Kiedy jednolity system opłat za przejazd polskimi autostradami?

Kierowcy wnoszą opłaty na bramkach… na każdej autostradzie zastosowano inny system poboru tychże opłat. Nierzadko w ramach jednej drogi możemy spotkać kilka rożnych systemów. Pełen chaos. Chociaż wedle przedstawiciela Zespołu Doradców Gospodarczych TOR – pana Adriana Furgalskiego – nie ma przeszkód, które uniemożliwiałyby ujednolicenie systemu poboru opłat drogowych w Polsce poprzez wprowadzenie jego elektronicznego odpowiednika, a tym samym jego uproszczenie.

O likwidacji „bramek” na autostradach słyszeliśmy się już prawie rok temu. Ich likwidację zapowiadała ówczesna Minister Infrastruktury i Rozwoju Elżbieta Bieńkowska. Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku. Urzędnicy czuwający na projektem likwidacji ręcznych punktów poboru opłat czuli lekką presję. Wiedzieli, że to nie są tylko czcze przechwałki, a realne widmo zmian, wobec tego przygotowali projekty nowelizacji prawnych i prowadzili rozmowy z koncesjonariuszami. Wszystko po to, by owy jednolity i elektroniczny system płatność miał zastosowanie nie tylko na państwowych autostradach, ale też i prywatnych. Niestety priorytet projektu mocno spadł, kiedy Elżbieta Bieńkowska wyjechała do Brukseli. Dzisiaj możemy tylko dywagować, czy uda się owe zmiany wprowadzić w życie. W sejmowych kuluarach pojawia się nawet informacja o tym, jakoby rząd zamierzał odstąpić od likwidacji szlabanów na autostradach.

5082074277_08f02d13c6_z

Furgalski mówi wprost – należy „(…) albo powiedzieć wprost, że do listopada 2018 roku nie zmieni się nic, bo wtedy mija ważność umowy z Kapschem, albo wrócić do koncepcji Elżbiety Bieńkowskiej. Wszystkie inne rozwiązania pośrednie, jak szybsze wydawanie biletów w trakcie zakorkowania, kolejne, nieszczęsne dla Krajowego Funduszu Drogowego podnoszenie bramek czy zniesienie opłat za przejazd nocą, nic nie dadzą”

highwat

Dlaczego rząd się wstrzymuje z podjęciem decyzji, jeśli oszczędności wynikające z wdrożenia elektronicznego systemu poboru opłata mogą sięgać nawet 13 mld złotych do 2025 roku, jeśli owych system objęte zostałyby jedynie autostrady państwowe, i 15 mld złotych, jeśli również odcinki prywatne? Furgalski przekonuje, że możliwości techniczne już są, a jedynym brakującym składnikiem jest dobra wola zarządzających autostradami w Polsce. Wiele osób uważa, że to prywatni koncesjonariusze mogą blokować ten projekt. Okazuje się jednak, że, cytując wypowiedź Frugalskiego, „sami koncesjonariusze, jeden już nawet na piśmie, zgłaszają pełną gotowość i deklarują chęć przystąpienia do systemu. Nie ma żadnych przeszkód natury finansowej, bo  autostrady są wyposażenie w elementy systemu, którego operatorem jest firma Kapsch”

14964874_e077bf8063_z

Zarządzający autostradami tkwią w zawieszeniu, pełni świadomi faktu, że rozbudowa miejsc do ręcznych poborów opłata nie ma sensu, bo w niedługim czasie trzeba je będzie likwidować, pojawia się w tylko, a właściwie aż, pytanie kiedy. Prawda jest też taka, że np. jeśli chodzi o A4 to na nowe bramki nie ma już fizycznie miejsca.

Brak elektronicznego system poboru opłat implikuje nie tylko dłuższy (czasem nawet bardzo długi) przejazd autostradami z punktu A do punktu B, ale i wysokie koszty utraconych możliwości finansowych dla państwa, w końcu wspomniane wyżej 12 mld złotych, jak to się mówi, piechotą nie chodzi. Koszt implikacji elektronicznego systemu opłat szacuje się na 20 mld złotych, warto jednak mieć na uwadze, że jest to koszt jednorazowy, a oszczędności z tytułu wprowadzenia tej innowacji będą napływać stale.


 Na zakończenie dzisiejszego postu odrobina muzyki…

AC/DC – Highway to Hell