Absurdy developerki

Te zdjęcia przedstawiają kompletnie nieudane projekty pod kątem przestrzeni życiowej, taki gwałt na przestrzeni, miejsca parkingowe kosztem ogrodu, trawnika, „big brother” totalny, jakość wykonania słaba, brak utwardzonego dojazdu, płaski dach. Jak wiadomo płaskie dachy, zwłaszcza partacko wykonane zawsze kiedyś będą zaciekały. Ceny na te budynki jeszcze 1-3 lata temu były księżycowe…

Autor: Andrzej Leszno WLP

 

Polecam:

 

Ogródki w domach szeregowych

W ramach poszukiwań nieruchomościowych oglądnąłem kilka domków szeregowych w stanie surowym zamkniętym. Wszystko fajnie, znam ograniczenia zabudowy szeregowej oraz jej zalety, ale to co zobaczyłem w ostatnich realizacjach, jeśli chodzi o zagospodarowanie „zaplecza” sprawia, że mój entuzjazm do tej formy zabudowy spada.

Co tu będę dużo się rozwodził, popatrzcie sami na rozmiar 'ogródków’ w nowych szeregach, chyba mój dywan jest większy niż te 'działki’. Wylany betonowy próg pokazuje granicę przyszłego ogródka.

Inny rzut na mikro-działkę. Tutaj akurat jest ładnie, bo sąsiad ma spory ogród i do tego obsadził się tujami, z salonu wygląda to tak:

Jednakże na innych szeregach widok z balkonu jest inny:

Przestrzeń powala na łopatki? Co?

Inny rzut na KILKA ogródków na raz – niewydzielonych.

W bardziej luksusowym wydaniu w jakimś „narożnym budynku”… Więcej przestrzeni…

Resztę wniosków „nieruchomościowych” pozostawiam Wam – zapraszam do komentarzy!

 

Działka budowlana – wspólny dojazd do posesji?

Jak wiecie – szukam działki budowlanej. Znalazłem wstępnie 3 działki budowlane w interesującej mnie lokalizacji. Miejsce – wstępnie mi pasuje – układ działek jest OK.  Jednak pojawia się tu jeden problem. Dojazd do działki jest współdzielony z przyszłymi dwoma sąsiadami. Taka droga prywatna współdzielona przez 3 gospodarzy.

I niestety widzę już problem. Po pierwsze problem ze wspólnym odśnieżaniem i czyszczeniem drogi (droga prywatna nie podlega pod gminę i ta nie będzie jej odśnieżać), po drugie problem z zagospodarowaniem tej drogi – bo wystarczy, że jeden z sąsiadów uprze się, że mu wystarczy droga szutrowa, drugi będzie obstawał przy bruku i już mamy ciągnącą się sprawę w sądzie (znajomi mieli sprawę dokładnie z tego samego powodu).

Także pozornie wszystko pięknie – ale już na wstępie mamy „zgniłe jajo” w postaci braku niezależnego dostępu do drogi gminnej.

Zdjęcie można powiększyć, na południe od dużego budynku wydzielona działka – „kiszka” – mająca charakter drogi prywatnej. Na razie zarośnięta i niezagospodarowana… Po lewej – 3 działki bud.

Co Wy na to?

Poprzedni wpis:

Działka budowlana

 

Działka budowlana

Ostatnio zaangażowałem się w poszukiwanie działki budowlanej dla rodziny, stąd i na internet jest nieco mniej czasu, poza tym to całe jeżdżenie i chodzenie jest nieco wyczerpujące. Rozmowy z właścicielami też są różne. Od ludzi uprzejmych i rzeczowych, po burackie zachowania (np. gość mi się spienił przez tel. bo ja nie mogłem znaleźć działki – a on nie był w stanie jej zlokalizować nowoczesnymi metodami – i do widzenia).

Znalazł się też właściciel, który próbował nam sprzedać działkę zadłużoną – z kredytem hipotecznym. „Jak Pan mi zapłaci, to ja wtedy ten dług do banku spłacę…. niech się Pan nie martwi…”

Na takie scenariusze jednak ja nie jestem zbyt chętny. (A Ty byś był/a?)

Ta czy inaczej, skoro pogoda dopisuje oglądam dużo nieruchomości. Rozważam różne za i przeciw, kwestie dojazdu do miasta i miejsca pracy. Infrastruktura. Cisza, spokój i inne elementy uciążliwe…

Szukanie dobrej ziemi jest znacznie trudniejsze niż szukanie nowego samochodu….

Dlaczego nieruchomości są tak drogie?

Od roku 1989 w Polsce ubyło ok 3 mln ludzi – to mówią publicyści. Choć statystyki pokazują liczbę ludności ok. 0,5 mln większą niż przed ’89tym, to wiemy doskonale, że emigracja wydrenowała nasze zasoby ludzkie, wystarczy się rozejrzeć po okolicy i znajomych… dzieci rodzi się mniej niż kiedyś, starsze pokolenie powoli wymiera, ku wielkiej radości instytucji takich jak ZUS…

Jednocześnie gdziekolwiek się nie rozejrzę – mamy jeden wielki plac budowy. Od ’89 w moim mieście urosło całkiem nowe osiedle, dość pokaźne, ze zdecydowaną przewagą blokowisk. Strasznie rozrosły się przedmieścia. Na postPRLowskich blokowiskach zapełniły się wszelkie wolne przestrzenie między blokami i wieżowcami…

Do czego zmierzam. Nieruchomości jest o rząd więcej niż kiedyś, jednocześnie liczba ludności, nawet jeśli wziąć pod uwagę oficjalne statystyki, na pewno radykalnie nie wzrosła (a realnie – możemy podejrzewać, że nawet zmalała).

Skąd zatem radykalne wzrosty cen domów, mieszkań, działek budowlanych, itp.?

Według mnie nie ma to pokrycia w popycie i podaży. To jest zagadka. Co stoi za wzrostami cen nieruchomości na przykładzie ostatnich lat? Na pewno nie jest to zwiększone zapotrzebowanie powierzchni mieszkalnej…

Garaż jako inwestycja?

Przy moich ostatnich perypetiach samochodowych w licznych dyskusjach ze znajomymi pojawił się temat garażu. Kilka osób namawia mnie na zainwestowanie w tę „nieruchomość”. Po pierwsze to dobra lokata pieniędzy w niestabilnych czasach, ponieważ garaże zawsze będą potrzebne, a garaże w dobrej lokalizacji w szczególności. Po drugie to znacznie wydłuża długość życia eksploatowanego auta, poza tym jest po prostu wygodne. Nie trzeba do tej racji przekonywać kogokolwiek, kto przez kilkanaście minut odśnieża, skrobie szyby i grzeje auto przed jazdą, samemu wymarzając się do granicy hibernacji.

Cena w mojej okolicy kształtuje się już od kilkunastu tysięcy za gwarantowane miejsce parkingowe w podziemnym, zbiorczym garażu nieopodal (aczkolwiek to nie jest klasyczny, oddzielny garaż).

Są też „w pobliżu” garaże murowane. Niestety, aby użytkować ewentualny kupiony garaż musiałbym przebyć do „zaparkowanego” auta ponad 1 kilometr (akurat jest darmowa komunikacja miejska w okolice) – pozostaje zatem pytanie – czy jest praktyczny sens i logika takiego zakupu?

Piszcie co myślicie i czy sami macie garaże?

Exit mobile version