UE podniesie nam cenę mocnych alkoholi do min. 32 zł/0,5l a cenę piwa do min. 4 zł

…ale to jeszcze nie wszystko. Docelowo w Polsce zostanie ponad trzykrotnie zredukowana liczba punktów sprzedaży alkoholu. Narodowy Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zakłada, że jeden taki sklep może przypadać na 1000 mieszkańców, obecna polska średnia to jeden sklep z koncesją na 300 mieszkańców.

Alkohol ma być droższy, a jego dostępność w krajach UE ograniczona. Transgraniczna sprzedaż alkoholu ma być bardziej monitorowana. Takie założenie właśnie przyjęli ministrowie zdrowia z krajów UE na unijnej konferencji w Rydze.

Nowe ceny i zasady miałyby obowiązywać od przyszłego roku. Nawet jeśli producentom uda się wywalczyć jakiś tymczasowy kompromis i tak czeka nas semi-prohibicja.

12429334035_91cb638105_zZnawcy ekonomii oraz podatków zapewne pamiętają, że w 2014 podniesiono akcyzę na alkohol o 15%, co spowodowało wzrost cen wódek o min. 2 zł i jednocześnie spadek obrotów branży o 20%. Co się stanie po tak radykalnej podwyżce proponowanej przez UE?

Moim zdaniem wrócimy do masowego bimbrownictwa (o ile już nie wróciliśmy), zapewne także zwiększy się obszar działania różnych mafii alkoholowych, ponieważ szczerze wątpię aby Polacy spożywali mniej alkoholu bo tak odgórnie nakaże urzędnik.

Semi-prohibicja wygeneruje zapewne więcej miejsc pracy u lokalnych mafiosów (dodatkowa ochrona nielegalnego biznesu, dystrybucja, szantaże właścicieli lokali), ale i w nowych państwowych, lub nawet unijnych służbach anty-bimbrowniczych, które z pewnością zostanną powołane.