Studentem byłem i biznes robiłem…

Byłem kiedyś studentem, nie powiem wam kiedy, bo już lata minęły 😉 Tak czy inaczej byłem studentem dziennym, który stracił szybko wiarę w pewien paradygmat: „najpierw studia – potem dobra posada”, ponieważ gdzieś w okolicach roku 2000 ten paradygmat zaczął się definitywnie łamać…

Doskonale wiem. że na studiach w pewnych kręgach miałem etykietę a to wariata, który nie usiedzi na wykładach i ciągle próbuje coś organizować, a to groszoroba, który zamiast pić piwo i prowadzić egzystencjalne dyskusje siedzi wieczorem i projektuje kolejny „byznes”.

Tak… próbowałem założyć studencki biznes, co w końcu, po wieli próbach zakończyło się sukcesem…

…i napisałem na ten temat notkę na blogu ING, na którą zapraszam:

Własny biznes dla studenta

 

…podobało się, czy masz niedosyt? Jeśli to drugie – mam także podobny materiał w MP3.

Biznes na studiach? Jak zacząć? Wywiad autora w radiu ŻAK

 

 

5 komentarzy do “Studentem byłem i biznes robiłem…”

  1. Ja też robiłem biznes na studiach. Zaczynałem od pisania opracowań do laboratorium oraz rysunków technicznych po 20-50zł za robotę. Chodziłem na zajęcia za innych gdzie wymagana była obecność. Aż po pisanie zaliczeń i egzaminów kończąc na trzech pracach dyplomowych – jednej swojej i dwóch od innych studentów. Niestety biznes nie powiódł się. Nie dość obecnie, lata po skończeniu studiów mam gównianą pracę to moi „klienci” mają dobre posady a jeden z nich jest nawet dyrektorem. Wniosek z tego jest jeden. Outsourcing, brudna robotę należy zlecić innym. Pisałem o tym pod tematem tych narodowych zbrojnych sił rezerwowych, że powinniśmy zlikwidować własną armię a do walki wysłać najemnych frajerów którzy pozabijają się za nas za marne parę groszy. Teraz już Remigiuszu nie zaprzeczysz że tak powinno być.

    1. Problem jest taki, że jak skończy się kasa na żołd, czy w ostatecznej, trudnej chwili najemnicy się rozpierzchną i bronić twojego domu nie będą… a sam będziesz bronił (no ew. uciekał)

      1. Problem w tym że jak skończy się kasa na żołd zawodowym oraz amunicja wszystkim, nawet ochotnikom to i tak wszyscy będą musieli zwiać żeby nie dać się zabić lub zniewolić. Dlatego zamiast przez dziesiątki lat utrzymywać armię lepiej te środki gromadzić na ewentualny wynajem żołdaków.

    2. „Niestety biznes nie powiódł się. Nie dość obecnie, lata po skończeniu studiów mam gównianą pracę to moi „klienci” mają dobre posady a jeden z nich jest nawet dyrektorem. ”

      Moich biznesów się kilka nie powiodło, grunt to wyciągać wnioski i iść do przodu.

      A to, że kilku złotych chłopców, synów lepiej sytuowanych osób, mających na studiach $ na płacenie „zleceniobiorcom”, odziedziczyło stanowiska i kontakty po tatusiach jest normą. Nie wyciągałbym z tego wniosków wobec samego siebie.

      1. Przeważnie tłumaczyli się w ten sposób że skoro czegoś nie potrafią to nie będą poświęcać czasu na ponowne zaliczenia bo może za którymś razem się uda. Więc pozostało zlecić robotę. W ten sposób nieświadomie stosowali powszechne zjawisko outsourcingu które proponuję całkowicie rozszerzyć na wojsko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version