Automatyczna myjnia samochodowa. Reklamacja

Nie raz i nie dwa korzystałem z automatycznej myjni samochodowej. Bo przy okazji, bo wygodnie, bo… nie ważne. Nie raz jednak się wkurzałem na to, że auto w jakiejś części było niedomyte. No trudno… przepadło… automat to tylko automat, nie domyje, ale chociaż auto w części odświeżone.

Zaraz… zaraz… ale dlaczego mam się godzić na niedomycie auta? Bo tak się przyjęło? Przecież np. pakiet max, który wziąłem dziś za 20 zł to w końcu wydany pieniądz!!! Dziś się wkurzyłem na ostro, bo automat naprawdę nie domył auta, nie tak znów brudnego, o nie… to przesada.

Idę do sprzedawczyni, ta do kierownika, oglądają samochód, piszemy reklamację, pismo minuta, składam podpis – jest uzyskane powtórzenie mycia! Po powtórnym przejechaniu już jest jako taki, wystarczy…

Dziwi mnie to tylko, że wcześniej na to nie wpadłem, a nie raz nie byłem zadowolony z efektów. Jaki problem iść do kierownika i upomnieć się o swoje – zwrot kosztów albo powtórzenie mycia. To mi się w końcu należy za wydane pieniądze – czyste auto, a nie jakiś syf.

Ty też upomnij się o swoje w takim przypadku. Grzecznie, z kulturą, oczywiście… w końcu za to płacisz!

Życie w bloku w mieście vs życie w domku pod miastem

Właśnie natknąłem się na artykuł na jednym z popularnych portali, gdzie autor ostrzega przed pochopną decyzją, to jest zamianą „życia w bloku w mieście” na „życie w domku pod miastem”. Otóż ja żyję w tym pierwszym układzie i ma on swoje zasadnicze zalety – wszędzie blisko. Markety blisko, urzędy blisko, szkoły i przedszkola blisko, przychodnia blisko… właściwie funkcjonując tylko w mieście można obyć się bez samochodu, co z resztą robi część mieszkańców.

Jeśli jeszcze praca jest blisko to… ho… ho… żyć nie umierać.

Oczywiście doskwiera brak przestrzeni, życie w mieszkaniu, które co by nie robić, zawsze będzie wydawać się za małe, zbędne interakcje ze zbyt wieloma sąsiadami, bycie czasem trochę jak ten kurczak w chowie klatkowym.

Mimo wszystko znakomita większość znajomych mieszczuchów, która po mieszkaniu w bloku, wybrała życie podmiejskie nic innego nie robi, tylko narzeka na swój los w czasie spotkań ze mną. Szczególnie jeśli jest dziecko (a już dwójka to armageddon) narzekaniom nie słyszę końca. Dowożenie do szkoły i do domu, potem znów na jakieś zajęcia pozalekcyjne… znój samochodowy i horror drogowy, jaka ja biedna, jaki ja biedny, jestem osobą dojeżdżającą, pół życia w samochodzie…

Ciekawe z czego to wynika, czy to tylko typowo polskie narzekalnictwo (w naszym pieknym Kraju nie można wypowiadać się o swoim życiu pozytywnie – bo cie otoczenie znienawidzi), czy to rzeczywiście pokłosie decyzji, która nie wynikała z prawdziwych potrzeb życiowych, ale z chęci lansu, źle pojętego awansu społecznego i pokazania się przed otoczeniem (ładny dom, na podjeździe ładna fura, którą zajeżdżam pod kościół i jestem macho).

Moi Drodzy Czytelnicy. Wiecie co ja postanowiłem? Postanowiłem, że niezależnie od tego gdzie rzuci mnie los i niezależnie jakie będą przyszłe decyzje – będą one po prostu na max. przemyślane, wyważone za i przeciw, a mój stosunek do sytuacji, w którą wejdę na skutek moich własnych wyborów będzie wolny od tego niesutanego pitolenia, którego słyszę zdecydowanie za dużo.

Ekonomiczny patriotyzm – kupuj polskie produkty od lokalnych producentów!

Dziś powiem o ważnej sprawie, lokalnym i ekonomicznym patriotyzmie oraz o kwestii zachodnich sieci marketów. Powiem wam coś o jakości produktów z „niemieckiego marketu” kupionych po naszej stronie rzeki oraz o jakości tych niemieckich, sprzedawanych dla Niemców po ich stronie Odry czy Nysy.

Niedawno jedna „ważna persona” oburzała się na hasła w stylu „Kupuj u Polaka” czy też „Kupuj polskie produkty”!  Ja wyznaję tę zasadę i w racjonalny sposób staram się ją realizować!

Posłuchaj mojego dzisiejszego MP3

https://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2018/04/ekonompatrmar.mp3?_=1

Pobierz:  http://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2018/04/ekonompatrmar.mp3

I powiedz co ty o tym myślisz!

Przez 500+ kobiety masowo rezygnują z pracy

Robię sobie poranną prasówkę przy kawie i widzę, że na kilku portalach widnieje „mrożąca krew w żyłach” informacja. 100 tysięcy polskich kobiet zrezygnowało z pracy. Co jednak w tym dziwnego. Kilka rodzin, które znam to trójka dzieci. Wcześniej matka pracowała, na ogół fizycznie za około 1500 zł na rękę z groszem. Do tego doliczyć realne koszty dojazdu do pracy, koszty jakiejś stołówki pracowniczej czy jedzenia na mieście, wyższe niż by sobie taka kobieta ugotowała w domu. (Hah! Nie wiem po co w ogóle się podaje pracownikowi kwotę ca. 2100 brutto. By wkurzać ludzi? Księgowa fikcja literacka.)

Zatem taka kobieta z trójką dzieci, rezygnując z pracy, ma szansę na objęcie programem nawet całej trójeczki i jest to na czysto 1500 zł, dokładnie. Do tego jeszcze minimum stówa z groszem z opieki społecznej na dzieciaka. 1900 się uzbiera razem.

Nawet jeśli w tym przypadku mąż zarabia lepiej i nie kwalifikują się na pieniądze na pierwsze dziecko, to i tak taka kobieta uzyska co najmniej 1250 zł przychodu. Niewielka różnica między minimalną płacą.

1900 zł to więcej niż w przypadku pracy fizycznej, nawet z okazyjną „premią” za jakieś nadgodziny wypłacaną przez pracodawcę zazwyczaj „pod stołem”.

Ludzie po prostu potrafią liczyć i chyba politycy, którzy tworzyli projekt 500+ byli świadomi jego skutków. Szkoda tylko, że zamiast presji na pracodawców, by po prostu ludziom podwyższać pensję – a generalnie w sektorze prywatnym i publicznym są na to środki, łata się dziurę na rynku pracy wpuszczając masowo obcokrajowców na nasz rynek pracy. To zły pomysł. Ta praktyka powoduje zaniżanie pensji wszystkim Polakom.

To co piszę jest oczywiste dla każdego myślącego człowieka, efekty były do przewidzenia… ciekawe tylko czemu jest teraz taka presja na nagłaśnianie „negatywnych efektów 500+”, czyżby rządowi kończyły się pieniądze na to masowe rozdawanie po 500 zł na wybranie dzieci?

 

Pozytywne aspekty zakazu handlu w niedzielę

Handel w niedzielę to ostatnio jeden z tematów często goszczących na blogu, no cóż, co tu począć… wielu z nas – konsumentów – w większym czy mniejszy stopniu odczuwa jego oddziaływania. Według mnie zakaz handlu w niedzielę na razie zostanie, przynajmniej do chwili kiedy zmieni się układ polityczny. Nie jestem entuzjastą zakazu handlu – dobrze to wiecie – czy jednak jestem w stanie wskazać jego pozytywne aspekty? Jasne, to nie jest tak, że są same złe strony!

  • Zakaz handlu pozwoli rozwinąć się sklepom internetowym i wielu nowym e-biznesom oraz lepiej będzie się powodzić w całej branży obsługującej e-handel. Pojawi się szansa dla nowych graczy? Może ty zainwestujesz w jakiś e-sklep? Kto wie?
  • Rozwinie się branża technologiczna – automaty vendingowe czy showroomy (automaty ekspozycyjne do e-handlu) – w większych miastach, na początek pojawią się centra vendingowe i showroomowe – to pewne, jeśli zakaz się utrzyma – znów szansa dla młodych i dynamicznych inwestorów.
  • Małe osiedlowe sklepiki gdzie właściciel – Polak – staje za ladą nabiorą wiatru w żagle – to dobrze – jak lubię te małe lokalne sklepiki i lubię w nich robić zakupy (oczywiście lubię tez liczyć ceny i jeśli cena produktu jest za bardzo przesadzona, nie kupuję – ale naprawdę jest w tej branży coraz lepiej). Róbcie zakupy w niedzielę w tych sklepikach i wspierajcie polski rodzinny handel.

W tzw. rodzinne niedziele nie wierzę do końca. Bardzo wielu ludzi z różnych branż wciąż pracuje w niedziele i to nie jest tak do końca, że „prohibicja dla handlowców” polepszy rodzinne relacje. Ta gdzie relacje są dobre – wystarczyły nawet 1-2 godziny wolnego czasu z rodziną. Tam gdzie relacje rodzinne są spieprzone – więcej wolnego czasu nie tylko nie polepszy, ale wręcz pogorszy sytuację (zwiększony alkohol, nuda, konflikty rodzinne)

Miejmy nadzieję – podsumowując – że Polacy, mądry naród, poradzą sobie dobrze z nową sytuacją i wyjdą na tym pozytywnie.

Jakie kryptowaluty warto kopać?

Nigdy oficjalnie nie polecałem nikomu kupowania kryptowalut jako bezpiecznej inwestycji i nadal nie polecam (jednemu koledze ostatnio doradziłem: kup tyle ile możesz wydać np. na kupony do lotto).

Ceny krypto lecą w dół na łeb, na szyję, co przewidziałem jakiś czas temu tutaj: http://oszczedzanie.biz/blog/bitcoin-jak-tulipomania-czyli-kiedy-to-peknie/ To co się dzieje na rynku nawet przypomina wykres cen akcji z roku 1720-go. Nieprawdaż?

Kompania Mórz Południowych

Bitcoin

Mimo spadków w krypto wciąż jest potencjał. Potencjał spekulacyjny? Na pewno, ale też potencjał technologiczny. Rynek ulegnie korekcie, mnóstwo krypto, pseudo-krypto i tzw. tokenów zostanie rozstrzelanych, już ostatnio Bittrex zrobił rzeź wśród tzw. shitcoinów i scamów, za którymi nie kryło się nic specjalnego…

W świecie krypto słychać płacz i zgrzytanie zębami.

Ja jednak na razie bawię się głównie w kopanie kryptowalut, nie wydaje pieniędzy na bezpośrednie zakupy, to co wykopię trzymam sobie długoterminowo (fakt, że na razie to jeszcze zabawa i nauka, a nie poważna inwestycja)

Ostatnio zostałem zapytany, na który z altcoinów stawiam i który warto kopać na poolu minergate. Otóż moje ulubione coiny to:

AEON

oraz

MONERO XMR kopane w jednym procesie z DigitalNote XDN

Monero chyba zna każdy pasjonat kryptowalut, natomiast AEON stanowi jego lżejszą wersję. Relacja jest taka jak Bitcoin – Litecoin, choć na razie ekosystem skupiony wokół Monero w mojej opinii dopiero się rozwija – jest tu duży potencjał rozwojowy, który powoli wypala się jeśli chodzi o Bitcoin.

Uwaga. Różne kalkulatory opłacalności nie pokazują dobrze opłacalności kopania AEON – sami musimy pamiętać o wpisanie prawidłowej szybkości kopania (przy AEON jest ona 2x wyższa niż przy Monero).

Zmieniam internet. Router + LTE

Od kilku lat korzystam prawie wyłącznie z mobilnego internetu. Na początku było to całkiem drogie (choć dla mnie wygodne), a teraz są kolejne oferty pełne darmowych gigabajtów albo dość korzystne pakiety. Jeśli nie ściąga się wielu filmów w formacie ultra HD czy innych ważących po kilka GB wg mnie standardowe pakiety często wystarczają, właściwie przy domowym użytku często bardziej opłacalne i wygodniejsze jest zrezygnowanie z kabli, abonamentów i przejście na jakiś net na kartę, czy też tel. z internetem na kartę.

Ostatnio korzystałem ze starego tabletu z LTE jako z routera domowego, jednak ten zepsuł się zupełnie. Takie rozwiązanie było wygodne, bo tablet też brałem na różne wyjazdy i korzystałem z niego jako z opcji mobilnej. Teraz nie jest to już aż tak potrzebne – włączę w końcu jakiś pakiet telefoniczny z internetem, ale sama idea zabrania ze sobą internetu domowego gdziekolwiek się chce w razie potrzeby – bardzo mi się podoba.

Kupiłem wczoraj router z obsługą modemu LTE za 140 zł. Modem miałem kupiony wcześniej. Mój standardowy net hula teraz na takim zestawie jak powyżej. Jak dla mnie rozwiązanie eleganckie, bez wiercenia w ścianach i przeciągania kabli.

Po co o tym piszę? Otóż wielu znajomych nie wie, że jest alternatywa dla klasycznego internetu domowego, w dodatku możliwa do uzyskania bez zobowiązań, kucia w  ścianie i plątaniny kabli. Naprawdę nie jest to już szczególnie drogie.

A Ty jaki masz net?

 

Exit mobile version