Rozmowa z pracownikiem banku. Wścibstwo telekonsultantów i nasze bezpieczeństwo.

W dzisiejszym temacie podejmuje dwa zagadnienia, po pierwsze technikę psychomanipulacji polegającą na tzw. „zmiękczeniu klienta” – dzięki skłonieniu klienta do współpracy – odpowiedzi na pytania zupełnie nieistotne dla przedstawianej oferty, poproszeniu u zbędną aktualizację danych, itp. – telemarketer buduje nić porozumienia, która pozwala mu łatwiej dokonać sprzedaży, istotny jest także fakt budowania profilu klienta dzięki takim „zbędnym” pytaniom. Banki i marketingowcy chcą o nas wiedzieć wszystko… nieprawdaż?

Zdjęcie-1372

Gotówka przywieziona przez mojego klienta z Tanzanii.

Drugi wątek nagrania mówi o tym, jaką ja mam pewność, że osobą, która dzwoni do mnie z banku i podaje się za pracownika, jest rzeczywiście pracownik banku, a nie np. złodziej dokonujący wywiadu przed akcją. Przecież w trakcie rozmowy nie możemy tego zweryfikować, a tak ochoczo podajemy wszelkie dane oraz to ile nosimy gotówki w portfelu (= np. pytanie telekonsultantki wczoraj: Ile dziennie wykonuje Pan transakcji gotówkowych i na jaką sumę?)

Dzisiaj wyjątkowo nagranie (dość krótkie bo ok. 7-8 minut) publikuję na blogu z aktualnościami, ale też nagrany temat dotyczy aktualnie przeprowadzonej rozmowy z pracownikiem banku oraz nie jest związany z prowadzonym ostatnio przeze mnie cyklem podcastów na blogu publicyctycznym.

Co o Wy tym myslicie? Jak zachowujecie się w rozmowach z telekonsultantami z banku, czy ochoczo i z zaufaniem podajecie wszystkie dane, które Wam każą podać?