Nowa Syrena

Jestem zwolennikiem polskiej produkcji i polskich marek, o czym już wiecie po poprzednim wpisie. Minął już bowiem czas siermiężnej komuny, kiedy władza usilnie pracowała nad tym, by Polak miał kompleks niższości w stosunku do szeroko pojętej zagranicy.

Takie umniejszanie polskich sukcesów i ambicji ma dla władzy bardzo sensowny aspekt praktyczny – naród przekonany o własnej niższości, zakompleksiony jest pokorny i nie buntuje się. Łatwiej takim stadkiem zarządzać i czerpać z niego zyski.

Na szczęście mentalność PRLu już mija i jako konsumenci, ludzie biznesu, sportowcy, itp. podnosimy głowy… i bynajmniej nie piszę tego rozentuzjazmowany ostatnim meczem Polska:Irlandia.

Jestem przekonany. że to stały, pozytywny trend. Na przykład… jest szansa na odbudowę polskiej motoryzacji zniszczonej przez „reformatorsko” nastawionych polityków  po 1989 r.

Wpis nie jest wpisem sponsorowanym, a samochodzik nie jest samochodem idealnie i w 100% polskim tak jak pierwotna Syrena, część komponentów będzie trzeba zamówić za granicą, ale od czegoś trzeba zacząć odbudowę marki.

Samochody przeszły już homologację a prototypy można zobaczyć na polskich drogach.