Wężyki w łazience – wymiana

Wczoraj radziłem Wam wymienić wężyki w kuchni i łazience, które niestety, co kilka lat mogą strzelić i spowodować zalanie mieszkania. Raz mi się to już zdarzyło, o czym pisałem tutaj:

Sam jestem po wymianie opisywanych wężyków w łazience i sam jestem zaskoczony, jak słuszne okazały się moje przewidywania. Tzw. „inspekcja” nie pozwalała aż tak dokładnie obejrzeć wężyków przed rutynową wymianą. Po wymontowaniu – okazało się, że było źle i decyzja była jak najbardziej słuszna.

Popatrzmy, na dwóch wężykach w podobnym punkcie widać ślady korozji. Przypuszczam, że spowodowała ją skraplająca się woda na zgięciu.

To jest jedno z gorszych uszkodzeń i wężyki mogły strzelić już w każdej chwili. To zaledwie kilka lat po montażu.

Mechanizm jest taki, że kiedy stalowy splot skoroduje i przerwie się ciągłość stalowych nitek, one zaczynają obcierać gumę. Taki wężyk cały czas pracuje – przy włączaniu i wyłączaniu przepływu. Kilkadziesiąt – kilkaset cykli odkręcania i zakręcania wody… nie ma siły. Guma się w tym miejscu przetrze i wężyk strzeli powodując zalanie.

Zerknij zatem jak tam twoja instalacja hydrauliczna wygląda. Warto, zdecydowanie warto działać, niż potem płakać…. a jeśli porada Ci się przyda – to śledź mojego bloga!

Pozdrawiam 😉

 

O remoncie wykonanym samodzielnie słów kilka

Temat, który u mnie powraca. Remont. Mieszkanie, a szczególnie moje biuro, wymagają regularnego odświeżania, a zbliża się także czas na większy remont. Wykorzystując trochę luźniejszy układ pracy w ferie zimowe zabrałem się do remontu. Sam. Kiedyś już pisałem i nagrywałem audycje o remoncie i dzisiaj się trochę powtórzę…

Zabranie się samemu za pędzle, farby, szpachlę może być nieco problemowe, ale jeśli nabierze się trochę wprawy – robota zaczyna iść całkiem dobrze. Warto tutaj rozmawiać z osobami, które same zaliczyły remont, warto pytać na każdym kroku o opinię w necie, warto wymęczyć nieco sprzedawcę w markecie budowlanym, który sprzedaje Ci farbę i akcesoria…

Warto czasem kilka razy spytać o to samo, by od różnych ludzi uzyskać różne opinie na dany temat. Nie jest powiedziane także, że tzw. fachowcy znają się na wszystkim dobrze, ku mojemu zaskoczeniu w kilku przypadkach jeden czy drugi fachowiec zupełnie nie wiedział o jakiejś nowości czy alternatywnej technologii i ewidentnie uczył się na mnie, ale oczywiście zgrywał macho i chodzącą Wikipedię na tematy remontowe.

Niech cię nie zdziwi fakt, że tzw. fachowiec zajmuje się np. swoim fachem od 2-tygodni, bo tak naprawdę „nauczył się” malując korytarz u babci Zuzi szwagra syna, kiedy zakończył pracę jako konserwator powierzchni płaskich z powodu stwierdzonego komisyjnie nadużywania alkoholu… i niestety na twoim „zleceniu” dyskretnie kontynuuje spożycie.

Niestety, promile przy tej pracy to nic dobrego, a efekty działań alkoholowych budowlańców wychodzą stopniowo nawet długie miesiące po skończonej robocie.

Znaleźć trzeźwego fachowca, w dodatku uczciwego, jest trudno, dlatego prace remontowe preferuję wykonywać samemu, nawet kosztem zarwania wieczoru, weekendu, czy też urlopu, albo z kimś znajomym, kto nie ma zbytniej ciągoty do trunków wyskokowych.

Co ty na ten temat sądzisz? Napisz w komentarzach! Pozdrawiam!

 

Korzystaj z zimy w domowych porządkach: Oszczędne czyszczenie tkanin, pranie dywanów, itp.

Jest zima, spadł śnieg i tradycyjnie namawiam Was do skorzystania z zimowej aury w celach „praktycznych”. Mróz i śnieg też może być pożytkiem, a nie tylko powodem porąbania kilku kubików drewna na opał….  Poniżej kilka sposobów wypróbowanych przeze mnie w przeszłości.

Pranie dywanów

Mróz ok. -5st. lub poniżej gwarantuje nam tzw. „suchy śnieg”, który może być wykorzystany do szybkiego i oszczędnego wyprania dywanów. Profesjonalne czyszczenie dywanów kosztuje, a tutaj mamy możliwość zrobić to jedynie kosztem naszej pracy.

Rozkładamy dywan na czystym śniegu, na trawniku, włosiem w stronę śniegu. Następnie trzepaczka w ruch i bijemy ile sił w dywan mniej więcej przez tyle czasu co przy trzepaniu dywanów. Następnie dywan można powiesić na trzepaku i wytrzepać, wyszczotkować z resztek śniegu. To, czy „nasze pranie” miało sens, zobaczysz po brudnym kwadracie na śniegu 😉

Przy okazji: Czy wiesz, że powyższy sposób można stosować do dywaników samochodowych?

Czyszczenie tkanin i pościeli

Znaczną część brudu w domowych tkaninach, tapicerce oraz pościeli generują namnażające się roztocza. Temperatura poniżej -5 st. i długotrwała ekspozycja może zabić roztocza, albo przynajmniej ograniczyć ich liczbę. Ideałem byłoby wystawienie tkanin, tapicerowanych mebli, pluszaków dziecka, itp. na siarczysty mróz na okres 48h, natomiast jeśli wystawisz rano pościel na mróz (choćby na balkon) i przyniesiesz ją do domu wieczorem min. 1h przed spaniem to także będzie miało efekt. Mrożone pościele, pluszaki i tekstylia warto potem wytrzepać na trzepaku albo dokładnie odkurzyć (nawet dwukrotnie).

Powyższy sposób jest błogosławieństwem dla alergików oraz osób z problemami z drogami oddechowymi.

Wietrzenie – oszczędnie

Nie siedź zimą w zaduchu, wilgoci i smrodku. Wietrz śmiało pomieszczenia! Wietrzenie podniesie komfort i jakoś powietrza (oczywiście o ile na zewnątrz nie panuje akurat smog), zredukuje ew. zawilgocenie, poprawi zapach w pomieszczeniu.

Wietrzenie zimą powinno być krótsze niż latem, ale bardzo intensywne. Postaraj się zapewnić max. wymianę powietrza w jak najkrótszym czasie. Np. na kilka minut (nie dłużej niż 5 min.) otwórz szeroko wszystkie okna w pokoju. Ciepło jest akumulowane w ścianach, elementach wyposażenia pokoju i tak szybko nie ucieknie. Znacznie bardziej oszczędne jest takie szybkie wietrzenie, niż uchylenie okna i zostawienie go na dłuższy czas.

Jeśli masz jakieś swoje sposoby na „wykorzystanie zimy”, napisz w komentarzach!

Pozdrawiam,

Remigiusz

Wiklinowa osłona balkonu – pomysłowa i tania

Sposób na osłonięcie balkonu, o którym dziś napiszę podpatrzyłem na nowym osiedlu deweloperskim nieopodal i spodobał mi się. Co tu dużo mówić, jest szybki, niedrogi i jak dla mnie wygląda dobrze. Koszt materiałów, by uzyskać trochę więcej prywatności, wyniósł 160 zł za wiklinę (8 metrów plecionki), do tego 2 paczki zacisków do kabli oraz w sumie dwa popołudnia.

W ostatni weekend poprawiałem pracę wykonaną kilka lat temu dokładając dodatkową warstwę wikliny (stwierdziłem, że jedna warstwa zbyt prześwituje). Jednak na zdjęciach zobaczycie, że mimo upływu lat materiał sprawuje się świetnie!

Odnośnie zacisków – jest to może i kontrowersyjny sposób – łączenie pięknego, ekologicznego materiału, jakim jest wiklina, tanim plastikiem. Jednak potrzebowałem zrobić to szybko, trwale, a całość musi spełniać mocno użytkową funkcję i tu zaciski sprawdzają się znakomicie. To jest jednak mieszkanie w bloku – gdybym budował ekologiczny dom na wsi, pomyślałbym o bardziej naturalnym rozwiązaniu.

Tymczasem cieszę się większą prywatnością (od sąsiadów z boku także się oddzieliłem na całej wysokości balkonu).

sposób montażu – przed przycięciem opasek

Exit mobile version