Czy słabe kierunki studiów mają sens?

Dziś znów słowo o wykształceniu, nie raz już podejmowałem ten temat, jednak jest tego warty. Z samego rana akurat rozmawiałem sobie z bardzo fajnym człowiekiem o studiach i jakbym ściągnął ten temat telepatycznie, bo odzywa się do mnie Andrzej, którego znacie z wielu postów gościnnych na moim blogu:
 
Magister **** nie znaczy obecnie nic, ***** po fizjoterapii pracuje w galerii handlowej a inny gość po politologii w kwiaciarni. Niedawno spotkałem sąsiada dawno, dawno z nim nie utrzymywałem kontaktu, nie skończył żadnej sensownej szkoły jakąś tam zawodówkę (a może właśnie ta zawodówka była sensowna) , zrobił uprawnienia na koparkę i wyciąga ok, 4 tyś, przy czym rękawów sobie nie powyrywa na tej koparce, wylądował lepiej niż wielu mgr od niczego.
 
Słabe studia nie mają kompletnie żadnego sensu, bo ani nie dadzą umiejętności zawodowych, ani też wiedzy ogólnej, jakiegoś rozwoju osobistego. Niestety wielu ludzi z mgr ma wiedzę ogólna i jakiś szerszy pogląd na poziomie co najwyżej szkoły średniej sprzed X lat.

To co pisze Kolega to niestety prawda, jednak jak skutecznie i pozytywnie przemówić do ludzi, którzy mimo wszystko dalej tkwią w paradygmacie tytułu MGR?

Sam czasem się na siebie wkurzam, że poszedłem drogą pełną perypetii ku tytułowi MGR, kiedy i tak 90% wiedzy nauczyłem się sam – w pracy….

P.S. Na zdjęciu czosnek – kolejny temat do podjęcia- polecam w tym sezonie zamiast latania do apteki po rożne drogie leki na odporność. Cudowne leki reklamowane w TV kontra zdrowy rozsądek i sprawdzone sposoby? Analogicznie – różne autorytety „reklamują” drogie i mało wartościowe studia, a i tak finalnie liczy się najprostsze rozwiązanie – dobry fach w ręku!

Edukacja? Co wybrać po maturze? MP3

Dzisiaj zapraszam na audycję poświęconą tematowi wykształcenia, szczególnie dla osób w okolicach matury, ale też dla osób, które właśnie skończyły policealną szkołę zawodową bądź studia licencjackie/inżynierskie i zastanawiają się co robić dalej.

Auducja na pewo zanteresuje także czytających mnie rodziców takich osób.

W nagraniu coś o mojej przeszłości i doświadczeniach zawodowych, słowo latach studiów i pracy pokolenia naszych rodziców i dziadków, o tym jak ówczesne realia wpływały na postrzeganie studiów i chęci uzyskania dyplomu magisterskiego. Ponadto:

  • Czy koniecznie mamy po maturze wybierać studia uniwersyteckie, a może powinniśmy iść bardziej w stronę nowoczesnej edukacji zawodowej?
  • Co począć dalej po uzyskaniu dyplomu inżyniera lub licencjata?
  • Czy magister przed nazwiskiem wciąż otwiera wiele drzwi?
  • Czy uczelnia którą wybierzesz ma znaczenie dla osoby rekrutującej na dane stanowisko (nazwa/renoma)?
  • Jaką rolę odgrywa nieustanne kształcenie się i doskonalenie swoich umiejętności?

To wszystko w poniższym nagraniu liczącym prawie 25 minut.

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2016/04/Edukacja_audycja.mp3?_=1

Co Ty na ten temat myślisz? Skomentuj poniżej!

Ubezpieczenia, podręczniki w szkołach. Kto decyduje… kto na tym zarabia?

Niedawno moja żona na zebraniu rodziców zwróciła uwagę na fakt taki jak nietypowy wybór obligatoryjnych podręczników dla dzieci. Dlaczego zostały wybrane te, a nie inne książki? Dlaczego została podjęta taka, a nie inna polityka wyboru wydawnictwa?

Kolejnym tematem to fakt, że przy ubezpieczeniu dziecka jest de facto konieczność wyboru jedynego namaszczonego przez dyrekcję ubezpieczenia dla dzieci i jest to dziwnym trafem firma na literę P. Czy rodzic może wybrać inną firmę lub zrezygnować z ubezpieczenia? Takie „dochodzenie” faktów oczywiście wywołało konsternację…

Pojawia się pytanie – dlaczego z automatu, według kryteriów nieznanych szerokiej publice, tę czy inną jednostkę edukacyjną w danej materii obsługuje firma X czy Y bez jakiegokolwiek wyboru dla rodziców, a także bez uprzednich konsultacji z Radą Rodziców, która to powinna być organem władnym w tych kwestiach, natomiast jej rola na ogół ogranicza się do podpisywania gotowców przygotowanych przez „kogoś innego”?

Wczoraj na FB, https://www.facebook.com/RacjonalneOszczedzanie, wkleiłem link o Panu, któremu nie spodobał się taki fakt, bezmyślności i owczej bierności grona rodziców i zaczął dochodzić prawdy o programie pewnych zajęć dla gimnazjum, do którego chodzi jego córka. Okazuje się, że dokument, przepychany dalej i podpisywany na zasadzie owczej bierności ceduję przeprowadzanie pewnych zajęć niezależnej fundacji przeprowadzającej wedle swojego widzimisie zajęcia Rodzic pisze m. innymi o sprawdzaniu programu edukacyjnego: (…) chciałem uzyskać (…)  książki lub inne materiały. Niestety trafiłem na blokadę informacyjną (…)

Podobna blokada to coś co znam, np. w kwestii ubezpieczeń oraz pewnych zajęć dodatkowych.

Po prostu zwracam uwagę Szanownych Rodziców – kto wybiera w jednostkach edukacyjnych firmy zewnętrzne takie jak np. agencje ubezpieczeniowe i wydawnictwa dla dzieci, kto o tym decyduje i kto na tym zarabia?

Ciekawe!

Exit mobile version