Odwrócony dom – Szymbark

Letnią tradycją na moich blogach jest to, że rutynowe posty przerywam zdjęciami z różnych wypadów wakacyjnych. W założeniu oszczędnych, alternatywnych, na ile się da – nietypowych – choć z tym w praktyce różnie. Na razie wystarczy wpisów o polityce gospodarczej, więc dziś coś 100% wakacyjnego.

Odwrócony domek – Szymbark na Kaszubach. Atrakcja wygląda niepozornie, ciekawe jest jednak to, jak nasz błędnik zachowuje się po wejściu do domu, gdzie zaburzone są wszelkie punkty odniesienia. Od razu dodam, że z atrakcji NIE WOLNO korzystać po sutym obiedzie. Osoby mające problem z błędnikiem, zawrotami głowy, utrzymaniem równowagi po lekkim zakręceniu się, nie powinny korzystać z tej atrakcji.

Skorzystać z atrakcji warto i zarazem nie warto – już wyjaśniam co mam na myśli.

Zdecydowanie nie warto jechać do Szymbarka zobaczyć TYLKO domek i skorzystać z przylegającej infrastruktury i gastronomii. Cena samego wejścia to 20 zł od głowy, bez biletów ulgowych + 5 zł płatny parking.

Warto jednak kupić bilet i poczekać na sformowanie się grupy z przewodnikiem, który oprowadzi po przylegającym kompleksie, opowie dużo rzeczy z historii Kaszub, oprowadzi po przylegającym muzeum Sybiraków, rekonstrukcji bunkrów z okresu II wojny światowej oraz pokaże nietypowy drewniany kościół niedostępny dla turystów bez przewodnika, opowie o kaszubskich rekordach, itp. To może być ciekawa rodzinna wycieczka, choć dla zbyt wrażliwych osób rekonstrukcje i opowieści z Sybiru mogą być zbyt drastyczne.

No cóż – ale taka jest nasza polska historia. Momentami ciężka. Oby się coś takiego nigdy nie powtórzyło.

Czas jednak na dalszy ciąg wakacji…

P.S. Zapraszam na wpis:

Plażing, smażing, parawaning…

 

Wyślij ten wpis znajomym!