Obejście zakazu handlu w niedzielę

Już 11 marca, potem 18 marca wypada niedziela prohibicyjna, tj. dzień, kiedy rząd zakazał handlowcom pracy. Przedsiębiorcy i środowisko handlowe dwoi się i troi, aby ten zakaz obejść, lub zniwelować np. przedłużonymi godzinami pracy i promocjami w soboty.

Mówi się. że rząd wprowadził zakaz, by handlowcy mogli spędzać niedzielę z rodzinami, jednak ja mam znacznie prostszy pomysł. Niczego nie zakazywać odgórnie i decyzję o tym jak spędzać niedzielę pozostawić ludziom.

Myślę, że Polacy to mądry naród i sam potrafi o sobie decydować, tj. kiedy chce odpocząć, a kiedy pracować.

W Lubinie po konsultacji z handlowcami oraz mieszkańcami zarząd znanej na Dolnym Śląsku lubińskiej giełdy postanowił dodatkowo otworzyć giełdę w niedziele z zakazem handlu. W ustawie jest luka, która umożliwia otwarcie jarmarków i giełd okolicznościowych.

11 komentarzy do “Obejście zakazu handlu w niedzielę”

  1. Moje zdanie znasz , ja bardziej cenię wolny poniedziałek niż niedziele, można wtedy jechać gdzie się chce , jak jest mniej ludzi i często niższe ceny, albo pozałatwiać jakieś prywatne sprawy których nie da się załatwić w niedzielę. Tylko nic z tym już nie zrobimy, i trzeba to traktować już teraz jako element rzeczywistości niż kopać się z koniem. To tak jak z 500 plus część rodzin wykorzysta to należycie część nie. Z tą niedzielą będzie tak, że większość takich niedziel to nie będzie jakiś wypad w „Karkonosze” tylko pieprzenie o d…. Maryni przy kawie ciastkach, tego nie można nawet nazwać właściwą regeneracją , albo nadużywanie alc. na pewno konsumpcja alc. wzrośnie z całą pewnością. Docelowo wszystkie niedziele mają być bez handlowe, a wiesz od kiedy wszystkie?

    1. na Węgrzech wycofano się z tego pomysłu, będzie obchodzenie tego zakazu, co widać w dzisiejszym poście

      większość ludzi jest w stanie tolerować kilka do kilkunastu max. świąt z pozamykanymi sklepami w roku – ale zakazywać zakupów w każdą niedzielę – to jest przesada

      dlaczego, jeśli jacyś tam związkowcy płakali, nie sięgnięto po najprostsze, ustawowe rozwiązanie, za godziny w niedziele 150-200% wynagrodzenia? bo oczywiście Polak nie może w Polsce zarabiać, musi emigrować by zrobić miejsce dla obcych, prawda?

  2. Tak stawek nie podniosą, choć i tak w porównaniu do tego co było lat temu 10 to zarówno, poszanowanie dla pracownika, standardy, jak i stawki to jest 5 levelów wyżej, ja wiem dalej jest źle ale te 10 lat temu w tym handlu to zarabiali 800-1100 zł dziś w granicach 2 tyś , przeskok spory, poszanowanie dla pracownika też jest na wyższym poziomie , bo brak rąk do pracy. Co nie zminia faktu, że dalej ludzie będą emigrować, do tego katastrofa demograficzna , jak to się skończy zobaczymy. Nadal jest w PL źle ale uczciwie trzeba powiedzieć , ze progres przez ostatnie 10 lat jest spory

    1. tak, ale też ceny znacznie wzrosły przez 10 lat, dokładnie to śledzę, bo jestem de facto odpowiedzialny za ustalanie cen w firmie w relacji do kosztów i rynku

  3. O co to całe zamieszanie? W kilka dni świątecznych w roku też dotychczas sklepy były pozamykane i co świat się zawalił? Połowa Europy ma zamknięte sklepy w niedzielę, można? Można. Tylko Polakom (niektórym) jak zwykle coś nie pasuje. Kończy się powoli dziki kapitalizm – praca na okrągło, płacenie marnych pensji pracownikom czy ich wykorzystywanie. I nie piszę tego z pozycji pracownika lecz pracodawcy.

    1. O to całe zamieszanie, że albo stawiamy się po stronie ludzi wolnych, którzy sami decydują czy pracują/kupują w niedzielę, czy nie.

      Dziki kapitalizm to jest właśnie średniowiecze, dzicz i państwowy feudalizm, gdzie urzędnik – jaśnie pan i wielmożca, król – jest władny decydować czy mi wolno pracować/kupować w dany dzień czy nie.

      Europa niestety w ostatnich latach nie jest dobrym przykładem do naśladowania w wielu dziedzinach – dla mnie to nie argument.

      I ludzie drodzy, przestańmy krzyczeć o sprzedawcach w markecie jako o „ludzie uciśnionym”, jakimś mitycznym proletariacie (zastępczym) – bo jest multum innych zawodów w Polsce i ludzi, którzy pracują po różnych zmianach w tygodniu i nikt z tego nie robi wielkiego halo. Z resztą i tak te „biedne kasjerki” powoli zastępują kasy automatyczne (tesco, kaufland), maszyny do zamówień (mcDonalds) oraz handel internetowy, dajmy spokój z fikcją i lepiej realnie, RATUJMY miejsca pracy kasjerek, bynajmniej nie ograniczając im o 14% liczbę roboczogodzin (i tak już zagrożoną przez automatykę).

      Prawda jest taka, że rząd i związkowcy mają w dupie polskiego pracownika – liczy się tylko poklask plebsu i poparcie kleru.

      1. „Prawda jest taka, że rząd i związkowcy mają w dupie polskiego pracownika – liczy się tylko poklask plebsu i poparcie kleru.”

        Gratuluje poglądów i szacunku do ludzi…

        1. mam szacunek do ludzi, większy niż Ci się wydaje

          ale kłamać co do faktu, że jest bardzo dużo roszczeniowego plebsu wśród niskich warstw społecznych, których nie interesuje dobro Polski nie zamierzam

          Kolego postawmy sprawę jasno – gdyby tu ktoś naprawdę chciał dobra kasjerek (a ja bardzo szanuję te dzielne kobiety) to by wprowadził w kodeksie pracy obligatoryjne wynagrodzenie 200% za niedzielę i dal wolny wybór

          stanowiska pracy kasjerek należy chronić mądrym ustawodawstwem, a nie słuchać głosów roszczeniowego plebsu, który własny kraj ma w d…

          ograniczenie liczby roboczogodzin o 10-14% tygodniowo to długoterminowo cios w bezpieczeństwo miejsc pracy kasjerek i jeśli jesteś pracodawcą – wiesz do bardzo dobrze

  4. Jeszcze kilka lat i nie będzie co chronić , bo będą kasy automatyczne, to jest realna spora oszczędność dla sieci handlowych, a jak wiadomo nie są to organizacje charytatywne mające w statucie ochronę miejsc pracy klasycznej kasjerki. Te mityczne rodzinne niedzele są mocno naciągane, tam gdzie są udane związki, równie dobrze może być inny dzień wolny, albo nawet faktycznie te kilka godzin po pracy też tutaj jest ok, tak gdzie jest kwas to będzie jeszcze większy w niedzielę, jak wszyscy będą siedzieć w domu i patrzeć na siebie heh. Ale nic już nie poradzimy trzeba to będzie akceptować tak jak 500 plus stało się elementem rzeczywistości, i nic nie zrobimy tak wolna niedziela będzie takim elementem. Ej popatrz nie ma zakazu pracy jako kierowca w niedzielę więc teoretycznie mógłbym dorabiać na autobusie w niedzielę,

    1. ja nie mam nic przeciwko dorabianiu w niedzielę i jeśli się pojawi możliwość – wrócę do niektórych niedziel częściowo roboczych – w zamian za sprezentowany dzień wolny w tygodniu raz na jakiś czas

      idealny układ na załatwienie spraw prywatnych w tygodniu

  5. Powiem ci tak moja pierwsza praca to był ten sklep rowerowy, od pon do piątku( jakoś się z sobót wymigiwałem) godź 10-18 , czyli ciężki układ do życia. Dla młodego człowieka utrudniający też relacje z płcią przeciwną bo co , po przyjeździe do domu robiła się już 19-20 i co dzień minął ciężko było coś zrobić. Ale nic ja nawet nie wyobrażałem sobie, że może być inaczej, dopiero autobus mi otworzył oczy jak dobrze jest mieć 2 -3 dni wolego w tygodniu, a niedziele pracującą. Ktoś kto tego nie próbował nie wie jaki to komfort, dlatego ja raczej takiego klasycznego układu będę raczej unikał ( chyba, że jakiś stan wyższej konieczności), ale raczej będę tego unikał. Najgorsze, że większość ludzi uważa, ze taka praca od 8-16 9-17 jest najlepsza, i przecież wszyscy tak pracują. Eh . to jest układ najgorszy, ci ludzie nawet nie wyobrażają sobie , że można inaczej mieć zorganizowany tydzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version