Negliż i zmysłowe zdjęcia na blogu specjalistycznym? Lepiej nie ;-)

W początkowych okresach mojego blogowania, zwłaszcza na Blogspocie, lubiłem czasem do postów wstawić podobiznę ładnej kobiety. Golizna, erotyka? Nie, nie o to chodzi – po prostu jakaś ładna panna, zmysłowa, no może lekki negliż. Niewinnie, z humorem. OK, ale po co właściwie?

Po pierwsze, ekhmm, co tu dużo mówić – lubię ładne krajobrazy, estetykę, ładne widoki… no sami rozumiecie 😉

Po drugie, starsi koledzy blogerzy mi poradzili, ba! potem ja sam także gdzieś wyczytałem, że zdjęcie ładnej pani podnosi statystyki bloga jak nic. Ponoć najlepsze są do tego brunetki z bogatymi kształtami.

Tak mówią mądrzy marketingowcy… wstaw zdjęcie ładnej dziewczyny i licznik wejść bije!

Niby racja, ale też zetknąłem się z jakimś „case study” debiutującego serwisu internetowego w stylu bloga „Dla Faceta” koncentrującego się na militariach i motoryzacji.

Generalnie po błyskotliwym pomyśle wstawiania „dobrze oddychających” pań statystyki omawianego serwisu – owszem – wzrosły, jednak serwis zaczął być kojarzony przede wszystkim z negliżem a mniej z fachowymi i rzeczowymi informacjami.

 

W efekcie czytelnicy oczekujący rzetelnych informacji na temat silników czy karabinków ASG powoli zdryfowali w inne obszary sieci i została sama klientela „wielbicieli ładnych widoków”. Wiadomo jaka to jednak klientela, osoby które zerkną na kilka zdjęć i wyjdą z serwisu niewiele czytając. Klientela „widokowa” nie jest także lojalna – wkrótce ktoś uruchomił podobny, lepszy serwis z większą ilością dziewczyn a serwis, który zastosował wspaniały pomysł wykorzystania ładnych pań powoli uległ erozji.

Przemyślałem sprawę, bo zacząłem i u siebie dostrzegać symptomy zbytniego rozluźnienia dyscypliny wśród komentatorów i czytelników… i zarządziłem cenzurę obyczajową na blogu… i takie zdjęcia jak powyżej zostały skasowane.

5 komentarzy do “Negliż i zmysłowe zdjęcia na blogu specjalistycznym? Lepiej nie ;-)”

  1. Z nagością (i polityką – rozmawialiśmy o tym kiedyś) jako dodatkami na blogu osiągniesz niewątpliwy sukces frekfencyjny…
    Tyle, że ów sukces nie do końca będzie tym, czym chciałbyś by był…

    1. no właśnie nie na tym zasadzał się „case study” czyli w ludzkim, cywilizowanym języku „studium przypadku” tamtego serwisu „męskiego” – z resztą mam w odwodzie mój blog nieekonomiczny, też „męski” – czyli DlaFaceta.biz – choć powiem ci, że tam i tak nie mam jakiegoś ciśnienia na „dobrze oddychające panie” – no może na tamtejszym fanpage popuszczam dyscypliny… – ogólnie jednak wolę raczej ciekawy temat niż „emocje” widokowe

  2. Z polityką jednakże nie do końca się zgadzam, oczywiście nie interesuje mnie tu zupełnie polityka „moralna”, poglądy okołoreligijne i obyczajowe, średnio także osoby kandydatów oraz ich sprawy wizerunkowe.

    Natomiast

    Polityka gospodarcza, rynek, ekonomia, decyzje podatkowe – to jest jak najbardziej tematyka bloga.

    Także tematyka ekonomiczna/mikro/makro to jest mój temat – i tutaj nawet za cenę regularnego „łobrażania się” części Czytelników jestem na stanowisku, że silny narodowy przemysł ciężki i wysokich technologii w polskich rękach jest podstawą dobrobytu.

    Jestem patriotą ekonomicznym – jako bloger – i kiedy inni z branży udają, że „nie ma tematu” – np. w kwestii błędnej polityki co do górnictwa – ja na ogół ten temat podejmuję.

    1. z drugiej strony, nie jest to aż takie jednoznaczne, kiedy rozmawiasz z reklamodawcami stan głównego licznika jest wartością bardzo przekonującą, nawet jeśli pozostałe parametry odwiedzin nie urywają głowy

      zauważ co robi taki onet/wp/interia itp. czyli giganci – mnie to kiedyś przekonało

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version