Wariant #2. Emigracja z Europy

W ostatnim wpisie przedstawiłem wariant przygotowań do nadchodzących niespokojnych czasów. W komentarzach na blogu oraz FB pojawiła się dyskusja i argumenty typu. Dla wszystkich obowiązkowa służba wojskowa, obowiązkowe przeszkolenie obronne, itp…

Otóż mimo wszystko jestem przeciwnikiem przymusowej służby wojskowej. Za dobrze pamiętam jak wyglądała sytuacja, kiedy byłem nastolatkiem. Znam opowieści kolegów, którzy wtedy w wojsku służyli, wiem także jaki był nas – młodych – stosunek do przymusu…

Nie – wariant obowiązkowy nie jest dobrym pomysłem. Jeśli ktoś nie ma serca do walki, jeśli ktoś nie będzie umiał strzelić do wroga – jaki sens jest go brać na siłę w kamasze?

Czy chcemy armii silnej, zmotywowanej, ochotniczej – czy zdemoralizowanej zbieraniny z przypadku, która rozpierzchnie się w panice na dźwięk wystrzału wroga?

Jeśli ktoś nie chce walczyć, ani nadstawiać karku – niech myśli o emigracji!

Sam mam nadzieję utrzymać siły, kondycję i przygotować się do obrony, jednak co jeśli zdrowie nie pozwoli, jeśli z różnych powodów nie będę mógł spełnić swoich obowiązków, co jeśli dojdę do wniosku, że jednak nie nadaję się do roli Rambo? Co jeśli uznam, że bezpieczniej dla moich bliskich wywieźć ich za granicę, albo emigrować samemu?

Jako osoba otwarta na różne warianty myślę wielotorowo. Emigracja? Tak to jedna z możliwości.

Jednym z wariantów, które biorę pod uwagę jest emigracja z Europy. Kraje, które w moich prywatnych przemyśleniach biorę pod uwagę to: Islandia, Chile, Urugwaj, Australia, Nowa Zelandia.

Islam_percent_population_in_each_nation_World_Map_Muslim_data_by_Pew_Research.svgCzy chcecie wiedzieć dlaczego?