Polskie marki elektroniczne z obcojęzycznymi nazwami

W przedostatnim wpisie powiedziałem co nieco o polskich markach, które udają zachodnie, bazując na popularnym „za komuny” błędnym przekonaniu, że to co zagraniczne jest lepsze.

To w sumie nic dziwnego. Osoby interesujące się religią i mitami historycznymi wiedzą, że Mojżesz i jego następcy trzymali Żydów na pustyni przez 40 lat zanim po egipskiej niewoli, pozwolili im ruszyć na podbój obecnej Palestyny. Wszystko po to, by pokolenie przesiąknięte mentalnością niewolnika, wymarło w sposób naturalny. Tylko wolni ludzie, byli w stanie zwyciężyć w nowej wojnie. Wiedzieli o tym już Izraelici wiele setek lat temu.

Coś w tym jest, jednak Polaków nie przetrzymamy przez 40 lat na pustyni, by wymarło pokolenie przesiąknięte patologiczną, błędną mentalnością, że to co anglosaskie, niemieckie, czy ogólnie zachodnie jest lepsze.

Na poparcie tej tezy dodam,  że 20-30 letnia elektronika polska (np. adapter do płyt, hifi) wciąż u nas w domu działa, czego nie można powiedzieć o nawet 3-4 letnim sprzęcie „zachodnim” po upływie okresu gwarancji, który nadaje się do wyrzucenia.

No dobra, które to polskie marki brzmią jak zachodnie?

Krüger&Matz – polska marka, choć brzmi jak niemiecka produkcja, coś tam widziałem, jeśli chodzi o sprzęt, ale nic nie kupiłem…

GoClever – polska kreacja „brandowa” niestety bazująca według mnie na chińskiej produkcji, mam nawigację tej firmy i niestety, jak podejrzewam – chińska produkcja – rozwala mnie jeśli chodzi o jakość wykonania, przestałem sobie szargać nerwy i schowałem tą nawigację gdzieś na dnie szuflady…

myPhone – warszawska firma, której produkty przynajmniej dla mnie kojarzą się z iPhone, niestety zakupiony smartphone tej firmy po 3 dniach zwróciłem sprzedawcy i domagałem się zwrotu pieniędzy, jak to mówią gimbusy…. po prostu QPA

Niestety, nie wychodzi tu marketingowo ani przyswajanie zagranicznie brzmiących nazw (bardziej świadomych konsumentów o wysokim poziomie inteligencji to mierzi) ani bazowanie na chińskiej technologii (zamiast stawiać, na ile się da, na jakościową produkcję w Polsce, nawet za cenę wyższej ceny).

Trzy wspomniane marki dostają ode mnie ostrzeżenie. W przypadku myPhone czy GoClever, kolejny kupiony szajs będzie oznaczał wizerunkowy knock-out na moich blogach konsumenckich… a czyta mnie z miesiąca na miesiąc coraz większa liczba Czytelników.

Na zdjęciu linia produkcyjna samochodu Warszawa. Dlaczego teraz muszę jeździć jakimś szajsowatym rodzinnym Fordem składanym w Niemczech, a nie polską, nowoczesną Warszawą w wersji kombi. To dla mnie jakiś absurd. Tak wygląda koncepcyjna nowa Warszawa. Mam tylko nadzieje, że „warszawscy” spece od marketingu nie przechrzczą tego auta na Warschau!

Żródło: Gazeta Wyborcza

Co mnie jeszcze wkurza w branży technologicznej?

Idea – polska marka telefonii komórkowej przechrzczona na Orange, do której to nazwy nie wiadomo jak podejść by nie brzmieć jak kretyn. Bo przecież na pewno tego słowa nie wymawia się prawidłowo jako ORENDŻ… tylko jako… uwaga: Era – doskonała polska marka GSM, zamieniona na nijaką w wyrazie, „różową” T-Mobile, której to nazwa też jakoś ciężko przechodzi mi przez gardło. W moim kraju jestem zmuszony nazywać rzeczy po ichniemu, a nie po mojemu.

Amica – wielkopolska marka brzmiąca jak włoska? Bez sensu. Bo nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o jakość produktów.

Przykładów jest dużo…

11 komentarzy do “Polskie marki elektroniczne z obcojęzycznymi nazwami”

  1. Mnie nieodmiennie dziwi ta maniera wymawiania nazwy firmy „Orange” jako „orendż”…
    Firma jest francuska więc jeśli już, winno wymawiać się „Orąż” 🙂
    A`propos polskich firm elektronicznych…
    Wilk Elektronik S.A.
    Ponoć jedyny w Europie producent pamięci RAM, ale nie tylko. To jedna z naprawdę niewielu firm polskich działających w dzidzinie zaawansowanych technologii elektroniczych, a cicho o niej jak makiem zasiał…
    Choć może i dobrze, ze cicho, moze dzięki temu mają „polityczny spokój”?

      1. dobra, na życzenie Kol. Romana oryginalna wersja powiedzonka:

        „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”

  2. Remigiusz, Idea była Polską marką (PTK Centertel), ale została kupiona przez Francuzów, więc jest Orange… Podobnie z Polską marą Era (PTC) która została zakupiona przez Niemców – stąd T-Mobile.

    Polecam za to Polskie marki rowerów, które są znane na świecie i brzmią całkiem dobrze: Kross, Romet, Unibike (tu nazwa angielska), Zumbi, Antidote (tu też nazwa obco brzmiąca, ale sprzęt bardzo wysokiej klasy kierowany głównie na bogatsze rynki) – warto kupować nasze, bo dorównują jakością najlepszym światowym markom, naprawdę!

    1. No dobrze, mamy międzynarodowy rynek i skoro właściciel postanowił sprzedać Niemcowi… nic mi do tego, nich Niemiec to prowadzi, skoro kupił… ale po co Niemiec niszczył dobrą markę o ugruntowanym wizerunku i renomie???

      jaki to ma sens biznesowo-wizerunkowy – bo jak przewidziałem kiedyś, wymiera powoli pokolenie PRL i nadchodzi nowe, dynamiczne, które wierzy w siebie i swoje możliwości – a ono będzie lepiej postrzegać polskie marki

      Przypomina to trochę zdzieranie nazw ulic za okupacji i robienie z Dworcowej – Bahnhofstrasse…

      po prostu niesmaczne, choć rzeczywiście właściciel ma do tego prawo

      Czy Romet przypadkiem nie ma produkcji w Shenzen?

  3. W sumie to nic mi do tego, że ktoś – zamiast leczyć – pielęgnuje w sobie kompleksy i wstydzi się swojej przynależności narodowej…
    JEgo życie, to jego sprawa 🙂
    Dziwi mnie wszelako to, że ktoś taki oczekuje od innych, ze też będą swojej przynależności narodowej sie wstydzić i z niej tłumaczyć 🙂

    1. naprawdę nie mamy się czego wstydzić jako naród, owszem mamy pewne przywary – o których ja bez hipokryzji mówię i piszę na blogu – aby nie było, że tylko ślepo gloryfikuje wszystko co polskie – natomiast pod względem gospodarczym, kulturowym, cywilizacyjnym dorobek mamy spory

      co więcej w ostatnim okresie „wykopki” archeologiczne przy budowie S-ek i autostrad oraz badania DNA wykazały, że jesteśmy prawdopodobnie najstarszym narodem autochtonicznym w Europie

      rok 966 i Mieszko I jako początek państwowości to już fakty nieaktualne

      okazuje się jesteśmy narodem tak starym, że „dorobiliśmy się” charakterystycznych dla nas – Lechitów – unikalnych, elementów DNA np. haplogrupa r1a1a7 = polecam pogooglować

      jest także przez to parę zgrzytów na naszym micie narodowym, które trzeba przełknąć – Sarmaci / Scytowie – legendarni przodkowie naszej szlachty okazali się być nie romantycznymi przybyszami z odległej Persji (a więc nie ludami irańskimi) ale tylko pospolitymi stepowymi Słowianami (nasza haplogrupa „sarmacka” r1a1 okazała się mutacją lokalną, autochtoniczną)

      ok, bo się blog historyczny zaraz nam zrobi…. 😉

  4. Zmiana nazwy z Idea na Orange, i wszelkie podobne zmiany, mają bardzo duży sens. Sens podatkowy. Transfer zysków za granicę (docelowo do jakiegoś raju podatkowego) metodą „na brand” jest jednym z najłatwiejszych sposobów dojenia firm ulokowanych w Polsce, oraz polskiego fiskusa z pieniędzy.
    Standardowy koszt za prawo korzystania z marki waha się między 0,5-2% obrotu firmy (oddziału) polskiej. Faktura wystawiana jest z kraju, w którym albo podatki są niskie, albo jeszcze łatwiej niż w Polsce można je wytransferować dalej.
    Tak się składa, że w Polsce przeciętny zysk firmy wynosi 2% jej rocznego obrotu. W przypadku firm dużych jest to zwykle mniej, w przypadku firm małych jest to trochę więcej. W efekcie niemal cały zysk wypracowany przez polski oddział trafia za granicę, i tam płaci podatek dochodowy (CIT).
    BTW – stąd, co rozsądniejsi ekonomiści, od dawna postulują wprowadzenie w Polsce podatku obrotowego dla firm, w większości w wysokości 0,5% obrotu. Taki podatek byłby dość trudny do obejścia, łatwy w naliczaniu, tani do obsługi przez same firmy. I w zasadzie obojętny dla budżetu (w praktyce przychody podatkowe powinny szybko wzrosnąć). Tak się jednak składa, że na tym podatku na plus wyszły by firmy małe i średnie, które nie mają działów prawno-księgowych zajmujących się optymalizacją podatków, a straciły by międzynarodowe korporacje. Oraz państwowe, nierentowne z powodów politycznych, państwowe molochy…

  5. Tak też mnie to mierzi tak jak inteligentnych i rozgarniętych ludzi ale niestety takich w naszym społeczeństwie jest z roku na rok coraz mniej .To zasługa między innymi największego ogłópiacza zwanego TV oraz niewłaściwego wykorzystania internetu pozdr

    1. Nie jesteś jedynym, którego to też wkurza. Nie mam talentu do języków germańskich i nie lubię wszechobecnego języka angielskiego wtykanego, gdzie się tylko ta. Do bezdennie głupie oraz irytujące. Dobrze ktoś tu powyżej napisał POLACY NIE GĘSI

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version