wyczekiwanym przywilejem i przygodą dla najlepszych.

Tak, służba Ojczyźnie jest ważna, ale równie ważne dla Polski jest wychowanie młodego, silnego i mądrego pokolenia młodych ludzi, którzy będą mieli świadomość, że Ojczyzna od nich wymaga, ale także dużo daje w zamian.

System musi także wreszcie młodych ludzi docenić, czego w moich czasach nie było.

Rekrutacja Polaków do obcych armii np. US Army

USA nadal jest przez wielu kojarzone z krajem, w którym spełniają się wszystkie marzenia. Każda profesja wydaje się być bardziej opłacalna za oceanem i na takim stereotypie korzysta także amerykańskie wojsko. US Army rekrutuje ludzi o wyjątkowych umiejętnościach. Służba dla nich wiąże się z nie lada prestiżem jak również możliwością awansu, co niejednego potrafi skusić.

Armia amerykańska wyszukuje odpowiednich ludzi wśród legalnych imigrantów, głównie ludzi posiadających zieloną kartę. Analitycy, osoby władające „egzotycznymi” językami i inni wykazujący rzadko spotykane predyspozycje – właśnie takich ludzi pragną pozyskać Amerykanie. Perspektywa jest niesamowicie kusząca w porównaniu do oferowanej na innych stanowiskach stosunkowo niskiej płacy.

US Army to zarobki w wysokości 1,4 tys. dolarów miesięcznie, 30 dni płatnych wakacji w roku i ubezpieczenie. Ścieżka kariery także nie jest bez znaczenia, armia USA daje możliwość awansu, nie wspominając już o pozycji społecznej z jaką wiąże się służba.

Nie do końca wiadomo ilu naszych rodaków służy w armiach innych krajów, statystyki nie są również prowadzone dla amerykańskiej armii konkretnie. Polak przejawiający chęć podjęcia służby za granicą potrzebuje zgody MSW oraz Administracji, jest to wymóg prawny. A jak ma się to do aspektów moralnych? Czy uznawane jest to za zdradę, brak patriotyzmu? Najpewniej można to tak odebrać. Jednak trudno dziwić się wykształconym a niedocenionym w ojczyźnie ludziom szukającym drogi do lepszego życia.

P.S. Polecam cykl pt. „Legia cudzoziemska”: http://dlafaceta.biz/zakupy/legia-cudzoziemska-na-prosbe-czytelnikow-przypominam-caly-cykl-linki/

Wojsko, obronność, finanse i służba powszechna. MP3

Dzisiaj publikuję jeden z dłuższych utworów w MP3, jakie kiedykolwiek publikowałem na tym blogu. Tym razem nie polecam tego nagrania większości Czytelników, a jedynie tym mocno zainteresowanym wspomnianym w tytule tematem.

Temat jest długi, ciężki, wyjątkowo wykraczający poza formułę minibloga. Czy nie lepiej dać sobie spokój i poczytać najnowsze wpisy o sporcie i zakupach na jakimś lżejszym tematycznie blogu dla mężczyzn?

😉

OK, jak już koniecznie chcesz wysłuchać – to dowiesz się z nagrania:

  • Co powiedział o nadchodzącej wojnie (?!) Prezydent RP w międzynarodowym wystąpieniu?
  • W jakim stopniu jesteśmy przygotowani do wojny?
  • Jak wygląda organizacja obrony cywilnej?
  • Jak powinny być wydawane finanse w wojsku?
  • Czy potrzebne są w naszym wojsku np. okręty podwodne?
  • Jak wyglądała służba zasadnicza w moich czasach i dlaczego nie poszedłem do wojska?
  • Dlaczego siły stosujące działania asymetryczne odnoszą takie sukcesy?
  • Jak wygląda motywacja młodych ludzi do obrony Ojczyzny?
  • Jak wygląda motywacja ludzi dorosłych, np. przedsiębiorców oraz jaka jest ich lojalność wobec państwa?

To i jeszcze kilka innych kwestii w nagraniu:

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2015/09/wojskoobronnosc.mp3?_=1

 

 

Gdy będzie wojna, to Polski będą bronić firmy, a nie wojsko…

Niemal 700 milionów złotych z budżetu państwa trawiło w ramach dotacji na konta różnych przedsiębiorstwa. Dlaczego? Rzecz się tyczy bezpieczeństwa państwa.

W „Pulsie Biznesu” znajdziemy opis enigmatycznego Programu Mobilizacji Gospodarki. To on umożliwia przesył pieniędzy pomiędzy państwem polski a różnymi firmami z tytułu utrzymania stanu gotowości na wypadek wojny. Wcale nie rozchodzi się tutaj o firmy zajmujące się zbrojeniami. Dotowane są spółki medialne, telekomunikacyjne, budowlane, paliwowe czy farmaceutyczne. Przepływy pieniężne opiewają na wcale nie niski kwoty. W ramach Programu Mobilizacji Gospodarki na konta przedsiębiorstw wpłynęło już 680 milionów złotych.

Założenia tego programu, funkcjonującego od 2008 roku, opisują sytuację, w której firmy strategiczny z perspektywy obronności państwa, powinny wspierać Polskę w przypadku wojny. Rocznie tego typu przedsiębiorstw spływa ok. 100 milinów złotych. Czego oczekuje się w zamian? Utrzymania na optymalnym, z perspektywy bezpieczeństwa, poziomie zapasów surowców czy mocy wytwórczych. A w razie realnego zagrożenia udostępnienia sprzętu i ludzi.

W ramach Programu Mobilizacji Gospodarki aktualnie dotowanych jest aż 177 przedsiębiorstw. Wśród nich znajdziemy np. Orlen, Lotos, Polski Holding Obronny, ale też Polpharmę będącą własnością Jerzego Staraka czy Polkomet, którego działania kontroluje Zygmunt Solarz-Żak. Zapewne chodzi o zapewnienie w razie wojny odpowiedniej ilość medykamentów i utrzymanie bezpiecznego systemu teleinformatycznego.

Dziennika „Pulsu Biznesu” podkreślają fakt, że gro dotowanych firm, to firmy prywatne lub z dużym udziałem kapitału obcego. Wniosek płynie prosty – w przypadku wojny na straży bezpieczeństwa kraju będą stali najbogatsi, polscy biznesmeni i zagraniczne przedsiębiorstwa.

Exit mobile version