Złota niespodzianka od Putina

Niemiecka gazeta Die Welt znowu pisze o Putinie i jego wręcz maniakalnym dążeniu do uniezależnienia Rosji od dolara. Wszyscy wiedzą, że pewnego rodzaju wojna pomiędzy Rosją i Zachodem toczy się już od dłuższego czasu. I jest to “wojna” finansowa.

Die Welt podkreśla, że działania Rosjan w kierunku zwiększenia swoich rezerw złota nie mają właściwie ekonomicznego poparcia. Co to znaczy? Masowe zakupy złota mogą przynieść Rosji umocnioną pozycję, tym samym osłabiając dolara. Decyzje Putina ewidentnie dążą do pełnej niezależności kraju.

Dlaczego sprawa wydaje się tak poważna? Przecież w większości gazet, tak samo jak w telewizji – cisza. No właśnie. Prezydent Rosji, bez ściągania na siebie zbędnej uwagi, skupuje złoto systematycznie i w sporych ilościach. Czy można to poprzeć jakimiś statystykami? Okazuje się, że to prostsze niż mogłoby się wydawać. Wystarczy porównanie rosyjskich rezerw złota z ubiegłym rokiem. Już w styczniu uległy zwiększeniu o całe 20 ton. 1300 ton – to całkowita ilość rezerw złota, jaką dysponują Rosjanie wg danych z Die Welt.

Jednym z powodów, dla których Putin dąży do niezależności walutowej są konsekwencje kryzysu krymskiego. Kredyty na międzynarodowych rynkach, jak i reszta transakcji w ogóle, przeprowadzane są z reguły w dolarach. Nałożenie na Rosję sankcji uniemożliwiło więc tamtejszym przedsiębiorstwom pozyskiwanie takich kredytów oraz pozbawiło wielu innych dróg otrzymywania funduszy. Po prostu stało się przeszkodą dla w pełni sprawnego działania biznesu.

Od roku 2004 rezerwy złota w Rosji zwiększyły się czterokrotnie. Wydaje się więc, że bez względu na ponoszone teraz koszta Putin chce wyswobodzić się spod amerykańskiej ręki. Skupowanie złota jest niezaprzeczalnie kłodą rzucaną pod nogi zachodnim walutom, dążącym do dominacji. Tej dominacji właśnie chce zapobiec Rosja, tym samym pozbawiając finansowo silniejsze kraje ich największej broni – pieniądza.

1439804758_29d8c27ae6_z

Równie skrupulatnie za powiększanie rezerw złota wzięły się Chiny. Na ten moment ich ilość przekracza rosyjskie o 300 ton. Łatwo można dostrzec podobieństwo między tymi dwoma krajami względem ich działań. Mianowicie, zarówno Chiny, jak i Rosja nieustannie skupują złoto, podczas gdy i tu, i tu sytuacja gospodarcza nie jest najlepsza. Mimo teoretycznego braku funduszy na takie zakupy, ciągle ich dokonują. Nie odbiło się to bez echa na cenach za uncję. Obecnie wynosi już nieco ponad 1250 dolarów.

Czy obydwa państwa tak kurczowo trzymają się planu uniezależnienia od USA, czy może jest to zwykła zbieżność obranych na ten moment strategii? Póki co, Rosja i Chiny znajdują się poza podium jeśli chodzi o rezerwy złota. Pierwsze trzy miejsca: USA, Niemcy i Włochy. Tuż za nimi Francja i dopiero potem Chiny, Rosja – w tej właśnie kolejności. Jak długo ranking zostanie zachowany w tych samych proporcjach?

Polecam:

Tony złota pod Polską