Jak skutecznie realizować noworoczne postanowienia?

Wyślij ten wpis znajomym!

Noworoczne postanowienia… przyznawać mi się bez szemrania jakie 😉  😉  😉  … wiem, że większość z Was jakieś ma. Czy to postanowienia finansowe, czy postanowienia typu „w tym roku zacznę się uczyć angielskiego”, czy to postanowienia fitnessowe, w stylu będę chodził na siłownię i na plaży za kilka miesięcy będę wyglądać jak macho, czy w przypadku Pań – modelka z okładki magazynu fitness.

Niestety, większość z tych postanowień okaże się jak zwykle „słomianym zapałem”. Na lekcje języka obcego po kilku tygodniach ostrej nauki w końcu nie pójdziesz, bo „się jakoś takoś zmęczona/y czuję” (choć można by było wypić kawę i jednak pójść).

Na zaplanowany trening przestaniesz chodzić „do odwołania”, bo Cię lewy łokieć trochę boli (nie ważne, że można by było po prostu nie ćwiczyć rąk, a skupić się np. na rowerze treningowym).

Miałeś/aś oszczędzać pieniądze i zbierać na ważny cel, no ale akurat była styczniowa przecena na tamto i siamto więc szkoda nie skorzystać, itp.

Odpuszczanie i szybka rezygnacja z postanowień noworocznych bierze się często z prostego błędu – nadgorliwości w ich realizacji.

Czyli np. patrząc na 1 przykład – uczysz się języka obcego w każdej wolnej chwili, weekend siedzisz cały z książką i zeszytem do angielskiego, bierzesz więcej lekcji (np. prywatnych) niż realnie pozwala na to Twój dotychczasowy harmonogram….

…w przypadku treningu przesadzasz z długością trening i jego częstotliwością. Od razu ładujesz zbyt duże ciężary, porównujesz się do innych, nie dbasz o regeneracje, jesteś w fitness-klubie codziennie. W końcu przychodzi tak wielki kryzys wycieńczenia i spadku motywacji, że na siłownię już nie wrócisz (no może wiosną, albo za rok – w celu powtórzenia sytuacji).

Wyluzuj!

Nie realizuj postanowień noworocznych zbyt gorliwie, z wielkim poświęceniem, z całym wysiłkiem. To nie ma sensu. Wypalisz się tylko motywacyjnie, kondycyjnie, psychologicznie. Cokolwiek sobie postanowiłeś/aś – wyluzuj.

Twoje postanowione oszczędzanie nie musi być radykalne i pełne zbyt wielu wyrzeczeń. Jeśli się zacząłeś/aś uczyć języka – na początek nie trzeba robić nic ponad wymagania lektora – lepiej się powolutku rozruszać i wpaść w edukacyjne nawyki… liczy się tu długotrwała systematyczność, a nie wyrabianie 200% normy.

…jeśli masz noworoczne postanowienie sportowe – ogranicz swoje treningi!!! Np. na siłowni na początek w zupełności wystarczy 2x w tygodniu przez co najmniej pół roku. Ewentualnie można sobie wrzucić dodatkowo jakiś jeden lekki trening kondycyjny – np. sesja tylko z rowerem treningowym, basen. Po dniu z ciężarami na początku musi być 1 dzień regeneracji (a jeśli jesteś po 30stce – 2 dni odpoczynku). Trening i ruch codzienny, tylko cię wypalą i skończy się zapał gdzieś w połowie lutego…

OK. Zapewne już doskonale wiesz co mam na myśli.

To tylko kilka przykładów – jeśli masz jakieś swoje wnioski, przykłady, pytania – zapraszam do komentarzy poniżej.

 


Wyślij ten wpis znajomym!