Sprzedaż czterech polskich spółek po zaniżonych cenach. Czy tzw. prywatyzacja się nam opłaca?

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że akcje czterech należących do Skarbu Państwa spółek, sprzedanych po zaniżonych cenach, można łączyć ze stratami szacowanymi nawet na dziesiątki milionów złotych. Najprawdopodobniej zostały złamane standardy rynkowe. Mowa o jednych z największych prywatyzacji pomiędzy 2012 a 2014 rokiem. Spółka Ciech, Zakłady Górniczo – Hutnicze Bolesław, spółka Meble Emilia i Kopalnia Węgla Brunatnego Adamów – uchybienia w procedurze sprzedaży tutaj wymienionych przyniosły państwu ponad miliard złotych.

Akcje Zakładów Górniczo – Hutniczych Bolesław, Kopalni Węgla Brunatnego Adamów i spółki Meble Emilia zostały sprzedane po najniższej, rekomendowanej przez doradców cenie. Sprzedaże odbywały się na bazie publicznego zaproszenia, za pośrednictwem Ministerstwa Skarbu Państwa. Początkowa wycena przewyższała oferty inwestorów, co doprowadziło do jej obniżania się na kolejnych etapach pomimo dobrych wyników finansowych osiąganych przez przedsiębiorstwa.

Resort popełnił kluczowy błąd w procedurze prywatyzacyjnej. Odgórne założenie przychodu w danym roku i wpisanie w nim przychodów z prywatyzacji na stałe to odkrywanie się przed inwestorami. Zaoferują uzasadnienie niskie stawki znając maksymalny pułap cenowy. Co więcej, analizy spółek dokonane dla resortu przez zewnętrznych doradców okazały się w dużej części nierzetelne, czego nie sprawdzono. W początkowych etapach wyceny ignorowane były dane uzyskane metodą rynkową, podczas gdy to właśnie notowania giełdowe podobnych spółek czy zestawienie porównywalnych transakcji byłoby najbardziej adekwatne. Już w tym momencie łatwo zauważyć pogwałcenie przyjętych standardów rynkowych. Niewykorzystanie więcej niż jednej metody wyceny podważa ostateczny wynik. Najbardziej popularna jest wycena porównawcza wraz z metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF). Zastosowanie ich jednocześnie pozwala na dopuszczenie jak najmniejszej możliwości błędu. Jak wiadomo, spółki o których mowa w artykule posiadają po kilka odpowiedników na giełdzie – nie to stanowiło więc tutaj przeszkodę.

Ministerstwo Skarbu Państwa zostało oskarżone o samodzielne użycie metody DCF. Sama w sobie jest ona trudna i podatna na błędy. Wszystko przez swoją skomplikowaną formę związaną z oceną przyszłości na tle makroekonomicznym, czy choćby aktywności samej spółki. Założenia, które trzeba przyjąć mogą znacząco wpływać na wynik wyceny – czyli łatwo nim manipulować. Co ciekawe, również fakt wyboru terminów sprzedaży akcji przez Skarb Państwa nie jest niczym poparty. Miały być one zdeterminowane przez sytuację na GPW, jednak jakiej sytuacji wyczekiwano i kto sprawował nad tym kontrolę…nie wiadomo.

MSP twierdzi, że gruntowna weryfikacja działań prywatyzacyjnych z zeszłych lat już została podjęta. Dokonać ma się analiza

transakcji Skarbu Państwa związanych ze sprzedażą akcji w celu ich prawidłowej oceny. PiS naciska, natomiast Ministrowie PO milczą. Konkretne nieścisłości zweryfikowane przez NIK to przede wszystkim:

– Sprzedaż 85% akcji Kopalni Węgla Brunatnego Adamów S.A.; sprzedaż akcji za 67,32 mln zł – poniżej wartości księgowej 144,6 mln zł.

– Sprzedaż 85% udziałów spółki Meble Emilia Sp. z o.o.; prawdopodobna sprzedaż spółki poniżej jej wartości.

– Sprzedaż 86,92% akcji Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław S.A.; zmiana trybu sprzedaży Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław SA (z oferty publicznej -> tryb negocjacji na podstawie publicznego zaproszenia), co powoduje, że 85% akcji spółki (wartość >1 mld zł) jest sprzedane za 219,3 mln zł.

– Sprzedaż na GPW 37,9% akcji Ciech S.A. (w trybie odpowiedzi na wezwanie do sprzedaży); mógł wystąpić tzw. konflikt interesów. Ministerstwo podpisuje umowę na doradztwo finansowe z ING Securities SA – spółką doradczą, która należy do tego samego holdingu (w składzie OFE ING, udziałowiec 8,65% akcji Ciechu); ponadto oskarżenie o nienależytą dbałość o interes Skarbu Państwa w procesie prywatyzacyjnym.

6 komentarzy do “Sprzedaż czterech polskich spółek po zaniżonych cenach. Czy tzw. prywatyzacja się nam opłaca?”

  1. Tylko cztery przypadki znaleź╬li?!
    Niech poszukaja lepiej…
    Czy sytuacja finnansów państwa była (jest) aż tak katastrofalna, że uzasadnionym byłoby wyprzedawanie wszystkiego „za każdy piniundz”?
    Czy to moze kolesie koliesiów chcieli sie utuczyć?
    Ja rozumiem to, że czasem jest taka sytuacja, że trzeba coś sprzedać dużo poniżej kosztów by „uwolnić gotówkę”…
    JA rozumiem, że jakieś dobro może być „warte” realnie tyle, ile kupujący zechce zapłacić…
    Tylko, że każde z państw ma dużo lepszych metod na „uwolnienie gotówki” niz sprzedaż ponizej kosztów i nie trzeba brać pierwszego lepszego kupującego oferujacego „symboliczną złotówkę”.
    Chyba, że trzeba, bo przyszedł „rachunek za ośmiorniczki”, a w kabzach wiatr hula 😉

    1. to by było uczciwe, natomiast wtedy nie byłoby pola manewru dla różnych grup interesów i to byłby dla niejednego decydenta problem

  2. Ale co jest nie tak jak być powinno? Albo się nie sprzedaje albo sprzedaje za tyle ile dają nabywcy. To, że dali tyle a nie więcej oraz że ministerstwo zjechało z ceną minimalną to normalne w rzekomo wolnym rynku.

    1. na wolnym rynku między podmiotami komercyjnymi – tak, ale nie z państwowymi dobrami

      lepiej było sprzedać z publicznej emisji akcji

Skomentuj Remigiusz - admin bloga Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Oblicz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Exit mobile version