Domowa produkcja win

Od kilku miesięcy eksperymentuję z domową produkcją win. Nie pisałem o tym na razie na „Oszczędzaniu”, jednak ostatnio kolega z pracy spytał, czy to się opłaca i czy to jest oszczędne, więc dziś mamy temat do opisania.

Celem moich eksperymentów nie jest tu oszczędzanie pieniędzy, a raczej powrót do rodzinnej tradycji. Kiedyś w mojej rodzinie „głowa rodu” zawsze robiła domowe wino. Wino domowe było stawiane na stole, przy okazji jakiś uroczystych okazji… Na skutek różnych zdarzeń tradycja zanikła, ale do dziś pamiętam receptury i wskazówki Dziadka… staram się teraz te wskazówki odtworzyć.

Po wyprowadzce za miasto Ojciec założył małą winnicę, po kilku latach winogrona zaczęły pięknie owocować, zwłaszcza że ostatnie lata były całkiem gorące. Ten rok to mój debiut w produkcji wina z winogron.

Wcześniej zaliczyłem udane eksperymenty z winem ryżowym oraz winem z dzikich jabłek. Teraz przyszedł czas na pierwsze eksperymenty z owocami z nowej rodzinnej mikro-winnicy. To są bardzo małe ilości w celu wyizolowania odpowiednich szczepów drożdży i przygotowania 2-3 butelek na świąteczny stół…

Wracając do pytania Kolegi. Tak. Robienie domowych win się opłaca finansowo. To ułamek ceny alkoholi dostępnych w sklepie, dodatkowym argumentem jest fakt, że jest to w moim przypadku produkt 100% ekologiczny, zero chemii, ulepszaczy czy tzw. „siary” obecnej nawet w dość drogich winach ze sklepu. Jednak przede wszystkim to fajna zabawa, którą zamierzam kontynuować.

Jeśli ktoś ma ochotę pogadać na ten temat, zapraszam do komentowania i korespondencji prywatnej. Pozdrawiam!