Segregacja odpadów. Identyfikacja oraz groźba donosu sąsiada?

Problem segregacji śmieci jest w naszym kraju obecny nie od dziś. W niektórych rejonach władze miast dążą do wprowadzenia w życie przymusowego oznaczania przez mieszkańców domów jednorodzinnych ich worków z odpadami. Obecnie mówi się głównie o Poznaniu, ale również w Opolu czy Olsztynie w nieco innej formie urzędnicy będą mogli mieć „wgląd” w śmieci mieszkańców.

Poznaniaków czeka umieszczanie indywidualnego dla każdego domostwa kodu kreskowego na workach wraz z adresem, Opolan kontenery z zainstalowanymi czipami, natomiast mieszkańców Olsztyna – możliwość uprzejmego doniesienia na sąsiada, który nie trudzi się segregacją, poprzez specjalną aplikację dostępną w telefonie. Wyżej wymienieni stanowczo sprzeciwiają się takim działaniom. Zdecydowana większość uznaje to za pogwałcenie prywatności, co oczywiście nie jest pozbawione sensu biorąc pod uwagę dość intymny aspekt całej sytuacji. Mieszkańcy mają prawo czuć wstyd bądź zażenowanie, w końcu nie jest to coś naturalnego czy wcześniej praktykowanego. Walerian Ignasiak ze Związku Międzygminnego „Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej” uspokaja i podkreśla, że chodzi tylko o dopilnowanie, by mieszkańcy domów jednorodzinnych wywiązywali się z deklaracji o segregowaniu odpadów, dzięki której to cena za wywóz śmieci jest znacząco niższa.

526541283_78232a8a53_z

Czy jednak te konkretne rozwiązania faktycznie są rozsądne? Utrzymanie porządku wydaje się być tutaj kluczową kwestią nawet za cenę poczucia bezpieczeństwa obywateli. Sprawa jest kontrowersyjna i już wywołała wiele dyskusji, choć na razie dotyczy tylko trzech wspomnianych miast. Głównym problemem zdaje się być nadmierna ingerencja władz w życie przeciętego obywatela.

Gdzie leży granica dobrego smaku i czy powinniśmy godzić się na takie regulacje?