Zaduma nad blogowaniem. 40 tys./mc na miniblogu

Obecnie 40 tysiące wyświetleń miesięcznie minibloga oszczedzanie.biz kiedyś byłoby dla mnie marzeniem. Obecnie to jest fakt. Dobre przygotowanie techniczne bloga, szerokie spektrum tematów pomagające znaleźć się w wyszukiwarkach, częste aktualizacje. Bardzo miło… jednak mnie to obecnie nie satysfakcjonuje.

Nie, nie chodzi mi o to, że chciałbym 60 tysięcy, czy 100 tysięcy… chodzi mi o to, że jakiś czas temu w licznej korespondencji z kolegami blogerami i koleżankami blogerkami dałem się wpędzić w jakiś „blogowy sport”. Wyścig. Kto jest większym macho? Byle więcej odwiedzin, byle więcej lajków na FB, byle więcej „cegiełek” do budowy czegoś, co można nazwać „karierą blogera”… i może mnie wezmą do programu w TV?

Obecnie mam to gdzieś, a wejścia do programu TV odmówiłem już nie raz. Wolę spędzić weekend z dzieckiem, zamiast na zębach po nocy jechać do Warszawy by zaledwie przez 5 minut w TV śniadaniowej uświadamiać ludzi o konieczności wyłączania światła w łazience? Kariera blogera już mnie nie bawi, są rzeczy cenniejsze.

Jednym z przyczyn, dla których mnie to przestało kręcić jest też autocenzura. Chciałbym odnieść się do słów znanego polityka, piszę post, nagrywam audycję – po tym przychodzi zaduma. Piszę do jednego z aktywnych Czytelników… Roman, co o tym myślisz? Wspólnie dochodzimy do wniosku, że to blogerski „strzał w stopę” antagonizowanie ludzi o różnym spektrum poglądów… Wpis kasuję….

Zwolnij tempo życia…

Tylko w sumie dlaczego kasuję? Bo statystycznie 5% z Was się poczuje urażona, pójdzie sobie i dzienne przychody AdSense z oszczedzanie.biz spadną z poziomu piwa Budwieser Original do poziomu piwa Namysłów Pasteryzowane? Bo kolejne zaproszenie do TV przyjdzie nie za 3 miesiące, ale za 7 miesięcy?

Nie, zupełnie mnie to przestało bawić.

Oszczedzanie.biz albo zostanie zamknięte, albo blog jeszcze bardziej zbliży się do koncepcji mojego pierwszego, amatorskiego bloga na Blogspocie, czyli Racjonalnego Oszczędzania, przy czym rozwiązanie nr 1 uważam za zupełnie nieprawdopodobne (grafomania jest nieuleczalna).

Także żegnamy tutaj blogerski wyścig szczurów oraz „karierę blogera” oraz związane z tym jakiekolwiek ograniczenia tematyczne. Stali czytelnicy z pewnością odetchną z ulgą, niezadowoleni sobie pójdą gdzie indziej, jeśli przeczytają coś nieprawomyślnego, ale ja dokonałem wyboru – aczkolwiek pewne elementy komercyjne na blogach pozostaną (bo zupełnie nie mam zamiaru płacić za hosting, podstawową infrastrukturę, itp., skoro na takim FB każdy to ma za friko) – to mimo wszystko jestem blogerem amatorem i będę amatorem – wraz z całą wolnością i komfortem tego stanu rzeczy 😉pinterest