Krytyka Facebooka? Czas działać, a nie tylko mówić.

Niedawno podczas roboczej wizyty w zaprzyjaźnionej firmie chciałem pokazać kilka zdjęć dyrektorowi…. „Słuchaj, wiesz co, prześlę ci potem te zdjęcia na FB” Odpowiedź mnie niemal zaskoczyła „Nie, wiesz co… ja zlikwidowałem swoje konto FB”.

Tak. Mój rozmówca rzeczywiście skasował konto. Obliczył, że skasowanie konta dało mu średnio 45 minut dziennie więcej dla siebie i rodziny. Po kilku dniach bytności w firmie okazało się, że FB nie ma lub już skasowała większość kadry kierowniczej. FB to tam obciach, wskaźnik faktu, że nie panujesz nad swoim własnym czasem.

Cóż… to prawda, przesiadywanie nad bezproduktywnymi dyskusjami (choćby te między weganami a osobami jedzącymi mięso to klasyk emocjonalnego szantażu i bezproduktywności), emocjonalne nakręcanie się kłótniami politycznymi między tą częścią znajomych, która popiera PIS i przyległości oraz tę drugą, która popiera PO i przyległości, wreszcie scrollowanie walla, czyli przewijanie setek wpisów i wiadomości dobieranych z nie wiadomo jakiego klucza, najczęściej bez sensu.

No tak, sam w to wpadłem ostatnio, max zaangażowanie na FB, nawet przez to nie miałem motywacji pisać na blogu.  Ale dosyć tego, skasowałem Messenger i FB z większości moich urządzeń, bot Social Book Post Manager wyczyścił niemal całą moją aktywność na koncie osobistym, itp. Jestem na facebookowym odwyku. Na razie jest OK.

Poszukiwanie ziół w terenie, zamiast siedzenie przed FB.

Jak sobie radzę? Kontakty?

Większość aktywnych dyskusji i kontaktów odbywa się u mnie w gronie max. kilkunastu osób. Kolejne kilkanaście osób zagadam od święta. Większość z tych osób mam w kontaktach tel., większość z nich ma Whatsapp, ewentualnie inną możliwość kontaktu. Resztę powiadamiam sukcesywnie o skasowaniu FB. Nie trzeba mi zupełnie messengera FB.

Wiadomości, posty, memy?

FB już dawno w sposób sensowny przestał pokazywać pożądane wiadomości ze śledzonych przeze mnie stron i grup. Zamiast tego „inteligentny inaczej” algorytm dobiera treści „odpowiednie” dla mnie, niestety dobiera je 10x gorzej niż tzw. „strona startowa” w aplikacji Google na telefonie. Wall/ścianę googlowską mam za przesunięciem kciuka, to mi wystarczy. Działa bardzo dobrze, chociaż można być złym na Google za inwigilację i tak dokładne profilowanie użytkownika, ale coś za coś.

Promocja wpisów i stron jako wydawca.

Zauważyłem, że wpis opublikowany przeze mnie na fanpage, ma w porywach zasięg kilku procent. FB oczywiście zaraz pokazuje mi ofertę nie do odrzucenia. Dotrzyj z tym postem do wszystkich swoich fanów za jedyne 70 zł. Nie dziękuję, kiedy zakładałem fanpage, była wyraźna obietnica, że nigdy nie będę musiał za to płacić, nie lubię oszustów, dlatego poszukam innych metod promocji.

Ok. To by było na tyle. Piszcie co o tym myślicie.

Polecam:

 

8 komentarzy do “Krytyka Facebooka? Czas działać, a nie tylko mówić.”

  1. Powiem, tak mi już fb też nic nie daje i nic nie wnosi, ja raczej tylko sprawdzam fb a nie przesiaduje godzinami, niemniej jednak jest to też jakaś strata czasu, już lepiej sobie jakaś gume do żucia dla mózgu przyswoić , poczytać coś o samolotach, albo o balonach, coś co pewnie nigdy się nie przyda ale rozwinie trochę myślenie. W relacjach z kobietami fb mi raczej nie pomoże a może nawet zaszkodzić, jest więcej argumentów żeby to zlikwidować niż żeby to trzymać, na początek wywalę zdjęcia , później zobaczę do komunikacji może sobie jeszcze zostawię.

    1. ja powiem tak, jeśli chodzi o ew. nawiązanie wiadomych relacji, to też raczej nic z tego nie wynika, ot. można zostawić sobie puste konto np. bez zdjęć, by w razie potrzeby wejść do kogoś na profil i ogarnąć co się dzieje

      wrócę do doboru wyświetlanych wiadomości – ja np. ostatnio zapisałem się na kilka grup typu budownictwo ekologiczne, domy kopułowe, technika, architektura itp. – jednak praktycznie na stronie głównej wcale mi nie wyświetla tych newsów z tych grup, za to pełno polityki, której nie chce oraz newsy typu „pies bez nóg, przywiązany sznurkiem do płotu”, nie dziękuję, dosyć tego, trzeba zachować jakąś higienę psychiczną

  2. O jak interesujesz się architekturą to na pewno cię zainteresuje wylewanie fundamentów pod najwyższą wieżę na świecie wysokość ma wynieść minimum 1100 m, jak się uda to ze szpicą 1300m. Ja pierdziele budynek wysokości Szrenicy mierzonej od poziomu morza. Oczywiście Dubaj jak by inaczej, pokaz możliwości swoją drogą ciekawe gdzie leży granica wysokości budynku, takiego co będzie bezpieczny i postoi ładnych kilka stuleci. Istnieją projekty budynków nawet 2000m. skoro są zaprojektowane to znaczy, że są możliwe do wykonania w teorii. Dzisiaj większym ograniczeniem jest budżet niż technologia. Ta wieża w Dubaju będzie musiała mieć odciągi ze stalowych lin podobnie jak wielkie maszty radiowe inaczej nie dałoby się zapanować nad naprężeniami i ewentualnymi przechyłami

    https://www.youtube.com/watch?v=c3MObPNbypM

  3. Ja nie będe aż tak na fb psioczył. Używam go w wolnych chwilach. Nie czuję , że zabiera mi czas. No może te kilkanaście minut dziennie. Przeglądam tablicę gdy nie mam nic ciekawszego do roboty. Poza tym ten właśnie mesenger. Aczkolwiek nie mam osobnej apki fb i mesenger. Używam tzw fb lite (czyli w jednej apce mam fb i jego cały mesenger). Dzięki niemu mam kontakt ze znajomymi, których poznałem własnie dzięki fb. NIe mam zamiaru negować Twojej decyzji . Ja fb traktuję jako formę narzędzia. A jakieś watsupy, twittery i inne tego typu portale? A na co mi mnożyć byty? Mam tego fb. Nie wdaję się w nieproduktywne dyskusje. Ta zasadę stosuję zarówno w internecie jak i w normalnym życiu. Gdy słyszę grupkę osób które chociażby psioczą na PIS to przechodzę dalej . W internecie postępuję identycznie. Jak ktoś na ulicy (nawet znajomi) gadają sobie o wyższości TVN nad Tv Trwam to się nie wcinam i powiem „cześć” – pójdę swoją droga. Czemu więc miałbym się wdawać w dyskusje w internecie? Bo widzę dyskusję i chcę zabrać głos? A na cholerę mi to? Nie robię tego w internecie tak samo jak nie robię tego na ulicy. Nawet na grupach zmniejszyłem swoją aktywność. Kasowanie fb w moim przypadku byłoby więc jak zamurowywanie okna bo mi się uliczne dyskusje nie podobają. A naprawdę. Można przeczytać czyjąś odmienną opinię i pójść dalej swoją drogą. Chyba, że jest to prywatna rozmowa. Inna sprawa. Znam rozmówcę. Wiem, że dyskusja odbywa sie z zachowaniem zasad kultury. Pogadać sobie mogę. Wymienić poglądy. A czy robię to za pomocą fb, czy twittera, czy dowolnej innej apki? Jest mi to zupełnie obojętne. Kiedyś była modna nk. Teraz jest obciachem posiadanie i używanie nk. nadszedł czas na fb. Chyba podobnie dzieje się z fb co kiedyś z nk, tylko w bardziej zwolnionym tempie. Takie moje prywatne spostrzeżenie. Być może zupełnie niesłuszne.

  4. Bytów nie mnożę, raczej redukuję posiadane konta i aplikacje.

    Oczywiście FB to tylko narzędzie, jednak narzędzie, które zamiast służyć usiłuje zarządzać użytkownikiem. Używałem go intensywnie jako dość zaawansowany użytkownik. Wiem, co mówię.

    Wiem, że 90 proc. Użytkowników powie, że to ok. , Ja nie.

    Co do nie chcianych informacji, ja nie chcę musieć odwracać głowy i odchodzić. Ja nawet nie chce się na ten shit natykać.

    1. Znasz mnie i moje podejście. Na wiele informacji, które (w moim mniemaniu) mnie osobiście nie dotyczą reaguję przechodzeniem obok. Cyt „Ja nawet nie chce się na ten shit natykać.” – doskonale Ciebie rozumiem. Niestety zalew informacji jest chyba jedną z plag XXI wieku . Faktycznie warto się od tego jakoś oddzielić. Każdy (jeśli chce oczywiście) ma na to swoją metodę. Trochę z innej beczki. Mnie bardziej męczy co innego. Żoneczka jest przyzwyczajona do tv. Non stop praktycznie włączony. Dziwne to dla mnie bo w końcu pracuje w szkole i w domu (teoretycznie) powinna chcieć spokoju. Ale nie. Tv musi grać. Nie ogląda ale leci. Jaki kanał najczęściej (gdy nie ma jej filmów)? Tvp info. Po prostu leci. A tam debata za debatą. Ech… Ja tv też oglądam. Wiadomo. Ale gdy nie ma jakiegoś filmu (i mam władzę nad pilotem) to wyłączam. Oftop ale wiem, że mi wybaczysz 😉

      1. Doskonale znam temat TV jako zagluszacza ciszy. Rozumiem, że ludzie tego potrzebują. Ja jednak nie mam podzielnej uwagi i nie mogę tak funkcjonować.

  5. Aha, to prawda, że w pewnych kręgach jest moda na awangardę, np. modna jest ostentacyjna rezygnacja i „nie manie” FB, a spędzanie czasu na FB jest obciachem i symbolem tego, że nie szanujesz swojego cennego czasu.

    Ja dodam jednak jeszcze inne obserwacje:

    – nie mogę swobodnie korzystać z messengera, gdy wysyłam znajomym kilkanaście wiadomości z moim nowym numerem tel. – system blokuje mnie od 24h, lub kilku dni wzwyż, to samo przy wklejeniu postów na zaprzyjaźnione grupy (za zgodą adminów), co chwile bany – jakby nie patrzeć, to są moje znajomi i moje kontakty, sam chcę decydować jak i kiedy mogę z nimi rozmawiać

    – system FB nie pozwala mi na pełne zarządzanie moją tożsamością ani „tożsamością” moich fanpage’y, każda gruntowna zmiana to poniżające proszenie się i uzasadnianie, zwykle nieskuteczne, jakoś nie ma tej wady na Twitterze

    – brak zarządzania i rozbudowanych opcji dot. grup, co skutkuje z jednej strony spamem „przymusowych zaproszeń”, z drugiej strony „Łobrażeniami” się użytkowników z przerośniętym ego – zależnie z której strony patrzeć – FB zupełnie spieprzył mechanizm zaproszeń do grup, administracja i hierarchia grup to też orka po ugorze

    jakby pomyśleć dłużej, wad się jeszcze kilka znajdzie, ale czas kończyć przerwę na kawę i wracać do roboty…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version