Czy wypada pytać innych ile zarabiają? Co mówią w tej kwestii zasady dobrego wychowania?

Niedawno uciąłem sobie z czytelnikiem pogawędkę na temat popularnych w towarzystwie rozmów o pieniądzach. Czytelnik pytał, czy uważam potania o zarobki za stosowne i czy takie pytania można zadawać innym.

Odpowiedziałem, że w takich przypadkach najlepiej odnieść się do klasycznych zasad dobrego zachowania z epoki gentelmanów, a te mówią jasno. W kontaktach towarzyskich, za pewnymi wyjątkami nie podejmujemy tematów takich jak pieniądze, poglądy religijne, poglądy polityczne, życie intymne i osobiste…

…od czego się lista zaczyna? Od pieniędzy! Oczywiście należy rozgraniczyć techniczne rozmowy o finansach czy parametrach ekonomicznych, sposobach na zarobienie czy generalnie o biznesie od pytania typu 'na jakim stanowisku pracujesz i ile zarabiasz’? W złym tonie jest wyrywanie się ze swoimi zarobkami.

Gentelmani o pieniądzach nie rozmawiają. (To anglosaskie przysłowie dotyczy właśnie osobistych szczegółów finansowych, a nie rozmów o gospodarce.) 

6 komentarzy do “Czy wypada pytać innych ile zarabiają? Co mówią w tej kwestii zasady dobrego wychowania?”

  1. Ten angielski zwyczaj powstal za czasow kiedy jeszcze nie istnialy podatki dochodowe! Dzis taka rozmowa, to nie tylko kwestia wychowania, czy smaku ale przetrwania (wiec nawet jesli juz nam sie rozmowa „zboczyla” na pieniezny temat, to niekoniecznie podane przez rozmowce dane musza byc prawdziwe).

    A dawniej gentelmeni nie rozmawiali o pieniadzach a je posiadali. I tym posiadaniem, w sposob typowy dla danej epoki, umiejetnie i niewerbelnie sie chwalili 😉

    1. tu na blogach o pieniądzach rozmawiamy, jak oszczędzić, jak mieć ich więcej (w sensie technicznym) siłą rzeczy autor chwali się rzeczami, zakupami, które coś kosztują

      natomiast nie ma nigdy pytań w dyskusjach ile kto zarabia, itp. to mi się podoba – udało się na moich blogach znaleźć dobry, wyważony i kulturalny sposób rozmów (identyfikacja IP i de facto brak anonimów na WordPressie także pomaga)

  2. A ja uważam, że o tym ile się zarabia warto rozmawiać. Skąd mam wiedzieć, że powinnam poprosić o podwyżkę, bo za mało zarabiam, jeśli nie wiem ile na podobnych stanowiskach zarabiają moi znajomi? Czemu ma służyć ukrywanie zarobków? Ja nie mam z tym problemu i jak ktoś pyta mnie wprost ile zarabiam – to odpowiadam.

    1. Skąd pomysł, że nierozmawianie o zarobkach jest jakimś – od razu – „ukrywaniem” zarobków. Może zabrzmi to jak czepianie się słów – ale jednak to od „ukrywać” razu brzmi podejrzanie – oj, pewnie coś na boku kręci więc „ukrywa”. „Ukrywa” przed kim, przed skarbówką, może przed policją? A za co kupił to i tamto? Skąd on ma?

      Zrozumie to osoba wychowana np. na robotniczym PRLowskim blokowisku, albo w małej mieścince/wiosce – taka jak ja, gdzie ludzką złośliwość unoszącą się w powietrzu można by w kostki kroić i sprzedawać na kilogramy.

      Uważam że jest inaczej, to o czym piszę to po prostu nieujawnianie zarobków, nie afiszowanie się z tym i nie podejmowanie tego tematu zgodnie z gentelmańskimi zasadami. Po prostu fajnie jeśli człowiek jest oceniany za to co sobą reprezentuje, a ni co ma.

      Kryć to się trzeba z czymś złym, albo wstydliwym. Używajmy lepszych terminów.

    2. Ha, widzisz, to, czy ktoś się dzieli informacjami o zarobkach, zależy też od… Pracodawcy i warunków podpisanej umowy. W mojej umowie o pracę jak byk stoi, że pracownik zobowiązuje się nie podawać do wiadomości wielkości swoich zarobków osobom trzecim.

  3. Rozmowy o pieniądzach i sposobach na ich pomnażanie – jak najbardziej! Ale pytanie kogoś o jego zarobki uważam za zwykły brak kultury. Nawet jeśli dana osoba odpowie, ile zarabia – to co nam przyjdzie z takiej wiedzy?
    A chwalenie się zarobkami w towarzystwie uważam już całkowicie za obciachowe 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version