Segregacja odpadów w praktyce – absurd

Wracając do tematu segregacji odpadów podjętego tydzień temu. Dzisiaj postanowiłem „posegregować” odpady, czyli w moim przypadku opakowania po małym przemeblowaniu, chociaż osobiście segregować nie muszę – podpisałem umowę z gminą na odbiór odpadów niesortowanych.

Zatem mamy spory karton oraz kawałki tektury. Chciałbym nie wrzucać go do kontenera, ale „oddać na makulaturę” w czynie społecznym.

Lecimy z tematem.

Jednak mamy tu jeden problem. Otwór pojemnika na odpady jest tak mały, że mieści się tam co najwyżej coś zbliżonego do kartki A4.

Trudno wcisnąć nawet mały karton – wypełniacz pudła. Po jego 2-3 krotnym zgięciu karton dosłownie klinuje się w otworze na papier… tak też go zostawiam.

O „posegregowaniu” reszty kartonu i papieru, który przyniosłem – nie ma mowy.

Dobrze, że nie podpisałem umowy na segregację odpadów w mojej gminie i nie muszę się stresować faktyczną niemożnością zastosowania się do tejże umowy.

„Ekologia” oraz efektywna segregacja jest tu fikcją.

Co Ty o tym myślisz?

P.S. poprzednia dyskusja:

Kaucja recyklingowa w Polsce – czy ma sens?

 

 

Wyślij ten wpis znajomym!