Oszczędzanie paliwa – Oszczędna jazda samochodem

Paliwo nie należy do najtańszych produktów. Coraz częściej spotykam się wśród znajomych z myśleniem o relatywnie wysokich kosztach paliwa. Pojawiają się pomysły i propozycje na oszczędność paliwa – najpopularniejszym z nich w moich stronach jest wspólny dojazd do pracy małej grupki znajomych. W przypadku dojechania z mojej miejscowości do pracy do Wrocławia, jest to 140-150 km w dwie strony, dzień w dzień, nic dziwnego, że wielu ludzi stara się dojeżdżać razem i współdzielić koszty paliwa.

800px-2007-Mitsubishi-Outlander

Drugim pomysłem jest eko-jazda. Nie trzeba być geniuszem i wybitnym matematykiem, by zauważyć, że jazda agresywna, gwałtowne przyśpieszanie, niepotrzebne wyprzedzanie wolnego TIR-a, tuż przed rozjazdem, który jest za ok. 1km lub inne zgrywanie bohatera na trasie przynosi po prostu zwiększenie wydatków na paliwo. Czy zawsze musimy jechać gwałtownie, szaleć na trasie, wkręcać silnik na maksymalne obroty i śpieszyć się? Niekoniecznie.

W ostatni weekend zaobserwowałem sytuację, którą obserwowałem wiele razy w przeszłości. Na trasie Prochowice-Lubin utworzył się sznurek samochodów i właściwie jedyne, co można było zrobić, to wrzucić na luz (w sensie psychologicznym) i jakoś dotoczyć się do pierwszych świateł na dwupasmówce w Lubinie. Znalazł się jednak gieroj, facet w białym SUV-ie, który na wąskiej drodze wyczyniał cuda, by znaleźć się 2-3 samochody dalej niż ja. Gwałtowne przyśpieszanie, hamowanie, wyprzedzanie przed wzniesieniem, adrenalina… Ja jechałem dość spokojnie i zdecydowanie, jednolitym tempem. I co?

Z ‚agresywnym’ SUV-em spotkałem się na drugich światłach w mieście, okno w okno. Pytanie jest następujące… kto zużył mniej paliwa, kto jechał w sposób bardziej komfortowy dla pasażerów?

A czy wy macie jakieś przygody z waszych tras? Napiszcie w komentarzach 🙂