Patriotyzm ekonomiczny – Kupuj polskie produkty!

W najbliższym czasie planuję trochę odpocząć od wszelkiej polityki, jednak jest jedna dziedzina z pogranicza spraw politycznych i konsumenckich, której nigdy nie odpuszczam. To jest patriotyzm ekonomiczny.

W aspekcie konsumenckim polega on między innymi na tym, że preferuję kupować polskie produkty, niż produkty wyprodukowane za granicą. Czynność ta ma dość duży sens.

Ryba, którą kupuję od polskiego hodowcy, da mu pieniądze – zarobek. Ten hodowca wybuduje kolejny staw hodowlany w mojej okolicy, będzie miał na to pieniądze. Firma, która te stawy buduje należy do przedsiębiorcy, którego rodzina z kolei to klienci mojej firmy. Oni dają zarobek mi.

Pieniądz, który przekazałem na lokalny, polski produkt – wraca do mnie. Podobne zależności i mechanizmy powtórzone miliony razy budują siłę naszej gospodarki.

Co się dzieje jednakże, kiedy zamiast wspierać polskiego hodowcę, kupuje łososia norweskiego i prawie cały mój pieniądz trafia do Norwegii? Czy ten pieniądz do mnie wraca? Wątpię….

Poza tym lokalna rybka jest po prostu smaczniejsza i zdrowsza!

Takie mam przemyślenia przy piątkowym gotowaniu…

…a  Ty co o tym myślisz?

 

8 komentarzy do “Patriotyzm ekonomiczny – Kupuj polskie produkty!”

  1. Nie mam nic przeciwko kupowaniu produktów „made in Poland” ba….
    nawet chciałbym tylko takie kupować… ale…
    cena mym doradcą jest… (no i troszkę patrzę na jakość)… 😉

    1. Są różne priorytety, chleb z dobrej lokalnej piekarni typu bio- eko- zawsze będzie droższy, niż „puchate” pieczywo z niemieckiego marketu, robione z zamrożonej brei ciasto-podobnej importowanej z Turcji

      Może lepiej odżałować te 1 do 2 zł więcej na polski produkt?

      Spokojnie, rozumiem, ja nie jestem radykałem w tym względzie (np. lubię Grecję i czasem tam bywam i wydaje mój $). Umiar…

      Po prostu jeśli patrzę na stosunek cena/jakość, tak szczerze, uczciwie, po obadaniu sprawy – dziwnym przypadkiem wygrywa polski produkt. Jeśli jakimś cudem nie wygrywa, te kilkanaście groszy więcej wolę wydać – bo te pieniądze do mnie wrócą. Czysta, zimna kalkulacja.

      W biznesie opłaca się być egoistą – tu nie ma litości. Z kupna ryby z norweskiej hodowli – nie wróci do mnie, do mojego portfela nic. Itp.

      1. Uważam bardzo podobnie choć nie roztrząsam tych dylematów codziennie. Ot, stosuję jako zasadę, by raczej kupować szeroko rozumiane „swoje od sąsiada” niż „obce”
        A przywołany przez Ciebie Remigiuszu chleb z lokalnej piekarni często bywa i tańszy niż ten z marketu.

  2. Używam aplikacji POLA, aby wiedzieć który to prawdziwie Polski. Nie raz się zdziwiłem że produkt ,,Polish,, ale kapitał zagraniczny… a ty myślisz że POLSKI. Polecam i pozdrawiam ogarniętych.

  3. Tak samo jak sieci dyskontowe. Dyskonty są szkodliwe ale przeciętny „ Janusz” tego nie jest wstanie pojąć. Po pierwsze dyskonty omijają podatki , po drugie następuje transfer pieniędzy za granicę, pieniądze wydane w dyskoncie już nigdy nie zasilą lokalnej gospodarki ani budżetu państwa w należyty sposób. Niby tworzą miejsca pracy, ale jakiej pracy ? Zresztą dyskonty dążą do maksymalnej redukcji zatrudnienia. Wchodzę do takiego sklepu i co widzę jedna kasjerka i kolejka jak za komuny to zwyczajna praktyka tego typu sieci handlowych jednym człowiekiem obsadzić 3 miejsca pracy. Jakość produktów jak i cena również nie powalają

    1. Mimo wszystko parking pod takim dyskontem jest nabity, że trudno zaparkować, a jak sam mówisz – kolejki ustawiają się długie. Ludzie pokochali dyskonty i ciężko przemówić do rozsądku.

      Co można robić? Uświadamiać klientów i wywierać presję, by nawet produkt tam kupiony pochodził z polskiej firmy, aplikacja Pola jest często dobra tutaj.

  4. https://www.youtube.com/watch?v=9YRUql1e3-Y

    Polecam film dok. O dyskontach, oraz tanich liniach lotniczych. Rozwiązania stosowane i w jednym i drugim są podobne czyli cięcie kosztów na wszystkim na czym się tylko da również na bezpieczeństwie. Ostatnio tak sobie jadę za Polskim Busem to działa podobnie jak tania linia lotnicza jadę sobie drogą krajową a Polski Bus jedzie z prędkością większą niż jest dozwolona nawet na autostradzie dla autobusu w tej firmie to chyba jakaś norma, kierowca łamie wszystkie zasady bezpiecznego prowadzenia autobusu skakanie po pasach wyprzedzanie, itd. Jest to szczególnie niebezpieczne bo Polski Bus używa najcięższych autobusów trzyosiowych , na autostradach też nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Kierowcy dużo nie zarabiają w tej firmie za to sporo ryzykują. Dyskontowe rozwiązania się nie dość ,że szkodzą gospodarce to jeszcze bywają niebezpieczne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version