Płatne reklamówki w sklepach… rozsądek czy dziadowanie?

Kiedyś nie podobała mi się idea płatnych reklamówek w sklepach i szczerze mówiąc dalej mi się to niezbyt podoba. Generalnie pewnym błędem przeszłości był nieograniczony dostęp do wszechobecnych reklamówek zupełnie za darmo. To, że przy kasach leżała kupa reklamówek i w sumie każdy brał ile mu się zachciało powodowało, że potem te reklamówki walały się wszędzie po osiedlu.

Ponieważ mieszkam po wschodniej stronie osiedla, przy wietrznych dniach moja okolica „zbierała” wszystkie niesione wiatrem reklamówki i resztę śmiecia, po prostu kiedyś naturalny był widok niesionych wiatrem foliówek, szczególnie w „kanionach wiatrowych” między rzędami blokowisk.

Jeśli powiększycie zdjęcie zobaczycie wciąż resztki foliówek zaplatane w gałęzie tuż obok mojego domu.

To relikt po tych latach reklamówkowej rozpusty, teraz jest mniej walających się wszędzie reklamówek, bo po prostu są płatne.

Natomiast zauważam przegięcie w drugą stronę.

Robię w znanej sieci sprzętu elektronicznego zakupy za min. kilkaset z i na pytanie, że trzeba by to jakoś zapakować sprzedawca proponuje mi byle jaką reklamówkę z logo sieci handlowej… za 2 zł. Analogicznie miałem w przypadku kilku zakupów…

O ile nieograniczony wysyp reklamówek, foliówek branych przez klientów „na zapas” można z jakiś tam względów, powiedzmy ekologicznych czy porządkowych zaakceptować, zachowanie jak powyżej, czyli brak porządnego zapakowania produktów za taką sumę i wyżulanie ode mnie kolejnych 2 zł to zwykłe dziadowanie i żenada, po prostu pierwsze pozytywne wrażenie z tego sklepu zepsute przez żenującą praktykę handlową.

Takie mam zdanie.

Z resztą nie tylko ja, w pobliskim osiedlowym sklepie spożywczym na ogół nie ma mowy o darmowych reklamówkach, jednak większe, porządne zakupy właściciel pakuje mi w porządną torbę i nawet nie ma mowy o płaceniu za nią.

Po prostu dobry jest jakiś umiar…. w obie strony.

6 komentarzy do “Płatne reklamówki w sklepach… rozsądek czy dziadowanie?”

  1. Zgadzam się. Raz w miesiącu kupuję babci dużo leków. Rachunek wynosi grubo powyżej stu zł. Do zapakowania wystarczy zwykła reklamówka. ale za nią żądają opłaty 15 groszy. Niby nie dużo, ale strasznie mnie to irytuje, bo na reklamówce jest logo apteki. Mam płacić za ich reklamy.
    Do swojego sklepu kupuję reklamówki identycznej wielkości. Koszt: 2gr sztuka.
    Jak tylko mogę wspomnianą aptekę omijam szerokim łukiem.

    1. owszem, jeśli nie byłoby na tej reklamowce logo sklepu to można by mówić o ekologii, o potrzebie oszczędzanie, o recyklingu, itp.

      a tak to niestety zwykła cwana reklama, a biorąc pod uwagę rzeczywistą wartość reklamówek 2gr… ehhh… szkoda słów

  2. Pracuję w tesco, często widzę jak ludzie po odejściu z kasy samoobsługowej biorą kilkanaście reklamówek – na uwagę kasjerki, że te reklamówki są płatne, oddają wszystkie, już im żadna nie jest potrzebna. Wyciągają wtedy swoje reklamówki czy torby ekologiczne i do nich pakują zakupy.

  3. Worków foliowych produkuje się w Polsce stanowczo za dużo. I to jest problem. W Finlandii na jednego mieszkańca przypadają 4 foliówki, w Polsce aż 460 rocznie! Gorzej, że Polacy przyzwyczaili się, że do tego, iż do każdej rzeczy należy wziąć osobny worek. Ze względów ekologicznych worki powinny być w sklepach płatne. Dzięki temu ludzie używaliby ich wielokrotnie i nie mieliby pokusy wyrzucania przy pierwszej lepszej okazji 😉

Skomentuj Remigiusz Roman Witczak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version