Ukraina – aspekt ekonomiczny konfliktu.

Kolega Tombula popełnił post (tutaj), w którym w pewnym aspekcie polemizuje z moją teorią, że sytuacja na Ukrainie ma głównie wydźwięk ekonomiczno-peakoilowy (tutaj), przedstawiając skalę porównawczą – mapę bogactw naturalnych z czasów ZSRR. Na pozór wydaje się to sensowne. Czym jest relatywnie mały obszar Donbasu w porównaniu z bezkresem Rosji i Syberii? Czy walka o ukraińskie zasoby ma w ogóle sens?

 az_soviet_coal_big

Jednak to są pewne błędne założenia, które trzeba sprostować.

  • Brak tu niedawno odkrytych bogatych złóż gazu łupkowego w Zagłębiu Donieckim i okolicach (przypadkiem zamieszkanych głównie przez Rosjan).
  • Brak wzięcia pod uwagę aspektu znacznie bardziej rozwiniętej infrastruktury i bazy produkcyjnej, niż na bezkresnej Syberii.
  • Brak wzięcia pod uwagę jednego faktu – Putin myśli tak „zasób strategiczny, który mam ja, nie jest do dyspozycji mojego potencjalnego wroga/konkurenta czyli UE/Niemiec”.

Tak, Moi Drodzy – konflikt na Ukrainie ma tylko i wyłącznie aspekt ekonomiczny, a całą reszta szumu to są, nieważne jak istotne nam się to wydaje, czynniki poboczne i emocjonalne.

Husarz1

Realna polityka to nie uleganie emocjom, ale trzymanie się żelaznych faktów. Żelaznym faktem nie jest wymachiwanie flagą i emocjonalne deklaracje. Żelaznym faktem jest uprzemysłowiony Donbas i bogate, udokumentowane złoża gazu łupkowego w jego okolicy.