Szukasz żony? Lepsza rówieśniczka czy młodsza panna?

Dzisiaj zapraszam Was do dyskusji na temat udanego formowania związków. Udanego w sensie finansów domowych i stabilności rodziny (z resztą często sukces w jednej dziedzinie łączy się z sukcesem w tej drugiej).

Branie sobie równolatki za żonę czy inną partnerkę życiową to… głupota jest i tyle. De facto jest to trend ostatnich lat (dekad). Trochę winna jest tu koedukacja. Pary formują się z równolatków przebywających za długo w pobliżu, np. koleżanka z grupy wykładowej, czy panna z innego wydziału spotkana na uczelnianej imprezie.  Zaczyna działać chemia i dalej już z górki…

Tymczasem dawniej bywało tak, że mężczyzna brał sobie za żonę „młodą i ładną” w dodatku chętną by dbać o gniazdko rodzinne i w przyszłości zajmować się dziećmi…

Polecam też:

Podstawowe błędy facetów w relacjach z kobietami. Jak uniknąć toksycznej kobiety?