Batmani, klępy… Mały słownik zirytowanego kierowcy

Wczoraj odbyłem sobie dyskusję poświęconą transportowi drogowemu w naszym Kraju, następnie przejechałem przez duży jego kawałek, mianowicie z dołu mapy na górę i trochę po skosie. Ponieważ robiłem to w godzinach wieczorno-nocnych przypomniałem sobie o zjawisku na które nie raz pomstowałem, a tą to batmani i klępy.

Czym jest, a właściwie kim jest batman – to jest rowerzysta jadący po szosie nocą, bez jakiegokolwiek oświetlenia i elementów odblaskowych, do tego ubrany w ciemne kolory. Często jest „pod wpływem” i wydaje mu się, że przemierza ulice Gotham City w swoim batmobilu. Nie jest to jedyny przedstawiciel wariatów drogowych.

Kim jest klępa? (gwarowa wersja pisowni: klempa) Wikipedia podaje jasną interpretacje – to „samica łosia”, czyli po naszemu żeński odpowiednik batmana na drodze. Nazwa jest odpowiednia dla hożej dziewoi o inteligencji łosia przemierzającej wieczorem wiejskie drogi i pobocza na swoim rowerze bez jakichkolwiek elementów oświetlenia.

Istnieje też miejski odpowiednik klępy i jest to fitness klępa. Ta catwomen na podmiejskiej drodze przelotowej uprawia wieczorowo-nocną porą „rowerowy sport” ujędrniający jej wysportowane ciało, więc do braku elementów odblaskowych i jakiegokolwiek oświetlania roweru dochodzą ciemne koszulki, obowiązkowe czarne leginsy na pupie. W czarnym pupa wygląda na szczuplejszą…

Zapomniałbym. Przeciwieństwem funkcjonalnym łosic drogowych i batmanów są dupowłazy.

Dupowłaz to namolny kierowca, który w sytuacji gdy zachowujesz normalna prędkość przelotową (czyli jedziesz jak cała reszta) jedzie za Toba i uparcie trzyma się Twojego zadka, zamiast jak człowiek zachować odstęp. Nie wiem co jest zjawiskiem pchających niektórych mężczyzn (bo dupowłazi to w 99% faceci) do kurczowego trzymania się dupy innego faceta. Media mówią, że pewien procent męskiej populacji ma nieco inne preferencje ekhmmm… życiowo-towarzyskie i to by się chyba zgadzało na drodze.

Osobiście jestem najwyraźniej nietolerancyjny względem mniejszości ekhmmm…. „towarzyskich” wśród kierowców, bo bezwzględnie staram się pozbyć dupowłaza na przemian przyśpieszając by odskoczyć zachować odstęp i hamując, jeśli dupowłaz próbuje znów wchodzić na zad. Po którymś przyhamowaniu orientuję się taki, że jego drogowe zaloty nie trafiły na podatny grunt i w końcu trzyma się z dala.

Dupowłaz gestapowiec to nocna odmiana dupowłaza. Nie dość, że non stop siedzi ci na ogonie, to jeszcze mocno oślepia światłami. Takiemu ordynarnie zwalniam, nawet do 40 km/h i zmuszam do wyprzedzenia, bo sam z siebie nie zejdzie z Twojego tyłka.

Jazda po Polsce ma swoje uroki…

12 komentarzy do “Batmani, klępy… Mały słownik zirytowanego kierowcy”

  1. zapomniałeś o „ambitnych” – jedzie z pewną prędkością, ale gdy się okazuje, że Ty jedziesz szybciej to potrafią w czasie wyprzedzania przyśpieszyć. Pół biedy, gdy ma to miejsce na autostradzie, gorzej gdy rzecz dzieje się na krajówce. Oczywiście gdy zrezygnujemy z manewru wyprzedzania, ambitny kierowca wraca do swojej poprzedniej prędkości, dumny jak paw, że nie dał się wyprzedzić.

  2. i jeszcze jeden: niezdecydowani. Jadąc autostradą ustawiam sobie tempomat (między 120 a 140 km/h – zależy od humoru), a i tak na przestrzeni 200-300 km jedno auto potrafię wyprzedzić kilka razy (i być przez nie wyprzedzonym kilka razy). Rekordzistą był pewien warszawski taksówkarz, z którym na A2 wyprzedziliśmy się sześciokrotnie! A ja cały czas jechałem na jednakowo ustawionym tempomacie…

    1. a to ci fenomen wytłumaczę, bo chyba sam jechałem ostatnio na A1 jako „niezdecydowany” jak piszesz

      – kiedy mam w aucie spokój jadę 140, ale wyobraz sobie np. nagle zaczyna się harmider, rozpakowywanie kanapek, przełączanie kabla między DVD a CB, picie kawy, czy szukanie pluszaka, który wpadł pod fote kierowcy – albo zwyczajnie chce sie napic kawy bez postoju

      zjedżdżam zatem między TIRy i dostawczaki na prawy pas i toczę sie tak długo jak trzeba do „opanowania sytuacji”, bo przy 140 i wiecej nie lubie zamieszania w aucie

      no i z takimi „ekonomicznymi” jak Ty którzy jadą na tempomacie 130 siłą rzeczy sie wymijam

      – ale nie robie tego na zwykłej drodze krajowej – tu łatwiej sie zatrzymac na chwile na stacji

  3. Na „dupowłazó” mam swój własny patencik 🙂
    Zaistalowałem w samochodach włącznik świateł stop: klik i sie świecą, ja nie zwalniam ani o kilometr a dupowisz gwałtownie hamuje 😀
    Na dupowłaza-gestapowca patent ma moja ćórka: z racji tego, że zawsze wozi ze sobą lusterko, odwraca sie i puszcza „zajączki” w oczy. Też działa
    Swoją drogą może zamontować z tyłu dwie silne lampy błyskowe?

    Przez batmanów i klempy od pewnego czasu nie jeżdże w nocy bocznymi drogami niestety…
    A jeśli juz jadę to stosunkowo wolno…
    Brat ma metodę zatrzymywać kogoś takiego i proponować wezwanie policji lub spuszczenie powietrza z kół i pieszą wędrówkę dalej z rowerem. Co ciekawe, ponoć częsciej wybierają to drugie…

    1. skomplikowana taka instalacja? szczerze mówiąc jestem właśnie przy decyzji odnośnie drugiego auta, z resztą wspomniałem o tym i chyba to nowsze będzie spełniało rolę głównego pojazdu transportowego – zaciekawiłeś mnie lampami błyskowymi, chodzi ci o takie jak do aparatu

      gratuluje pomysłowego brata 😉 przelatując przez Polskę u mnie odpada „ręczne” umoralnianie bat-klemp, ani pląsy z policją, chociaż przy ewidentnie nawalonym batmanie czasem puszczam ostrzeżenie przez CB z podaniem kilometra 😉

      1. „Lewy” stop to założy ledwie rozgarnięty uczeń technikum elektrycznego. Zasadniczo wystarczy jakiś wolny przycisk i dwa wpięte w odpowiednie miejsce przewody 🙂

        Lampy błyskowe wystarczą takie do aparatów fotograficznych.Oczywiście im mocniejsze tym lepiej. Instalacja podobna do instalacji „lewego” stopu…

        1. podobnie tłumaczyłem Koledze jak ma zabootować Linuksa z USB, no przecież ledwie rozgarnięty uczeń klasy informatycznej da rade…

          1. Ale to nie ty masz być ten „ledwie rozgarnięty” tylko znaleźć sobie takiego…
            Za dwa piwa zrobi (zwłąszcza w tym upale) 🙂

    2. Właśnie miałem napisać o sztuczce ze stopem, tylko nie dodatkowy włącznik, a delikatne muśnięcie pedału, tak by zapalić , a nie zahamować

Skomentuj Refael72 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version