Kultura Polaków w górach

Ostatnio w moim gronie znajomych rozgorzała dyskusja na temat postu na „blogu dla faceta” – moim blogu sportowym na temat opublikowanego tam zdjęcia ze Szrenicy.

Dla niezaznajomionych z dolnośląskim realiami: schronisko na Szrenicy leży tuż przy czeskiej granicy, może ze 150m od granicznego słupka z literą C. W schronisku słyszę różne języki, oprócz naszego oczywiście czeski, niemiecki, angielski, natomiast tak oto wygląda sytuacja tuż koło wejścia.

sz4goryJasne, niby nic, prawie każdy z nas lubi wypić dobre piwo, tylko jak widoki takie jak na obrazku wpływają na postrzeganie nas wśród obcokrajowców (w trakcie mojego wypoczynku na szczycie co chwilę jakiś turysta dokładał butelkę do „puli”).

Mnie jakoś średnio się to podoba.

Ostatnie kilka urlopów spędziłem w Grecji, po 2 tygodnie każdy, w tym czasie nie widziałem np. wstawionego Greka, a bynajmniej nie unikam miejsc gdzie przebywają lokalni mieszkańcy, nie tylko turyści.

Natomiast idę sobie ulicą pięknego greckiego miasteczka i w dali widzę grupkę „machos”, każdy z głośno trajkoczącą dziewczyną „w jednej ręce”, z puszką Mythosa w drugiej. Kto to może być? Jak to kto – nasze polskie „wąsy”… Grek czegoś takiego nie robi – siada w lokalu i z kulturką sączy coś, powoli…

Szkoda gadać… Trochę więcej dumy by się nam przydało na pewno.