Modne, skandynawskie biurko…

Nie tak znów dawno z wywieszonym jęzorem  przejechałem ca. 200 kilometrów z mojej prowincji, gdzie diabeł mówi dobranoc a słońce grabiami obracają do modnego marketu meblowego, po białe, modne, skandynawskie, biurko.
Pełen lans i wypas. Dają nawet hot-doga za 1 zł.
Nastałem się w kilometrowych kolejkach, wystałem się w korkach, nawkurzałem z pajacami na autostradzie, myślącymi, że to casting do filmu Fast&Furious…

Przyjechałem, rozpakowałem i zacząłem montować.

 

 

Trzeba pomyśleć, schematy, plany… wyzwanie dla twardziela, prawdziwego polskiego macho. Vin Diesel by wymiękł!!!

 

 

No… no…

 

 

Jeśli czyta mnie jakaś Szanowna Czytelniczka to proszę docenić swojego faceta, który statystycznie rzecz biorąc na ogół składa te bialutkie, modne meble… przytulić… jaka jestem z ciebie dumna misiu… kanapkę zrobić… piwko podać…

 

 

Normalnie jestem macho… zrobiłem już szufladę, reszta poszła już gładko…

 

serveimage

Kilka piw później… padłem, usnąłem… i resztę pracy dokończyłem rano…

 

 

Domyślny układ półek był niefunkcjonalny. Mój analityczny umysł zadziałał, nawierciłem co trzeba, popsułem staranie przemyślane dzieło skandynawskich projektantów i uzyskałem dobre, funkcjonalne biurko.

 

 

Oto efekt. Możecie być ze mnie dumni…