Kawa mrożona Frappe czy Fredo, czyli nie oszczędzaj w Grecji ;-)

Gdzieś w internecie, przeglądając tematy greckie, zarówno w aspekcie turystyki, jak i najnowszych wydarzeń ekonomicznych natknąłem się na wypowiedź jakiejś dziewczyny wychwalającej grecką mrożoną kawę frappe. Takie wychwalanie to jest nonsens i dziś chciałbym z Wami zamienić słówko na temat kawy na zimno (może w końcu jakiś znawca kaw mi się odezwie na blogu).

Grecję, jak wiecie, uwielbiam, uwielbiam Greków, greckie jedzenie, słońce, morze i plaże…i właśnie jadę tam kolejny raz i na pewno przyjdzie mi znów zamówić kawę mrożoną. Jeśli macie podobne odczucia to się cieszę, ale nigdy, ale to nigdy nie zamawiajcie kawy Frappe!

Otóż wyrażę się najdobitniej jak mogę. Frappe to lura, co bardziej świadomi konsumenci nie piją jej!

Właściwa grecka (i w ogóle śródziemnomorska) kawa mrożona nazywa się FREDO, jest to prawdziwa zaparzona kawa, z prawdziwych ziaren, w prawdziwym ekspresie, następnie schłodzona i przygotowana na zimno, np. ze śmietaną.

7371025540_afc17bd357_zUwaga! Nie warto tu oszczędzać! Warto dodać od 0,5 do 1 Euro więcej i uniknąć Frappe, która niszczy żołądek i nadwyręża organizm. Frappe to bowiem zwykła rozpuszczalna lura rozcieńczona zimną kranówą.

Frape jest niebezpieczna, ponieważ nasze polskie żołądki (i organizmy) nie są w ogóle przyzwyczajone do spożywania tej formy kawy, co po kilku dniach picia jej (zwykle bez umiaru, bo przecież „nie czuć” w upale) złym samopoczuciem, obniżoną odpornością, podrażnieniem żołądka, skurczami, rozwolnieniami, itp.

100738319_75c29b8dd8_zWśród moich znajomych urządzam akcję „STOP FRAPPE – PIJ FREDO”, bo co prawda jestem człowiekiem od oszczędzania, ale od oszczędzania racjonalnego i uważam, że picie lury, bo jest w tawernie o 1 euro taniej, nie ma nic wspólnego z oszczędzaniem.

silaczW tym momencie symbolicznie walę pięścią w stół i mówię: Nie oszczędzaj w Grecji 😉