Inteligencja kobiet kontra Korwin

Przyglądałem się niedawno całej gównoburzy wywołanej przez Korwina oraz jego adwersarzy na temat inteligencji kobiet. Nie odzywałem się od razu, po co pchać się w czytelnicze emocje, które już opadły do zdrowego poziomu. Teraz czas na moje 3 grosze w temacie.

Po pierwsze sama akcja medialna bezbłędna w sensie marketingowym. Ludzie nie rozumieją, że Korwin jest zawodowym skandalistą, zarabia jako autor, publicysta – im więcej szumu tym lepiej, stąd też pojawiające się u tego pana częste porównania do Hitlera, prowokacje dot, kobiet, itp. Oburzone feministki i media głównego nurtu leją wodę na korwinowski młyn – im głośniej – tym lepiej toczy się interes.

Co do samego testowania IQ oraz inteligencji kobiet. Sam jestem wrogiem testów IQ oraz mierzenia inteligencji w ten sposób, mam na to alergiczną reakcję. OK. Raz po dobrych kilku piwach, już pod solidnym humorkiem, dałem się podpuścić i wyszło mi IQ135. Kwestią interpretacji jest, czy złoty trunek dodał mi polotu, czy też mnie lekko przymulił. Widzisz dwa kwadraty i musisz dobrać trzeci ze zbioru. Takie tam. Nie wiem jak to może pokazywać potencjał człowieka.

Co do inteligencji kobiet obawiam się, że niestety dla facetów (bo my jesteśmy ambitni i lubimy być najlepsi) kobiety są znacznie inteligentniejsze zwłaszcza w kwestiach finansowo- życiowych.

My faceci, wybierając partnerkę, kierujemy się tym czy ona ma ładną figurę, biust, pupę, zadbane włosy, itp. Dostajemy na ogół obsesji na punkcie tej czy innej i pozostajemy ślepi na cała resztę. Żadne racjonalne argumenty nie pomogą, jak nas „sieknie”.

Kobieta to prawie zawsze niezły strateg. Potrafi ocenić faceta od A do Z na podstawie miliona poszlak i niewidocznych dla nas symptomów. Zanim ona pozwoli do siebie podejść na ogół wie o nas więcej niż tajna policja polityczna albo urząd skarbowy. Szczególnie młodsze pokolenie kobiet to już wyrachowane, zimne łowczynie. Faceci – nie macie szans w starciu z takim potencjałem!

Mam wielu, trochę młodszych ode mnie znajomych, którzy mierzą się właśnie z tematem.

Jak teraz poderwać dziewczynę? Jak myślisz? Przygotowuje artykuł o tym, a ta faza życiowa jest dawno za mną. Pytam Kolegi nr 1. Co ty Remigiusz. Teraz się dziewczyn nie podrywa, w ogóle. Daj spokój. Po prostu musisz poznawać dużo ludzi i pozwalać by dużo o tobie wiedzieli – jak Ona zrobi wywiad i będzie zainteresowana – sama ci da znać.

Inny kolega mówi. Siedzę sobie w Knajpie na spotkaniu kolegów z zakładu i się robi gadka szmatka z jakąś zainteresowaną dziewczyną przy barze. Ona się zainteresowała bo to ewidentna ekipa chłopaków z okolic kopalni, łowczyni nie traci czasu, pyta „Pracujesz w KGHM czy w firmie?’  (Czytelnikom wyjaśniam, że KGHM to wyższe zarobki i stabilniejsza posada niż firmy z outsourcingu).

Trzeci kolega mówi. Poznaje na imprezie dziewczynę i ta szybko przechodzi do tematu pracy. Zamiast jakiegoś „small talk” i flirtowania szybko pyta gdzie ja pracuje. One znają rynek pracy i skalę zarobków lepiej niż niejeden doradca personalny, chociaż inny z kolei znajomy, zaskoczony podobnym pytaniem, usłyszał w trakcie „pierwszego kontaktu” wprost: jesteś inżynierem aaa…. rozumiem…. jak tam zarobki, ile się z reguły zarabia na takim stanowisku?

Inteligencja finansowa i planowanie przyszłości na 150 punktów. Nawet całe stado Korwinów nie jest w stanie z tym wygrać.