Ewakuacja struktur państwowych z prowincji – Polska

W mojej opinii od lat dokonuje się powolny, aksamitny demontaż Polski, czego pierwszym krokiem jest zauważalna ewakuacja struktur państwa polskiego z prowincji. Zaczęło się oczywiście w 1989 roku, po którym rozpoczęła się zorganizowana międzynarodowa grabież majątku narodowego, jednak mimo tego kryzysu dużo z tej infrastruktury na prowincjo zostało, czasem ledwo ciągnąc, ale trwając.

Elementy swoiście pojętej „infrastruktury” państwa to przedsiębiorstwa państwowe, szpitale, szkoły, administracja, sieć kolejowa, komunikacja publiczna (np. PKS), itp.

Od lat to jest  na skalę ogólnopolską sabotowane i finalnie wycofywane do wielkich metropolii a punktem kluczowym była tu likwidacja dawnych województw i dawnej wbrew pozorom dość nowoczesnej struktury administracyjnej w okolicach milenium. W tym samym czasie, kto się interesował tematem, zauważył na prowincji masową likwidację małych, lokalnych szkół.

Do chwili obecnej mamy regularne wycofywanie się państwa polskiego z posiadanej infrastruktury kolejowej, likwidację połączeń lokalnych, wreszcie gdzieniegdzie fizyczną likwidację linii kolejowych. Sprawny PKS, rozparcelowany na setki spółek, też jest już historią, została z niego tylko nazwa.

Na prowincji pozostaje jeszcze w miarę sprawny aparat represji i grabieży, czyli np. służby skarbowe. Używam przy tym słowa 'grabież’ bez specjalnej chęci prowokacji, po prostu zabieranie (podatków) bez dawania w zamian (sieci szpitali, szkół, infrastruktury) jest niczym innym niż grabieżą.

Przy okazji. Zapraszam do lektury:

Centralny Port Komunikacyjny – inwestycja typu „Miś”

.

Puchnie za to „centrala” oraz kilka regionalnych potęg – takich jak np. Wrocław. Puchną ponad miarę i pierwotnie przewidzianą „pojemność’ tkanki miejskiej, co widać na co dzień, w postaci niesamowitego zakorkowania i częstego paraliżu komunikacyjnego, który chcą jeszcze pogłębić przeróżni fantaści, pragnący jeszcze więcej centralizacji.

Tylko to wszystko JUŻ było! Widzieliśmy już takie zjawiska w historii.

W Europie, w okresie przechodzenia od starożytności (Rzymu), która cechowała się rozwiniętą infrastrukturą i obecnością struktur państwowych na prowincji do średniowiecza (np. państwo Franków), które to właśnie cechowało się wycofaniem państwa z prowincji na rzecz wybranych ośrodków miejskich.

We wczesnym średniowieczu bezpośrednia władza administracyjna sięgała np. odległości kilkudziesięciu km od stolicy, cała reszta władzy była realizowana miksem polityki wasalizacji oraz „ekspedycji karnych” w razie potrzeby. Np. w czasie I RP duża część wyroków sądowych (mp. częsta kara śmierci za apostazję) nie była wykonywana poza murami stolicy, bo „macki” państwa nie sięgały już na prowincję.

Obecnie jesteśmy na drodze do tego stanu. Stanu nowego średniowiecza, państwo polskie niebezpiecznie słabnie. Państwo polskie na prowincji jest jeszcze w stanie represjonować starszą panią, która próbuje sprzedać kwiaty i zioła, nie jest już w stanie poradzić sobie z efektywną polityką transportową, ani zapewnić obywatelom gwarantowanej opieki medycznej (przez masową likwidację szpitali).

To co napisałem, to są fakty nie podlegające dyskusji.

Tematem dyskusji jest to, co My zamierzamy z tym fantem zrobić!!! Czy podoba nam się model słabego, centralistycznego państwa a’la nowe średniowiecze?

14 komentarzy do “Ewakuacja struktur państwowych z prowincji – Polska”

  1. W temacie szeroko rozumianego transportu głęboka a nawet niegłęboka prowincja jest skrajnie zapuszczona. Ale przyczyn jak zwykle jest kilka z jednej strony oczywiście masz rację nieudolność państwa przede wszystkim ale z drugiej strony transport publiczny na prowincji siadł z takiego prozaicznego powodu jak masowa dostępność do tanich nierzadko rozlatujących się zachodnich samochodów, ludzie pamiętający PRL i wczesne lata 90-te najeździli się PKS i PKP i już nie chcą , dokonał się pewien postęp cywilizacyjny i mentalny. Ludzie się zrazili do rozlatującego się taboru PKS,PKP ,braku punktualności i nie takich niskich cen przejazdów. Ciężko będzie teraz znowu namówić tych ludzi z powrotem do przesiadki na PKS . Problemem jest jak kogoś nie stać na samochód, jak jakaś osoba starsza nie ma czym się dostać do lekarza, jak ktoś jest np, niepełnosprawny, lub niepełnoletni i nie może jeszcze jeździć autem a już musi gdzieś dojeżdżać. Dlatego jakieś połączenia powinny być zachowane. Jakby PKP, PKS reprezentowało jakiś przyzwoity poziom sam czasami bym zostawił auto i skorzystał ale tak niema to żadnego sensu. Dojeżdżając do poprzedniej pracy codziennie stałem na torach kolejowych i codziennie jeździł szynobus tamtędy do Ostrowa zawsze prawie pusty .

    1. No właśnie, państwo nie składa się jedynie z młodych, pełnoletnich, zmotoryzowanych ale z szeregu osób poza możliwością dostępu do komunikacji prywatnej

      zapuszczenie systemu – to właśnie wynik procesu o którym piszę – celowe zniechęcenie ludzi do tego transportu i pierwszy krok do likwidacji

      w sprawie feralnego szynobusu – być może rozkład jest źle dobrany, albo to kurs powrotny, po godzinach, gdzie transport jest potrzebny, z drugiej strony znany jest słynny przypadek w Japonii, gdzie pociąg zatrzymuje się w jednej małej wiosce, tylko dla jednej uczennicy dojeźdżającej do miasta, do szkoły

      państwo nie wszędzie musi potrzebować hiper-ekonomicznie, ale właśnie tak tworzy się potencjał

      Lubin nie ma żadnego połączenia kolejowego – z gminą i najbliższymi przyległościami, w promieniu jazdy miejską komunikacją, to ponad 100 tys ludzi, ale dostanie się do centrum Wrocławia samochodem, czy busem jest po prostu mordęgą i katastrofą. PKS to katastrofa i niebyt – sam widziałeś podczas ostatniej wizyty.

      Miasto przynosi co budżetu Polski miliardy, dzięki KGHMowi, od lat 90tych nie może się doczekać koniecznego remontu zaledwie 25km linii kolejowej, by połaczyć się z magistralą na Wrocław.

      100 tysięcy ludzi permanentnie odciętych komunikacyjnie od reszty Polski, nieprzebytą „budżetowo” barierą 25km. Samochód musimy bowiem traktować jak opcję prywatną, a nie jak podstawowy system komunikacyjny kraju,

      …a są rejony jeszcze bardziej, upupione niż Zagłębie Miedziowe! Tak, polska struktura państwowa zapada się i znika na prowincji. Czy robi się miejsce dla nowych gospodarzy tych ziem w przyszlości?

  2. Fajnie jest mieć jeszcze z zanadrzu jeszcze inną opcje niż jazda samochodem choćby w razie awarii auta , Leszno jakoś jest skomunikowane, ale Lubin zagłębie miedziowe bez koleji to zwyczajna kpina, ja aż tak nie przepadam za transportem publicznym ale kilka razy w roku mógłbym skorzystać z tym ,że kilkukrotnie zraziłem się do PKP raz zaliczyłem jazdę do Łeby 10 godzin a raz 3 godzinne spóźnienie wracając z Warszawy i to w środku nocy. A poza tym szlak mnie trafia jak ktoś wyjeżdża w przedziale z kiełbasą co nie wiem zapachem przypomina nie wiadomo co, aż się niedobrze robi. Ale nic tak czy siak doceniam znaczenie koleji i gdyby tylko czasy przejazdów były normalne to czasami bym korzystał ale dobra zostawmy tą kolej. Problem jest jeszcze z utrzymaniem dróg gminnych i powiatowych o ile autostrady i S-ki jakoś się kleci powoli to zaniedbania na drogach lokalnych są trudne do nadrobienia. Jedyne co jako tako wychodzi to światłowody dość dużo tego się instaluje na prowincjach

    1. …bo na światłowodach się komercyjnie zarabia

      Polak ma być ogłupiony – ma mieć cyfrową telewizję z odmóźdżającymi programami i plotkami nawet na glebokiej prowincji, siedzieć, oglądać, nie zadawac pytań…

      ale drogi czy szpitale, co tam….

      PKP ma swoje minusy, ale auto także

  3. Dokładnie tak najgorsze jest to ,że przeciętny prosty mieszkaniec prowincji wszystko łyka bez zastanowienia , ludzie na wsiach zamiast zająć się czymś konstruktywnym siedzą na fejsie albo oglądają jakiś debilny serial, można nawet wysunąć tezę , że nadmierna liczba światłowodów może być szkodliwa społecznie na prowincji, dodajmy do tego 500 plus i inne socjale i mamy całą masę nieszkodliwych niemyślących zbyt dużo ludzi, którymi sterowanie jest banalnie proste. Drogę zbudować trudniej niż pociągnąć cienki kabel. Remonty które się wykonuje są niewystarczające do tego jest wiele bubli brak jakiegoś jednego spójnego programu na drogi lokalne, ja bym stawiał na nawierzchnie betonowe ,owszem droższe ale dobrze wykonane w nowoczesny sposób z kotwami zapobiegającymi osiadaniu płyt praktycznie niezniszczalne przez 60 lat, lepsze to niż babranie się ze smolą i remontami co kilka lat.

  4. Oczywiście wielkopolska wieś nie jest taka najgorsza ale ostatnio robiłem wypad rowerowy w inną stronę tym razem nie Wolsztyn WLP, Tylko Lubuskie , Sława i okolice i mimo świetnych terenów pewne rzeczy wyglądają już inaczej.

    1. o naszym rodzinnym regionie już rozmawialiśmy, tylko PL to nie tylko region WLKP i max zaradna społeczność

  5. Likwidacja dawnych Województw była kiepskim pomysłem obecny podział na Województwa, Powiaty- ten twór jest chyba najbardziej bezsensowny zwiększa niepotrzebnie biurokrację , i Gminy z Wójtami i Sołtysami na czele. Powiaty są moim zdaniem niepotrzebne .

    A wracając do kwestii lokalnej infrastruktury drogowej bubli będzie dużo. Bo głównym czynnikiem decydującym o wygrywaniu przetargów na inwestycję jest cena.Bezsensowne durne podejście dzisiaj widziałem budowę drogi lokalnej asfalt może ma grubość 5 cm podkład prawie żaden, i taka droga wytrzyma może 10 lat i znowu będzie do remontu. Dlatego betonka zrobiona raz wytrzyma długie lata na mniej uczęszczanych drogach, a jak nie betonka to może być asfalt tylko grubszy i lepszej jakości na dobrym podkładzie. Ale do puki głównym czynnikiem wyboru wykonawcy będzie cena to dalej będą buble.

  6. Wrocław mimo miliardów zł. pakowanych w infrastrukturę korkuje się i będzie się korkował obwodnica A8 dużo zmieniła standardem jest nawet lepsza od niejednej niemieckiej autostrady , obwodnica śródmiejska też jest niezła a mimo to ciągle korki, koraski, zatory. brakuje jeszcze obwodnicy Południe i wtedy byłby ring można by jeździć dookoła Wrocławia obwodnicami , ale centrum i tak będzie się korkować. Zbyt wielu ludzi wybudowało się na obrzeżach miasta i w ościennych miejscowościach , później wszyscy muszą dojeżdżać autami do centrum i robi się Meksyk. Można powiedzieć , że popełniamy pewne błędy zachodu , kultura przedmieść wykształciła się tam jakieś 30 lub więcej lat temu , teraz mamy to w Pl jak zwykle coś z opóźnieniem przychodzi do nas. Na Wrocław , Kraków ,Poznań (głównie chodzi o centrum) chyba jedyną tanią metodą jest jakiś ruch uspokojony i rozwijanie komunikacji publicznej tramwaj ,autobus plus ścieżki rowerowe z prawdziwego zdarzenia. Parking buforowy na przedmieściach przy obwodnicach i przesiadka na tramwaj.

    1. no niestety, nie da się, aby wszyscy chcący pracować w centrum mogli swobodnie wjechać tam samochodem – musiały by być drogi kilkupoziomowe chyba

      zawsze zadawałem pytanie – dlaczego wszyscy uczepili się tej koncepcji biura/pracy w centrum

      o wiele korzystniejszy byłby pierścień parków biurowo-biznesowych położonych przy obwodnicach, a nie w centrum

      „dzika centralizacja” nie ma sensu

  7. Koncepcja pracy, biurowców w centrum jest trochę nielogiczna . W ogóle biurowce w zasadzie już dzisiaj są trochę bezsensu bo internet jest na tyle rozwinięty, że nie trzeba dojeżdżać do biura w większości przypadków . Rozliczać można rezultat więc nie ma obawy ,że jakaś praca biurowa wykonana zdalnie będzie gorzej wykonana. Koncepcja dojazdów do centrum w obecnych czasach nie ma zasadniczo żadnego uzasadnienia.

    1. Obawiam się, że ludzie jeszcze długo mentalnie będą tkwić w epoce przedinternetowej i potrzebować biura, ludzi wokól siebie i szefa nad głową, który w każdej chwili może zaglądnąć przez ramię – część z nich w domu na telepracy nie będzie wydajnie pracować, o ile w ogóle.

      Natomiast wg mnie lepiej mieć biurowiec przy węźle komunikacyjnym, niż w centrum, gdzie nawet zaparkować trudno, nie mówiąc o dojeździe.

  8. Ja np. mam najlepszą wydajność i najlepsze pomysły jak nikt mi nie zawraca d.. i nie stoi nad głową , a już kompletnie motywacja mi spada jak ktoś robi sztuczny szum , i celowo wprowadza nerwową atmosferę ,tak jak było to w poprzedniej firmie. Ale zdaję sobie sprawę , że większość ludzi ma inaczej. To jest pewna spuścizna po PRL a i system edukacji nie jest bez znaczenia. Tak , że biurowce skoro już muszą być to faktycznie na podobieństwo centrów logistycznych powinny być budowane przy obwodnicach. Zobacz jak Amazon się usadowił we Wrocławiu , praktycznie na skrzyżowaniu A8 i A4 do lotniska też jest względnie blisko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version