Jak poradzić sobie z zazdrością i osiągać sukces

Dziś opowiem jak poradzić sobie z uczuciem zazdrości w stosunku do ludzi którzy „mają lepiej” i tak przekierować swoje myślenie, by doprowadziło nas do sukcesu! Jak widzicie odszedłem od formy podcastu MP3 na rzecz nagrań na YT – zgodnie z życzeniem wielu z Was. Pozdrawiam!

Finanse i porównywanie się do innych

Porównywanie się do innych ludzi naokoło jest czymś naturalnym. Robią to zarówno kobiety, jak i mężczyźni (choć oni w mniejszym stopniu – a przynajmniej mi się tak wydaje). Dzięki porównywaniu się do innych ludzi mamy jakiś punkt odniesienia, wiemy co powinniśmy ulepszyć, wiemy w czym jesteśmy lepsi. Ten mechanizm psychologiczny  się czasem przydaje…

…tak jak przydaje się czasem dobre wino.

To właśnie jest chyba najlepsze porównanie na dziś. Dobre wino jest…. hmm… dobre 😉 Problem powstaje jednak, gdy napijemy się go zbyt dużo na raz. Jeśli komuś się kiedyś to przydarzyło, to wie o czym mówię i jakie są konsekwencje.

Szkoda, że tak głowa nie boli od razu jeśli przesadzimy z porównywaniem się do innych… znacie te rozmowy w domu?

Temu to się powodzi, no… no…, proszę, a ty też mógłbyś prowadzić taką firmę….

Patrz, on ma duży dom i dwa nowe samochody, a ty mieszkasz tylko w mieszkaniu i jeździsz używanym autem.

Ale ta aktorka z TV ma fajnie. Też bym chciała być dwa razy w roku na Malediwach…

Patrz jaki ona ma telefon, a mój wygląda jak zabytek…

Zobacz, on jest w twoim wieku i jest już dyrektorem działu w K**M S.A.

Sąsiad z naprzeciwka… ten to ma pieniądze…

itd.

Jeszcze raz, uważam, że po takich rozmowach powinna obligatoryjnie boleć głowa, tak jak po mocnym nadużyciu wina. Może kiedyś ewolucja wypracuje jakiś mechanizm obronny.

Oczywiście, jeszcze raz powtarzam, w dużym umiarze jest to OK, w nadmiarze, że się tak wyrażę, nadwyręża nam psychikę, prowadzi do wielu problemów osobistych/rodzinnych, skłóca ludzi, wreszcie prowadzi do opłakanych w skutkach decyzji finansowych (najczęściej konsumpcja na wyrost).

Jeśli macie coś takiego u siebie, popracujcie nad redukcją tego nawyku do racjonalnego poziomu, jeśli macie w otoczeniu ludzi, którzy non stop i z dużą przesadą „ryją” z porównywaniem się (i Was) do innych – unikajcie ich jak choroby zakaźnej.

Pozdrawiam!

Studiuj psychologię! Czy oby na pewno?

UWAGA! Humanisto! Humanistko! Zanim przeczytasz dalej i się ewentualnie spienisz ze złości. Ja SZANUJĘ ludzi, którzy wybrali nauki humanistyczne. Szanuję „człowieka” – mogę jednak krytykować jego „fakt wyboru”. Krytyka „faktu”, nie zaś osoby, jest neutralna dla każdego trzeźwo myślącego o rzeczywistości człowieka. Ja też popełniam błędy – wyciągam z nich wnioski i uczę się dalej. Czy to jasne? Jeśli tak… czytaj dalej:

Ostatnio opublikowałem dwie audycje na temat popularnego akademickiego wyboru młodych ludzi, czyli psychologii. Co tu dużo mówić – delikatnie skrytykowałem ten wybór, jednakże pokazując możliwości i ewentualne pozytywy takiego wyboru. Polemiki nie było, przyznam, zbyt dużo – chyba większość z Was jest świadoma realnej wartości studiów humanistycznych na ogólnym rynku pracy… nawet wśród młodzieży z klas humanistycznych z LO słyszę ostatnio autoironię:

  • Nasza klasa to klasa „humanistyczna z elementami…”
  • Z jakimi elementami – pytam?
  • Z elementami zwijania McWrapa….

Chyba każdy, umiejący liczyć i wyciągać wnioski, dojdzie do tego samego tragikomicznego wniosku.

Jednakże osoba podpisująca się jako „Samsung” pisze:

Wydaje mi się, ze potraktowales ten temat bardzo po macoszemu.. szczerze mowiac brakuje mi tutaj merytorycznej wartosci, nagrałes zlepek swoich subiektywnych wyobrażeń nt. zawodu psychologa i potencjalnych mozliwych zadan zawodowych. Nie dziwi mnie fakt ze nie widzisz (….)

(…)jakie specjalistyczne kompetencje maja psycholodzy, otoz odpowiadam: to szeroka wiedza z zakresu biznesu, reklamy, marketingu, zarzadzania, terapii i pomocy kryzysowej, rozwoju dzieci, wsparcia itp. (…)

No cóż, po takiej „krytyce” pozostawałoby mi zejść z boiska ze spuszczoną głową, no tak… nie wiem…. nie uświadamiam sobie… jestem techniczny i nie ogarniam…

…a może właśnie dlatego, że jestem techniczny ogarniam bardziej – bo po prostu obserwuję i liczę.

Zajmijmy się po kolei:

…to szeroka wiedza z zakresu biznesu…

W biznesie nie potrzebna jest „szeroka wiedza”, ale bycie dobrym, skutecznym w jakiejś dziedzinie. Roman umie uszyć dobry żagiel, Andrzej jest znakomitym kierowcą, ja umiem się zająć komputerem i umiem adminować systemy. Możemy mieć biznes. Szeroka wiedza jest za to znakomita, jak siedzimy przy kawie i dyskutujemy. Daje nam dobre samopoczucie, nie daje „biznesu”.

Znacznie cenniejsza niż „szeroka wiedza” akademicka jest „szeroka praktyka”, nie nauczysz się tego za bardzo na studiach (nawet z zarządzania). Biznes to słowo-magia, takie nic, najczęściej słyszę je od twórców piramid handlowych i finansowych.

reklamy, marketingu…

W tym roku w moim mieście zwinęły się 3, słownie trzy, znajome mi firmy z zakresu reklamy i marketingu. Firmy z praktyką i bazą klientów. Z usług dwóch z nich chciałem skorzystać jako klient, nie mogłem się dodzwonić, podjechałem i zastałem kartkę w drzwiach – firma zamknięta, przepraszamy.

Gdzie ty za przeproszeniem chcesz znaleźć pracę w tej branży, która już dusi się pod własnym ciężarem i generuje nowych bezrobotnych.

…zarządzania…

By teraz zarządzać masz dwie możliwe ścieżki. Pierwsze to szczęście. Twój ojciec, wuj, ciotka jest bardzo bogaty, ma mega firmę i przeszkala cię do przejęcia zarządzania, albo jest szychą w wielkiej państwowej firmie i cię popycha. (Nawet jednak w tej sytuacji znajomi „humaniści/’ z wpływowymi tatusiami muszą teraz dorabiać na polibudzie inżyniera, bo powyżej pewnego poziomu, humanista w szczeblach zarządzania wzbudza śmieszność i kpiny załogi).

Drugie to – jesteś wybitnym specjalistą, który zna się na swojej branży, ponadprzeciętnie. Np. jesteś technikiem, inżynierem pierwszej klasy, w dodatku masz dryg do zarządzania zespołem, szef to widzi, dostajesz pomocnika, praktykanta, potem zostajesz brygadzistą.

…terapii i pomocy kryzysowej, rozwoju dzieci, wsparcia itp. …

W szkołach, instytucjach samorządowych, instytucjach wsparcia, fundacjach jest jeden wielki nepotyzm, wygryzanie jedna drugą i oględnie mówiąc – nerwowa atmosfera pracy. Generalnie polega to na tym, kto ma większe plecy, kto ma bardziej wpływowych w lokalnej polityce krewnych ten wygryza słabszego. Na żadne stanowisko tu nie dostaniesz się bez dobrych pleców i znajomości. Nawet jeśli się uda, bo zdobyłaś jakieś rekomendacje od profesora – jak do władzy za 2 lata dojdzie partia ABC – ludzie trzymający władzę wywalą cię pod byle pretekstem i wstawią swoich pociotków. Jak twoje plecy są równie silne – może ci się uda wygrać w sądzie pracy… Tak się dzieje w całej Polsce z psychologami.

Jeszcze jakieś dywagacje? Proszę bardzo, mogę ustosunkować się do każdej rozsądnej polemiki.

Zapraszam do komentarzy!

Czy warto studiować psychologię#2. Studia humanistyczne? MP3

Dzisiaj odpowiem po raz kolejny na pytanie, nie tylko czy studiować psychologię, ale czy studiować kierunki z zakresu nauk humanistycznych.

Kluczem do dzisiejszej wypowiedzi jest moja własna przygoda z pisaniem pracy magisterskiej (jak najbardziej z zakresu nauk humanistycznych).

Dzisiejszy wpis nagrywam zarówno dla osób, które z tym „moim” tematem stykają się po raz pierwszy, jak i jako kontynuację poprzedniego nagrania. Jeśli jesteś PRZED wyborem ścieżki zawodowej – wysłuchaj obowiązkowo!

Nagranie:

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/studia-psychologia-czesc2.mp3?_=1

Do pobrania na komórkę: http://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/studia-psychologia-czesc2.mp3

Część poprzednia:

Czy warto studiować psychologię? MP3

 

Zapraszam do komentowania!

Nietrafione studia, brak pracy… i co dalej? MP3

Miało być tak pięknie, kariera miała się rozwijać w satysfakcjonującym kierunku, ale po odebraniu dyplomu licencjata lub magistra okazuje się jesteś np. jednym ze 100 absolwentów psychologii czy innej *****logii na swoim roku, a jest dla Was wszystkich w porywach 5 ofert pracy w zawodzie i może 5 ofert w zawodach pokrewnych.

Rynek pracy, bezwzględne prawo popytu i podaży nie rządzi się emocjami, czy poziomem satysfakcji z fajnej atmosfery na studiach, która się skończyła.

Siedzisz zatem już 2-3 miesiąc na bezrobociu i zaczynasz załamywać ręce – dochodzi do Ciebie, że Twój wymarzony kierunek studiów był złym wyborem. Nie masz znajomości i w zawodzie pracować nie będziesz…

Co robić?

Dowiesz się tego w nagraniu:

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/nietrafionestudia.mp3?_=2

Do pobrania na komórkę: http://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/nietrafionestudia.mp3

Zapraszam do komentarzy!

 

Czy warto studiować psychologię? MP3

W dzisiejszym nagraniu postaram się odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Temat dotyczy nie tylko popularnej psychologii, ale także całej gamy pokrewnych nauk humanistycznych. Moja odpowiedź jest wielowymiarowa i nie da się po prostu w tej zapowiedzi powiedzieć – TAK, warto – NIE, nie warto.

Po prostu trzeba wysłuchać całości i się do niej ustosunkować.

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/psychologia.mp3?_=3

Do pobrania: http://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/psychologia.mp3

W nagraniu powiem nie tylko o popycie i podaży na rynku pracy, ale także o pewnych „życiowych” prawidłowościach funkcjonujących niezależnie od tego co się nam w młodym wieku może „wydawać”, a które mogą mieć istotny wpływ na podjęcie takiej decyzji.

Zapraszam do dyskusji i komentowania!

Jak skutecznie realizować noworoczne postanowienia?

Noworoczne postanowienia… przyznawać mi się bez szemrania jakie 😉  😉  😉  … wiem, że większość z Was jakieś ma. Czy to postanowienia finansowe, czy postanowienia typu „w tym roku zacznę się uczyć angielskiego”, czy to postanowienia fitnessowe, w stylu będę chodził na siłownię i na plaży za kilka miesięcy będę wyglądać jak macho, czy w przypadku Pań – modelka z okładki magazynu fitness.

Niestety, większość z tych postanowień okaże się jak zwykle „słomianym zapałem”. Na lekcje języka obcego po kilku tygodniach ostrej nauki w końcu nie pójdziesz, bo „się jakoś takoś zmęczona/y czuję” (choć można by było wypić kawę i jednak pójść).

Na zaplanowany trening przestaniesz chodzić „do odwołania”, bo Cię lewy łokieć trochę boli (nie ważne, że można by było po prostu nie ćwiczyć rąk, a skupić się np. na rowerze treningowym).

Miałeś/aś oszczędzać pieniądze i zbierać na ważny cel, no ale akurat była styczniowa przecena na tamto i siamto więc szkoda nie skorzystać, itp.

Odpuszczanie i szybka rezygnacja z postanowień noworocznych bierze się często z prostego błędu – nadgorliwości w ich realizacji.

Czyli np. patrząc na 1 przykład – uczysz się języka obcego w każdej wolnej chwili, weekend siedzisz cały z książką i zeszytem do angielskiego, bierzesz więcej lekcji (np. prywatnych) niż realnie pozwala na to Twój dotychczasowy harmonogram….

…w przypadku treningu przesadzasz z długością trening i jego częstotliwością. Od razu ładujesz zbyt duże ciężary, porównujesz się do innych, nie dbasz o regeneracje, jesteś w fitness-klubie codziennie. W końcu przychodzi tak wielki kryzys wycieńczenia i spadku motywacji, że na siłownię już nie wrócisz (no może wiosną, albo za rok – w celu powtórzenia sytuacji).

Wyluzuj!

Nie realizuj postanowień noworocznych zbyt gorliwie, z wielkim poświęceniem, z całym wysiłkiem. To nie ma sensu. Wypalisz się tylko motywacyjnie, kondycyjnie, psychologicznie. Cokolwiek sobie postanowiłeś/aś – wyluzuj.

Twoje postanowione oszczędzanie nie musi być radykalne i pełne zbyt wielu wyrzeczeń. Jeśli się zacząłeś/aś uczyć języka – na początek nie trzeba robić nic ponad wymagania lektora – lepiej się powolutku rozruszać i wpaść w edukacyjne nawyki… liczy się tu długotrwała systematyczność, a nie wyrabianie 200% normy.

…jeśli masz noworoczne postanowienie sportowe – ogranicz swoje treningi!!! Np. na siłowni na początek w zupełności wystarczy 2x w tygodniu przez co najmniej pół roku. Ewentualnie można sobie wrzucić dodatkowo jakiś jeden lekki trening kondycyjny – np. sesja tylko z rowerem treningowym, basen. Po dniu z ciężarami na początku musi być 1 dzień regeneracji (a jeśli jesteś po 30stce – 2 dni odpoczynku). Trening i ruch codzienny, tylko cię wypalą i skończy się zapał gdzieś w połowie lutego…

OK. Zapewne już doskonale wiesz co mam na myśli.

To tylko kilka przykładów – jeśli masz jakieś swoje wnioski, przykłady, pytania – zapraszam do komentarzy poniżej.

 

Exit mobile version