Po dniu św. Patryka… piwo Miłosław… oraz miła Pani akwizytor :-)

Wczoraj był dzień św. Patryka, który od czasów pubowo-studenckich mam zwyczaj umiarkowanie celebrować. W Poznaniu w czasach moich studiów puby, najpierw stylizowane na irlandzkie, w następnych latach reszta podchwyciły pomysł tej celebracji, jako że sam koncept pubu wywodzi się z kultury anglosaskiej… a gdzie Anglosasi tam przecież też Irlandczycy…

Zdjęcie-0395

Na obrazku widzicie obiekt, który przysłużył się wczorajszej celebracji – jest to nieco wyższa półka niż koncerniaki HGB (niestety większość popularnych marek piw przez te lata dramatycznie się zepsuła przypominając jakieś kocie siuski, a nie szlachetny napój), ale lepiej wydać mniej, kupić mniej za to lepszej jakości i na drugi dzień głowa nie boli.

Niestety nie udało mi się kupić czegoś bardziej właściwego do celebracji św. Partyka, czyli…

Piwo Raciborskie Zielone

…ale się kiedyś nadrobi.

Aha, miła Pani Akwizytor, która sądząc po kontekście rozmowy wzięła mój kontakt z bloga własnie się przekonała, że ze mną trzeba się nieco więcej napracować. Oczywiście Panią Akwizytor vel. Master Chef Telemarketingu serdecznie pozdrawiam, a Czytelnikom wyjaśniam, że obecnie na telesprzedawców mam na ogół jedną natychmiastową reakcję…

Zdjęcie-0432

…zaczynam im coś sprzedawać i oferować.

A zawsze mam coś do sprzedania i zaoferowania 🙂