Hamowanie silnikiem – szkodliwy mit oszczędzania! NIGDY nie hamuj silnikiem!

Wyślij ten wpis znajomym!

Włos mi się na mojej łysej głowie jeży, kiedy w internecie widzę kolejną oszczędnościową eko-poradę, jak tu bohatersko wykręcić dodatkowe 3-4 grosze polskie (dosłownie i nie w przenośni) dzięki tzw. hamowaniu silnikiem.

No bo przecież jeśli hamujemy silnikiem rzekomo odcina się dopływ paliwa i auto nie zużywa go w ogóle… czyli co? Przez kilkanaście sekund nasze auto nie zużyło kilku mililitrów paliwa, przez ten czas nie emitowało CO2, cieszą się pszczółki i niedźwiedzie polarne…. jesteśmy bohaterami, jesteśmy eko….

Co za wierutna bzdura!

Osoby, które szerzą w internecie te wysoce szkodliwe herezje zapewne nie jeżdżą autem, bądź są tzw. niedzielnymi kierowcami. Moja rada jest taka do fanów tzw. Eco-Drivingu. Jeśli chcecie być eko, przesiądźcie się lepiej na rower, czy do komunikacji miejskiej, ale nie udzielajcie swoich „rad” kierowcom, którzy jeżdżą „na poważnie” i którzy chcieliby dowieźć swoich pasażerów bezpiecznie.

Hamowanie silnikiem jest częstą przyczyną wypadków!

Zazwyczaj jakiś „wąs” czy inny „wuj”, który swoje szlify rajdowca zdobywał za głębokiego PRLu i który swoim autem „na czarnych blachach” wytacza się w niedziele, do kościoła i supermarketu i on radzi nam najlepiej – „hamuj silnikiem” – bo tak robią starzy kierowcy…

Kiedy rozmawiam jednak z osobami zajmującymi się bezpieczeństwem ruchu, w ramach zainteresowań, czy zawodowo, słyszę jedną reakcję… hamowanie silnikiem to skrajna nieodpowiedzialność!

Problem polega na tym, że hamując silnikiem nie włącza się światło stop! Przez co kierowcy za nami nie widzą, że zwalniamy. Niestety, w teorii powinniśmy widzieć, że pojazd przed nami zwalnia, ale umysł ludzki przyzwyczaja się do pewnych schematów /światło STOP=hamowanie/ i działa automatycznie, szczególnie w przypadku zmęczenie, np. długą jazdą czy w przypadku niedospania…. Niestety jeśli hamujesz silnikiem – część kierowców za tobą w ogóle nie zorientuje się, że hamujesz!

Mamy teraz szczególnie niekorzystną aurę i wydłużoną drogę hamowania. Czasem liczą się dosłownie sekundy, jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo na drodze. Jesteś współuczestnikiem ruchu drogowego – nie jesteś sam(a) – jesteś odpowiedzialny(a) nie tylko za swoje bezpieczeństwo, ale także za bezpieczeństwo pasażerów. Mkniesz po podmiejskiej obwodnicy… może wieziesz ze sobą dziecko…. a jeśli nie to wiezie je ktoś za Tobą… pomyśl o tym!

Powtarzam! Jeśli hamujesz silnikiem (nawet jeśli tylko lekko przyhamowujesz) część kierowców za tobą w ogóle nie zorientuje się, że hamujesz!

Pomyśl o tym. To cenne kilka sekund, a ich uzyskanie zależy od ciebie, od prawidłowej sygnalizacji tego co robisz na drodze, tylko 1 sekunda nieuwagi kierowcy za Tobą, to przy zaledwie 100km/h ok. 28 metrów. 

Na drodze szybkiego ruchu oszczędzanie przez hamowanie silnikiem  to kilka ml paliwa i dosłownie kilka groszy oszczędzonych w czasie manewru NIE jest warte bezpieczeństwa i życia Twojego, oraz współuczestników ruchu.

Nigdy więcej tego nie rób i powiedz jak największej ilości ludzi, by tego nie stosowali. Dziękuję za wysłuchanie.

Remigiusz

Przeczytaj także:


Wyślij ten wpis znajomym!