Podwyżka cen paliwa o 25gr/l to zły ruch rządu

Wszyscy już wiedzą, choćby za sprawą sieci społecznościowych, że politycy planują podwyżkę cen paliwa o 25gr na litrze. Oczywiście podwyżka jak zwykle jest uzasadniana jakimiś tam wielce słusznymi potrzebami, co oczywiście jest bzdurą. Ekonomiczny bezsens takich podwyżek polega na tym, że realna cena paliwa to gdzieś około 2zł/l, cena na dystrybutorze wynika z tego, że cała reszta to już są podatki, opłaty, fundusze, dopłaty, akcyza, itp. doliczona „w słusznej sprawie” do paliwa.

Doliczenie kolejnych 25gr to niby niewiele, jednak np. w moim przypadku, gdzie moje samochody spalą średnio 8l100km to jest kwota 2 zł/100km więcej, czyli np 20 zł więcej za każdy wypad do naszej dalszej rodziny (kiedy już za krótki odcinek płatnej autostrady na trasie płacę każdorazowo około 50 zł). Dla kogoś to dużo, dla innego Czytelnika niewiele, jednak te kwoty mnożą się znacznie przy ciężkim transporcie, dostawach dóbr konsumpcyjnych, usługach…. wydaje się, że co tam…. tylko 25gr – jednak te jedyne 25gr odbija się wielokrotnie w postaci kolejnych podwyżek.

Transport, szczególnie najpopularniejszy transport samochodowy, to krwiobieg gospodarki – im tańszy – tym gospodarka silniejsza, bardziej konkurencyjna, sprawniejsza. Obciążając rozdęty już do bólu udział podatków w cenie paliwa, „nasi” politycy umyślnie sabotują naszą gospodarkę, osłabiają jej konkurencyjność…

Patriotyzm to nie puste frazesy i wymachiwanie biało-czerwoną flagą, czy pełne patosu przemówienia na kolejnych rocznicach przegranych powstań. Patriotyzm to przede wszystkim konstruktywne działania na rzecz własnego kraju i jego ekonomicznej siły. Tymczasem  tu „nasi” politycy umyślnie, planowo i konsekwentnie szkodzą Polsce, dotyczy to zarówno poprzedniego, jak i obecnego rządu.

Nie podoba mi się to…. a Tobie?

19 komentarzy do “Podwyżka cen paliwa o 25gr/l to zły ruch rządu”

  1. Powinniśmy pamiętać, że wcześniej do ceny paliwa już został wliczony tzw. podatek drogowy (za PRL-u istniejący odrębnie). Miało to zapewnić budowę dróg.
    Teraz po raz kolejny rząd sięga do kieszeni obywateli licząc, że zapomnieli za co już płacą w paliwie. Mam nadzieję, że po tym posunięciu, oprzytomnieje przynajmniej część wyborców Pis.

    1. za nowe drogi płacę w podatku drogowym raz, po raz drugi jadąc autostradami – na bramkach, w moim przypadku od 50 zł do 70 zł za jedną rodzinną przejażdżkę

  2. Nie pozostawiam suchej nitki na tym pomyśle. I tak 60 proc ceny paliw to podatki, dokładanie czegokolwiek więcej to zamordyzm. A co jak światowe ceny ropy pójdą do góry? Pewnie podatek zostanie. Jedyny ratunek dla ludzi dużo jeżdżących lub mało zarabiających to na chwilę obecną LPG jak wezmą się i za to, to obecna ekipa rządząca będzie miała potężnego minusa u mnie. Transport publiczny zwłaszcza na prowincji o ile jeszcze istnieje to żenada i nie może być alternatywą dla samochodów. Więc auto to konieczność, to jest ograniczanie swobody przemieszczania się policzyłem, że 0,25 gr to ok 2000 zł rocznie w naszym aucie dostawczym.

    1. ja powiem tak – jeśli bym wyprowadził się w końcu pod miasto i miał możliwość zaparkowania pod domem i podłączenia się do wtyczki – a taki jest plan – dla celów dojazdowych organizuje drugie auto elektryczne – choćby jakąś używkę, którą zamówię u lokalnego Pana Zbyszka do konwersji

      w przypadku bliskiej odległości, od biedy można wziąć starego meleksa z kabiną i podłączyć mu webasto na ropę na chłodniejszy okres dojazdów

  3. Jak już to jakieś auto po przeróbce od Zbyszka niech zrobi zasięg 120 km. Jak się da lepiej to czemu nie. Melks może być niebezpieczny w razie W jak np. ktoś by w ciebie przywalił. Jakiś Opel corsa i do konwersji coś takiego

    1. racja, to już lepiej e-rower, w miejscach gdzie podmiejska wieś jest skomunikowana z miastem ścieżką rowerową – czego mamy coraz więcej

      konwersja masywniejszego samochodu u Zbysza będzie sensowniejsza

      1. Uzupełnieniem jak e-auta po konwersji może być śmiało e-rower, tym bardziej, że są metody zrobienia legalnie mocniejszego e-roweru niż 250 wat, na kierownicy zakłada się sterownik który ogranicza moc do 250 wat i takich ustawień ( oczywiście teoretycznie używa się na drogach publicznych) , natomiast po zjechaniu z drogi publicznej można używać wyższych mocy, sensowna normalna moc to 500-700 wat. Nadal jest to rower więc kalorie też spalasz ale jedziesz szybciej spokojnie 40 km,h elektrycznym rowerem utrzymasz bez dużego wysiłku , zasięg przy dobrej baterii nawet 100 km. Sam chciałbym zrobić konwersję swojego roweru jak się znajdzie budżet ale chodzi mi też moto 125 po głowie. Konwersja roweru i moto to trochę dużo jak na raz. Jak przyjdzie czas będzie się trzeba zdecydować na początek raczej na jedną rzecz.

  4. Jak ludzie zaczną konwertować auta to Zbyszek się nie wyrobi . Ale wtedy na pewno pojawią się następcy i cena konwersji też spadnie. Ja do konwersji bym użył Opla corsy C . Auto dość wygodne , na pewno bezpieczniejsze od meleksa

  5. No i „ładnie”…
    Dwa „podatki drogowe” w jednym produkcie… to bez sensu
    Czy takie kurioza to tylko w Polsce?
    Na to, czy podniosą ceny paliw wpływu bezpośredniego nie mamy, ale na to ile jeździmy poniekąd tak.
    Oczywiście, mając samochód, nie da się zrezygnować zupełnie z jeżdżenia, bo to zupełnie nielogiczne, ale…
    Niech każdy z nas uderzy się uczciwie we własną pierś i zastanowi się ile jeździ niepotrzebnie.
    A jeździ niepotrzebnie mniej lub więcej.
    Te 25 groszy to przy obecnych cenach mniej więcej 5% ceny paliwa.
    Więc wystarczy ograniczyć jeżdżenie o 6% by „złośliwie zemścić się na państwie polskim”.
    Twierdzącym, że „się nie da”, zwrócę uwagę na niegdysiejsze spostrzeżenia dziennikarzy i ekonomistów.
    Gdy ceny paliw były dużo wyższe, „odkryli” oni ze zdziwieniem, że spada sprzedaż paliw i kombinowali dlaczego. Dla mnie odpowiedź była prosta: towar drogi używany jest oszczędniej niż tani.

    1. zabierają się też za alkohole, w szczególności piwo, PIS doszło do wniosku że butelka piwa powinna kosztować 1 zł więcej

      trzeba się będzie przestawić na własne warzenie i fermentacje

      u mnie już czeka szklana butla na jakieś niechciane owoce z działek, co jak co zrobienie wina jest wciąż legalne

      1. Wino, zwłaszcza tzw. „dzikiej fermentacji” czyli bez dodatku drożdży szlachetnych, to najprostszy do uzyskania alkohol.

  6. Tak chodziło mi o Zbigniewa z Gdańska.

    Paliwa i ceny paliw to nie to samo co ceny alk. i ceny papierosów . Pić i palić nie trzeba, natomiast w wielu przypadkach jeździć trzeba to dzisiaj życiowa konieczność. Po wprowadzeniu 500 plus wielu panią z mniejszych miejscowości nie opłaca się dojeżdżać do pracy za najniższą krajową lub lekko powyżej. Pięćset 500 zł to nie taka duża kwota ale obeznani w tematach są wstanie jeszcze inne zasiłki powyciągać i przy dwójce 1000 się nazbiera. Najniższa krajowa wynosi 1500 netto około. Jak pani z mniejszej miejscowości przekalkuluje sobie dojazd i miesięcznie koszty paliwowe 300zł to lepiej zostać w domu , nawet jak wyjdzie 200-300 zł mniej niż najniższa to zyskuje czas, może sobie jeszcze coś na czarno dorobić, zresztą w średnich i większych miastach jest podobnie znam z obserwacji takie przypadki. Dowalanie akcyzy na paliwa spowoduje to, że jeszcze większej liczbie osób nie będzie się opłacało podejmować pracy w jakiejś nieco większej odległości np. 20-40 km. od miejsca zamieszkania. A finalnie na socjal składamy się my wszyscy gdzie tu sens , gdzie tu logika? Nie chcemy chyba sytuacji jaka występuje w niektórych krajach z wysokim socjalem gdzie wyrastają całe pokolenia w których nikt nigdy nie pracował. Socjal zawsze będzie za mały jaki by nie był po dwa uczy to wyuczonej bezradności, po trzy przeciętni ludzie bez jakiegoś sensownego zajęcia będą sprawiać rozmaite problemy społeczne. Wysokie ceny paliw jeszcze bardziej pogarszają tą sytuacje, tak samo jak wysokie OC, a przypominam, że na chwilę obecną no może poza Warszawą, Krakowem, Poznaniem , Wrocławiem, i kilkoma innymi miastami komunikacja publiczna leży i kwiczy albo już nawet nie kwiczy bo już dawno zdechła dlatego zapewnienie jak najniższej ceny paliw powinno być priorytetem chyba, że ekipa rządowa nie działa na korzyść PL tylko nie wiadomo kogo? Tak samo VAT na materiały motoryzacyjne, części , płyny , oleje nie powinien być wyższy niż 3-7 proc.

    1. Andrzeju, to co napiszę poniżej nie odnosi się w żadnej mierze do Ciebie, chodzi mi tu o pewną zasadę.
      Stoicyzm do którego aspiruję, uczy, że są rzeczy na które mamy wpływ i takie na które wpływu nie mamy. I zaleca skupiać się na tych na które wpływ mamy, bo to po pierwsze daje spokój ducha dużo szybciej niż skupianie się na sprawach na które wpływu nie mamy, a po drugie jest skuteczniejsze.
      NA działania władzy, w obecnym systemie politycznym wpływu nijakiego nie mamy i bardzo mi tu proszę nie jęczeć, że: „są wybory i zawsze można wybrać inaczej”…
      Owszem, są wybory, zawsze można zagłosować inaczej i jak praktyka ostatnich 30 lat wskazuje, zawsze po wyborach będzie w skali makro tak, jak było przed wyborami…
      Więc na miarę możliwości (i odwagi) trzeba przede wszystkim robić swoje 🙂

      1. ja się trochę wtrącę tutaj, jako autor bloga, gdybym z góry się godził z zastaną rzeczywistością, to bym nie pisał blogów i co „mnie boli” i byśmy w ogóle nie dyskutowali tutaj

        bo „tutaj” by nie istniało

        nie wiem co na to Kol. Andrzej

        1. Pisanie bloga jest akurat tym co wpisuje się w „robić swoje”; ludzie to czytają, myślą (mam nadzieję) i szukają co mogą zrobić, by skutecznie przeciwdziałać – w tym wypadku akurat – podatkowym pomysłom waaaadzy…
          Rzecz w tym (i właśnie o to mi chodziło), by skłaniać się ku działaniom skutecznym i nie marnować czasu i energii na działania nieskuteczne.
          Wybacz, mimo wszystko ość trudno przychodzi mi tłumaczyć własne spojrzenie na rzeczywistość.

  7. Powinno się budować jakąś świadomość społeczną jak społeczeństwo patrzy władzy na ręce to ta ma mniejsze skłonności do działania na szkodę społeczeństw, spójrz na Szwajcarię tam ostro patrzy się władzy na ręce. Blogi to jeden ze sposobów na uświadamianie ludzi chociaż nie koniecznie najskuteczniejszy. Jak wszyscy będę mieli wszystko w 4 literach to już całkiem naród da się okraść.

    A co możemy zrobić w temacie drożyzny paliwowej ja sam dość dużo jeżdżę więc temat mnie jak najbardziej dotyczy, konwersja auta docelowo czemu nie ale tak na już to można sobie szybko zmajstrować rower ze wspomaganiem, sterownik ograniczający teoretycznie moc jakiś dobry zestaw, żeby to 500 wat lub więcej miało bo 250 to słabo i 10 km przy dobrej pogodzie albo nawet przy gorszej raz dwa dojedziesz. Nowy rower ze wspomaganiem się nie opłaca, zestawy do konwersji kosztują coś 2500-3000 zł, no i możesz mieć mocniejszy silnik bo gotowe rowery najczęściej mają te nieszczęsne 250 wat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version