Pożyczki pozabankowe na polskim rynku – tak czy nie?

Od czasu pojawienia się na szeroką skalę instytucji pożyczkowych w Polsce, nieustannie mówi się o ograniczaniu działalności tego sektora. Powodem są sporadyczne, w stosunku do ilości udzielanych pożyczek, sytuacje utraty płynności finansowej konsumentów. Faktem jest, że pożyczki pozabankowe są dość drogie, jednak głównym problemem konsumentów jest nadmierne zapożyczanie się, a nie koszt łatwo dostępnej pożyczki.

Rok 2016 był rekordowym dla sektora pozabankowego w Polsce. Udzielono ponad 2,6 mln pożyczek półtoramilionowej grupie konsumentów. Doświadczenie instytucji pożyczkowych oraz nowe zasady wprowadzone w życie poprzez ustawę antylichwiarską, ograniczają dostępność pożyczek osobom nadmiernie zadłużonym. Żadna firma nie chce udzielać pożyczek klientom mającym na koncie długą listę niespłaconych pozabankowych pożyczek. Realny zysk przynoszą pożyczki udzielane rzetelnym klientom, a nie zadłużonym i niewypłacalnym.

Dlaczego pożyczkom pozabankowym powinniśmy powiedzieć „tak”?

Ogromne zainteresowanie sektorem pożyczkowym generuje zyski przedsiębiorcom, tworzy miejsca pracy oraz dostarcza środki urzędom skarbowym z tytułu należnych podatków. Wśród pozytywnych aspektów działalności instytucji pożyczkowych należy wymienić również zwiększenie dostępności mikro kredytów osobom pracującym na umowach innych niż o pracę. Jak wiadomo, każdy bank odmówi udzielenia kredytu klientowi mającemu dochód z tytułu wykonywanej pracy na umowę zlecenie czy o dzieło. Należy jednak zaznaczyć, że rodzaj posiadanej umowy nie świadczy o rzetelności i wypłacalności danego konsumenta. Pożyczki na dowód to również źródło finansowania drobnych potrzeb dla osób, które posiadając kredyt hipoteczny utraciły w ocenie banków zdolność kredytową.

A gdyby marzenie socjalistów się spełniło i „niebezpieczne” pożyczki zostałyby zakazane?

Dlaczego socjalistów? Ponieważ domeną socjalizmu jest decydowanie grupy będącej u władzy za resztę Narodu. W socjalizmie, jeśli uważa się coś za szkodliwe, należy tego bezwzględnie zakazać. I tak jest w przypadku sektora pozabankowego. Gdyby przestał istnieć, w sposób niekontrolowany rozrośnie się szara strefa pożyczek prywatnych, które nie dość, że nie są w żaden sposób opodatkowane, to są również poza kontrolą jakiegokolwiek organu. Ostatecznie jednak w debacie publicznej mówić będzie się o tym jak wspaniałomyślni politycy zadbali o swoich obywateli, ale nikt nie przyzna się, że skutki zmian kierować się będą w zupełnie inną stronę.

Czy istnieje jakiś argument za ograniczaniem dostępności do pożyczek pozabankowych?

Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Nie da się zaprzeczyć, że część klientów nie radzi sobie ze spłatą zobowiązań, ale to dotyczy również posiadaczy kredytów bankowych. Stosunek grupy niewypłacalnych konsumentów do grupy wypłacalnych jest niewielki, dlatego bezzasadne jest „karanie” rzetelnych klientów ograniczaniem dostępności do pożyczek, z uwagi na to, że jakiś odsetek pożyczkobiorców sobie nie radzi. Jeśli mielibyśmy być konsekwentni, należałoby wprowadzić prohibicję, ponieważ alkohol rujnuje wielu ludzi nie tylko finansowo, ale również zdrowotnie.