Jak sieć Rossmann szampon dla łysych sprzedawała

Myślę, że pamiętacie jeszcze mój wpis o wszystko mówiącym tytuleA może jeszcze kawkę za 4,99… czyli jak się ma nagabywanie przez sprzedawców do oszczędności”. Jeśli nie – to koniecznie zapraszam do przeczytania i dyskusji.

Przy okazji opowiem Wam o zabawnej przygodzie w sieci Rossmann…

Jakiś czas temu poszedłem do Rossmanna kupić jakieś kosmetyki do golenia…

remigiusz

Autor ze swoją bujną fryzurą!

…płacę przy kasie, pani na mnie patrzy, oko w oko, twarz w twarz… i dialog leci tak:

  • Czy dać torebkę?
  • Tak, proszę pani, proszę torebkę… Dziękuję.
  • Polecam panu szampon do włosów w promocji…
  • A widzi Pani moje niezwykle bujne włosy?
0311803

Jak w filmie „Miś”

Dokładnie tak samo, jak wcześniej innej ekspedientce odpowiadam i Pani robi dziwną minę… Jak widzicie na załączonym wyżej obrazki sprzed paru lat (gwarantuję, że fryz mi się nie zmienił) moja gęsta czupryna naprawdę potrzebuje szamponu…

jak mówiłem uprzednio – maniera marketingowa wciskania klientom przy każdych zakupach dodatkowego produktu jest uciążliwa oraz irytująca… człowiek się śpieszy, ale musi przebrnąć przez gąszcz pytań przed zapłaceniem, a może jeszcze kawkę, a może ciastka z promocji, a może napój energetyczny… a przy kolejnym nie, a ma Pan kartę naszej stacji… to zajmie tylko kilka chwil… pomogę wypisać. Grrrr….

A oto prezentowany mi szampon dla łysych 🙂

samson

O kurcze… to nie ten… sorry, epoki mi się pomyliły… chociaż, chociaż… czy czasy współczesne nie są oby bardziej absurdalne i śmiechu warte niż dawny PRL?

Zdjęcie-0110male