Traktowanie pracownika jak śmiecia. Przyczyny

Przed rokiem 1989 mieliśmy inny system. Pracę miał de facto każdy, po pierwsze taka była polityka władzy, by miejsca pracy istniały, nawet jeśli nie było to bezwzględnie potrzebne. Oczywiście pociągało to za sobą w wielu przypadkach podejście „czy się stoi, czy się leży….” oraz tumiwisizm w pracy oraz relatywnie niskie zarobki całego społeczeństwa. Cóż PRL miał wady, ale miał też zalety – relatywne bezpieczeństwo socjalne dla każdego.

Jest też druga zaleta PRLu. Kraj był mocno uprzemysłowiony i miejsca pracy fizycznie istniały, nie tylko jako życzenie władzy, ale i efekt realnych potrzeb.

Po 1989 przyszła dzika prywatyzacja = likwidacja bazy przemysłowej Polski pod dyktando zachodu. Warto tu zrozumieć jedną rzecz. Trzeba otworzyć szerzej oczy, odrzucić propagandowe slogany i popatrzyć na ówczesną geopolitykę.

Polska we wcieleniu PRL nigdy NIE była przyjacielem zachodu, była w ich mentalności częścią wrogiego im Układu Warszawskiego, przybudówką Sowietów, drugą stroną Zimnej Wojny, wrogiem. Po przegraniu Zimnej Wojny przez Układ Warszawski zwycięzcy zachowali się jak „okupanci w białych rękawiczkach” na podbitym terytorium wroga. Zlikwidowali nam przemysł = cenne miejsca pracy. Tzw. prywatyzacja była niczym innym jak masowym rozkradaniem i likwidowaniem zasobów Polski, w celu wyeliminowania przyszłego zagrożenia ekonomicznego i militarnego. W efekcie nie mamy miejsc pracy.

Skoro brak zakładów przemysłowych to i brak miejsc pracy, bezrobocie, kryzys. Tutaj zaczyna się okres lat 90-tych, po otrząśnięciu się pierwszych podmuchów dzikiego kapitalizmu zaczyna się kryzys, syf, chryja i bieda. Polacy masowo biednieją i stają się Białymi Niewolnikami Europy.

Wtedy powoli zaczyna się powoli Zarządzanie Personelem na modłę niemiecką, ale nie niemiecką RFN-owską, tylko niemiecką okupacyjną, którą okupanci stosują na podbitych terytoriach. Pracownik przestaje być dobrem cennym, staje się trybikiem maszyny, białym niewolnikiem do wykorzystania i niczym więcej.

Zaczyna się kultura wyzysku i traktowania pracowników jak śmiecia.

Przecież co tam, jak Kowalski odejdzie, to na jego miejsce i tak czeka 5 innych. Zatem można nim pomiatać i mało płacić, po co z resztą płacić więcej, skoro i tak będzie pracował. Polacy godzą się na ten system, nie umieją się zorganizować i postawić ekonomicznym okupantom….

…niestety ten system trwa do dzisiaj. Coś się tam zmienia, ale wciąż zbyt wolno… wciąż nie jest dobrze.

Sami sobie jesteśmy winni, ponieważ zbyt łatwo godzimy się na takie traktowanie.