Ile wydaliśmy na pierwszą polską elektrownię jądrową?

Nie wiem czy pamiętacie, ale 2009 roku ogłoszono budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Od tego roku łącznie wydano już około 200 mln zł, mimo, że budowa nie ruszyła. W ciągu ostatnich 6 lat sowicie opłacani eksperci nie wybrali nawet finalnej lokalizacji przyszłej elektrowni.

Specjalnie w tym celu stworzone spółki, czyli PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1 przyniosły natomiast imponujące wynagrodzenia zatrudnionym w nich osobom. Według Gazety Wyborczej były wiceprezes w spółkach PGE Energia Jądrowa i PGE EJ 1 w pierwszej połowie roku uzyskał dochód w wysokości 599.340,00 zł, czyli niemal 100 tys. zł miesięcznie. Rewelacja!

Czy także chciałbyś mieć taką pracę? Ja niniejszym deklaruję chęć na objęcie stanowiska prezesa, mam duże doświadczenie w teoretycznych dywagacjach na temat polskiej energetyki.

4 komentarze do “Ile wydaliśmy na pierwszą polską elektrownię jądrową?”

  1. Polska jest świetnym krajem mamy zajebiste morze,góry ,lasy ,jeziora ale niestety jesteśmy krajem źle zarządzanym ale przecież takich rządzących sobie wybraliśmy .Mimo wszystko i tak dokonał się w Polsce duży postęp widać postępy w infrastrukturze oczywiście autostrady już istniejące można było wykonać lepiej A2 I A4 powinna mieć 3 pasy ruchu i nawierzchnię w technologi betonowej .Kolej też można by jakoś ucywilizować .Ale tak czy siak postępy są Wydaje mi się że przede wszystkim hamuje nas mentalność szczególnie małomiasteczkowa mentalność mnie drażni .Przez 26 lat nie dorośliśmy do demokracji ani do kapitalizmu potrzeba kolejnych 26 lat żeby zmienić myślenie pozdr

  2. Tak przypadkiem trafiłem na ten stary wpis. Warto zaktualizować – lokacji dalej nie ma, ale wydano już blisko miliard złotych…
    Przy okazji zastanawiam się jak rząd chce pogodzić elektrownię atomową z „ochroną polskiego węgla”. Atomówki to tzw elektrownie podstawy, czyli cała dobę dają taki sam prąd. Wyłączyć się nie da bo wybuchnie. Zapotrzebowanie na prąd się w ciągu doby znacznie zmienia, więc potrzebne są obok podstawy elektrownie o zmiennej mocy. Czyli głównie wodne, (bio)gazowe, częściowo fotowoltanika i wiatr (te nie mają zmiennej mocy ale produkują głównie w szczycie zapotrzebowania i bez bólu mozna je wyłączyć). Węglowe albo nie maja możliwości zmiany mocy albo w ograniczonym zakresie. Czyli stawiając elektrownię atomową musimy wyłączyć część węglowych. Albo będziemy płacić sąsiadom aby odbierali od nas prąd w nocy. W zamian będziemy im slono płacić za części zamienne do reaktorów atomowych.
    Budowa elektrowni atomowych które nie nadają się do produkcji plutonu to jakis ekonomiczny i polityczny bezsens…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version