Paliwo Arktyczne ON na Statoil

Ostatnio temperatura ewidentnie spada poniżej zera i to szczególny czas zadbać o silnik Diesla, jeszcze nie tak dawno miałem 3/4 baku paliwa przejściowego – jesiennego i dylemat, czy wyjeździć to jakoś i zalać zwykłe paliwo zimowe, czy zrobić coś innego.

800px-Baltoro_glacier_from_airPrzecież jednak nie będę ‚zjeżdżał’ paliwa tylko po ty by je zużyć – a to niestety jeden z dylematów użytkownika silnika Diesla – zdecydowałem, że podjadę na jedną z sieciowych stacji i zobaczę czy jest już paliwo arktyczne, które według zapewnień producenta nie ścina się do temperatury -32 stopni. Koszt oczywiście jest zauważalnie wyższy niż zwykłego ON.

Jeśli to paliwo jest produkowane na zasadzie fabrycznego dodania depresatora, który obniża temperaturę krzepnięcia oleju napędowego, to byłoby bardzo miło – jeśli natomiast to jest paliwo, które ma po prostu mniej frakcji krzepnących 2 niskiej temperaturze (parafina!) to przy przejściowych temperaturach jest to jakiś półśrodek.

Tak czy inaczej zaliczyłem już raz wytrącenie się parafiny w Dieslu i totalne unieruchomienie samochodu. Nic miłego i myślę, żę lepiej się zabezpieczyć.