Ostatnia wolna niedziela. Wycieczka na zamek

Znalazłem chwilę, aby podzielić się z Wami wrażeniami z ostatniej wolnej niedzieli. W sobotę nie zrobiłem zakupów, markety u mnie w mieście przeżywały oblężenie jak przez jakąś apokalipsą zombie. W sobotę pracuję, a w wygospodarowanym czasie zakupów jak dla mnie nie szło zrobić komfortowo, jak zazwyczaj.

Niedzielę spędziłem z Kolegą na zamku w Bolkowie, poniżej wklejam kilka zdjęć. Wieczorem, po powrocie, zrobiłem zakupy na stacji benzynowej. W związku z zakazem handlu czekała mnie jednak niemiła niespodzianka. Okazało się. że nagle jest potrzebny rodzinie pewien lek i zaliczyłem miejską wycieczkę po aptekach, niestety w większości całując klamkę. Czynne normalnie apteki, w moim mieście zazwyczaj zlokalizowane przy centrach handlowych były zamknięte, informacja w necie o otwartych obiektach na tyle niespójna, że na nic mi się nie przydała. Np. była tylko informacja o nocnych dyżurach po 23.00.

Zamek w Bolkowie – zaskoczenie. Piękna pogoda, słońce i niebieskie niebo, a turystów bardzo mało. Ruch na drogach do i z miejsca wycieczki jak zazwyczaj. Ludzie w  moich okolicach większości nie skorzystali z możliwości aktywnego wypoczynku, za to ruch w małych sklepach monopolowych, które były otwarte, ponadprzeciętny. Natężenie pijanych ludzi błąkających się tu i ówdzie większe niż zwykle. Z mojej perspektywy – pierwszą niedzielę z zakazem handlu Polacy aktywnie… przepili.