Optymalizacja zakupów

Cześć, jestem Bogusz i od paru miesięcy prowadzę bloga pod nazwą Prywatny INV€$TOR poświęconemu inwestowaniu i gospodarce, która wbrew obiegowym opiniom ma bardzo duży wpływ na życie każdego obywatela. Dziękuję bardzo Remigiuszowi za zaproszenie do tego wpisu, którego tematem będzie optymalizacja zakupów – ale w ujęciu nieco odmiennym od tego, jakie pojawia się zazwyczaj 🙂

Parę razy już pewnie czytaliście, że po zakupy należy iść z listą, najedzonym, a także że nie należy jeździć do marketu oddalonego o 20 kilometrów bo grahamki są tam tańsze o 3 grosze. To oczywiście nasze najczęstsze, codzienne zakupy. Natomiast w tym wpisie pokażę Wam jak zaoszczędziłem ponad 1 000 złotych na jednym zakupie! I podpowiem co zrobić, żeby takie oszczędności były częstsze.

Ale wpierw kilka teoretycznych zasad, których zastosowanie daje wymierne korzyści. Otóż każdy z nas potrafi przewidzieć kiedy będzie coś potrzebował. Dotyczy to zarówno jajek i chleba jak i nieco droższych, rzadziej kupowanych produktów. Mogą to być kosmetyki, ubrania czy nawet samochody. To ostatnie to powszechny przykład tego co chcę pokazać, a mianowicie obniżki związanej z noworoczną wyprzedażą aut wyprodukowanych w poprzednim roku kalendarzowym. Wtedy dostajemy obniżki rzędu kilku do kilkunastu procent, co przekłada się na parę tysięcy oszczędności za produkt, który po prostu przestał parę ostatnich miesięcy, ale jest pełnowartościowy i nowy.

Wiecie, że to samo jest praktycznie z każdym niepsującym się produktem? Kiedy pojawia się nowszy (niekoniecznie lepszy) model, nowa kolekcja, zmienia się sezon to ruszają wyprzedaże.

Po pierwsze: planuj

To zasada znana z codziennych zakupów. Mając listę i nie kupując nic spoza niej unikamy zbędnych wydatków czy zakupów w myśl zasady „kiedyś się przyda„. Masz samochód i wymieniając opony na letnie słyszysz, że zimówki są kiepskie? Zaplanuj zakup nowych od razu! Ktoś z rodziny bierze ślub w przyszłe wakacje? Sprawdź w jakim stanie jest Twój garnitur. Jeśli zrobisz to od razu gdy się dowiesz o ślubie (zazwyczaj plany są na ponad rok wcześniej!) to gdyby się okazało, że potrzebujesz nowy garnitur, masz mnóstwo czasu na zakupy. Nie lecisz do sklepu biorąc co jest i za ile jest bo jutro/pojutrze ślub.
Ja mam swoją listę rzeczy, które wiem, że wcześniej czy później muszę kupić. I wtedy wiem czego szukać, najlepiej w miesiącach gdy nie mamy żadnych większych wydatków, czyli gdy nie płacimy za ubezpieczenie auta, nie kupujemy prezentów komunijnych czy świątecznych ani nie jedziemy na wakacje.

Po drugiej: szukaj po sezonie

Chcąc coś kupić na konkretny termin sprawdźmy czy nie ma zmiany sezonu w międzyczasie. Szukając opon letnich sprawdzajmy ich ceny między wrześniem a listopadem. W przypadku ubrań kolekcje są zazwyczaj typu zima/wiosna, wiosna/lato, lato/jesień tak więc po każdej porze roku mamy czas wyprzedaży starej kolekcji.

Po trzecie: kody rabatowe

Nim coś kupię w sieci sprawdzam czy nie ma gdzieś jakiegoś kodu rabatowego. Jest kilka stron umieszczających różne kody, przejrzenie ich to kwestia 2-3 minut, a efekt może być nawet i w wysokości 10% upustu. Oszczędności kilku czy kilkudziesięciu złotych na każdym większym zakupie przekładają się na setki złotych rocznie.

Po czwarte: cashback

Promocje bankowe, operatorów płatniczych czy zewnętrznych pośredników również pozwalają na oszczędności. W sieci jest pełno opisów najprzeróżniejszych promocji bankowych, które dają nam zarobić. Część z nich (choć trzeba przyznać, że coraz mniejsza) wciąż oferuje zwrot żywej gotówki za konkretną transakcję. Warto sprawdzić warunki i jeśli tylko nam pasują, bo na przykład dotyczą sklepu który regularnie odwiedzamy to skorzystajmy. Bez zmiany przyzwyczajeń możemy zyskać parę złotych. Warto się rozejrzeć nie tylko po ofercie banków, ale też operatorów naszych kart, na przykład Visa Oferty czy zewnętrznych stron typu Planet Plus, które w długim terminie, ale mimo wszystko oferują cashback.

Po piąte – programy lojalnościowe

To ostatni bastion jaki mamy do przejścia. W praktycznie każdym punkcie sprzedaży proponują nam kartę lojalnościową. Z wielu nie korzystamy, bo kto ma miejsce w portfelu by nosić 10 czy 20 kart do różnych sklepów? A gdyby tak zaprząc do pracy technologię? Są aplikacje na telefony komórkowe, dzięki którym nie trzeba nosić pliku kart lojalnościowych, tylko mamy je zebrane w jednym miejscu 🙂 Od pewnego czasu testuję takową i w kilku miejscach bez problemów zaakceptowano ten wybór. Problemem była póki co karta TESCO przy kasie samoobsługowej, ale przy kolejnej wizycie spróbuję to sprawdzić przy normalnej kasie.
Co daje taka karta? Często są to dodatkowe rabaty przy kasie lub też niektóre produkty z rabatem dla posiadaczy karty (bardzo jest to widoczne w ofercie IKEA). Czasami są też punkty, które można wymieniać na nagrody lub rabaty. Czasem takie zbieranie trwa długo, zwłaszcza gdy rzadko korzystamy z jakiejś sieci, ale jeśli to nas nic nie kosztuje to czemu nie?

Czasem też można wykupić sobie rabat na (zazwyczaj) określony czas. Warto wtedy sięgnąć do naszego budżetu i zobaczyć ile pieniędzy zostawiliśmy w tym sklepie w okresie w jakim mielibyśmy rabat i policzyć czy oferowany rabat byłby większy niż koszt jego zakupu. Jak tak – to skorzystajmy 🙂

Konkretne przykłady

Czym jest teoria jeśli nie działa ona w praktyce? Dlatego podam parę przykładów z mojego życia 🙂

W ubiegłym roku wymieniając opony z letnich na zimowe obejrzałem je dokładnie. Bieżnik spełniał wymagania prawa (czyli ponad 1,6mm), jednak ja sporo jeżdżę i nie oszczędzam na bezpieczeństwie. Dlatego podjąłem decyzję o utylizacji starych opon. Miesiąc później, w listopadzie kupiłem opony letnie Michelin Energy Saver 215/55 R17 w cenie 1750 złotych za komplet 4 sztuk z dostawą. Patrzę teraz na serwis oponiarski i widzę ten model w cenie prawie 700 złotych za sztukę czyli 2800 złotych w sumie! Widać różnicę w cenie? Jak dla mnie spora.

5hhD-ayL

Druga rzecz to mój niedawny zakup garnituru. Spojrzałem na sklepy znanych polskich producentów. I trafiłem na wyprzedaże. Kupiłem garnitur, który na metce ma cenę 1499 złotych. Takie ceny są w sklepie stacjonarnym marki Próchnik i nie jest to najdroższy model. Ja zapłaciłem za niego 299 złotych, a dzięki programowi do cashback‚u o nazwie Planet Plus otrzymam jeszcze zwrot w wysokości 14,99 złotych. Co w sumie daje mi oszczędność na poziomie 1214,99 złotych!

źródło: www.vistula.pl

A reklamę Vistuli z naszą reprezentacją znacie? Dużo jej ostatnio na bilbordach i w internecie. Powinno to znaleźć swoje odbicie w cenie ich produktów. A tu proszę, trafiła się wyprzedaż i garnitur tej marki przeceniony z 1299 złotych kupiłem za 499 złotych. Do tego ponownie strona Planet Plus i będzie taniej o 15,99 złotych, które wróci do mnie w postaci cashback‚u. Przynajmniej wiem w czym pójdę na wesele w sierpniu 😉

Wspomnę o jeszcze jednym przykładzie. Kiedy moja dziewczyna obroniła swoją pracę podyplomową postanowiłem ją nagrodzić biżuterią o której mówiła, że musi sobie sama kupić. W jednym ze sklepów trafiłem na to co chciała, więc ruszyłem na zakupy. Dzięki ich karcie lojalnościowej (której założenie mnie nic nie kosztowało) otrzymałem 5% rabatu na miejscu. Dzięki promocji ze strony Visa Oferty otrzymałem kolejne 12% „rabatu” w postaci zwrotu (po 3 dniach) żywej gotówki na kartę Visa, którą płaciłem za zakupy. Dwie rzeczy nie kosztujące mnie ani grosza, a całkiem spora zniżka wyszła 🙂 Wybaczcie, że nie podaję konkretnych kwot, ale to był prezent 🙂 W tym samym programie operatora kart Visa pojawia się często zwrot za płacenie za paliwo na stacjach sieci BP. Jako, że jest to sieć na której regularnie tankuję – więc mi to odpowiada. Zawsze po kilku dniach mam 5% zwrotu. Przy zatankowaniu 60 litrów odzyskuję jakieś 2,5 litra. Plus oczywiście nabijam przy okazji punkty Payback, których zbieranie na kilka sposobów wspólnie z moimi rodzicami dało już parę przydatnych nagród jak na przykład zestaw narzędziowy (używam go już dobre trzy lata!) czy ostatnio kamerka samochodowa.

Jeszcze mniejsze, bardziej przyziemne oszczędności? Mam kota, a jak wiadomo wiąże się to z konkretnymi wydatkami na jedzenie i żwirek. Korzystam z oferty jednego z internetowych sklepów zoologicznych, gdzie ceny produktów interesujących mojego kota są bardzo dobre. Wykupiłem u nich rabat 5% na okres jednego roku za 14,80 złotych. A ile zaoszczędziłem dzięki niemu? 27,76 złotych, czyli zwrot w ciągu roku na poziomie ponad 87%!

Jak widać warto planować i warto korzystać z wszystkich opcji, które posiadamy. A co dalej z tymi oszczędnościami? O tym już w przyszłym tygodniu na blogu Prywatny INV€$TOR!

Wyślij ten wpis znajomym!